Feeds:
Wpisy
Komentarze

Już po raz 14. Miejska Biblioteka Publiczna im. Gustawa Daniłowskiego w Sosnowcu zaprasza na spotkania z pisarzami w ramach Sosnowieckich Dni Literatury.

W tym roku z czytelnikami spotkają się m.in. Andrzej Franaszek, który z upodobania do opasłych tomów popełnił tym razem biografię Zbigniewa Herberta, Cezary Harasimowicz promujący książkę o dziejach swojej rodziny „Saga, czyli filiżanka, której nie ma”, czy Anna Bikont z dziełem o Irenie Sendlerowej, nominowanym w tym roku do Nagrody Literackiej Nike.

Szczególnie polecam spotkanie jutrzejsze (25 września o godz. 18.00 w Auli Zagłębiowskiej Mediateki), z prof. Zbigniewem Białasem, który promował będzie swoją najnowszą powieść „Rutka” – o znanej chyba wszystkim będzinianom Rutce Laskier.

Program spotkań na stronie biblioteki, do której warto wybrać się również z tego powodu, że budynek przy ul. Daniłowskiego został gruntownie przebudowany i wyremontowany, a wnętrza prezentują się teraz okazale i nowocześnie.

 

Reklamy

Nasze gimnazjum było w tym roku partnerem będzińskiego Narodowego Czytania. Organizatorem imprezy była Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna, Muzeum Zagłębia oraz Urząd Miejski.

Postanowiłam dołożyć swoje trzy grosze do zwyczajowego udziału w tego typu przedsięwzięciu, czyli odczytaniu fragmentów lektury, którą w tym roku było „Przedwiośnie” Stefana Żeromskiego, notabene patrona będzińskiej biblioteki.

Do działania zainspirowała mnie dyskusja nad warszawskimi przeróbkami oryginalnego tekstu utworu i wycinanie z niego „tudzieży” i innych słów czy wyrażeń. Zaproponowałam uczniom, że zrobimy to samo, czyli wytniemy sobie z książki, co nam się żywnie podoba, ale nic nie wyrzucimy, tylko zrobimy z tych ubytków ponowny użytek.

Odbiłam w powiększeniu fragmenty powieści, rozdałam je uczniom w towarzystwie nożyczek, a na efekty nie trzeba było długo czekać. Zabawa okazała się bardzo wciągająca, a z zaangażowania gimnazjalistów powstała tablica z wyklejankami stworzonymi wyłącznie z „Przedwiośniowych” słów.

I tak właśnie powstało ‚Wycięte z „Przedwiośnia” (tudzież wyklejone)’ – prace można jeszcze kilka dni czytać w holu na piętrze będzińskiej książnicy.

Tutaj kilka zbliżeń na wyklejanki z tablicy:

Fragmenty „Przedwiośnia” czytane były w bibliotece przez osoby związane z Będzinem, m.in. wiceprezydentów miasta: Rafała Adamczyka i Darię Peterek, naczelnika Wydziału Oświaty UM Romana Goczoła, redaktor „Akualności Będzińskich” Martę Sowińską – Kłosowską czy dyrektora Teatru Dzieci Zagłębia, Pawła Klicę. Czytały też oczywiście dyrektor naszego gimnazjum Agata Durbacz i uczennica Julia Wojciechowska.

Słowa Żeromskiego czyta Roman Goczoł, naczelnik Wydziału Oświaty UM.

Julia Wojciechowska czyta fragmenty „Przedwiośnia”.

Agata Durbacz, dyrektor Gimnazjum nr 3 w Będzinie. Obok Julia.

Żeby nie znużyć słuchających, fragmenty książki przerywane były występami muzycznymi, wstawkami popularnonaukowymi dotyczącymi związków Żeromskiego z naszym regionem czy czasów historycznych, o których traktuje „Przedwiośnie”.

Na scenie Antonina Wiktorowicz, pod sceną – prowadzący imprezę: Beata Wardęga z MiPBP oraz Kamil Gryma z Muzeum Zagłebia w Będzinie.

Wysłuchaliśmy też nagrania głosu pisarza zarejestrowanego w 1924 roku, a na koniec wszyscy uczestnicy imprezy wzięli udział w quizie ze znajomości czytanej lektury. Miło mi donieść, że dwie z czterech nagród (które ufundował Antykwariat „Latarnik” z Czeladzi) udało się zdobyć Agacie Durbacz – dyrektor naszej szkoły oraz piszącej te słowa, czyli autorce bloga 🙂

Quiz. Żenia się inspiruje… Pani Kamilla Rybarz z uczniami.

Fragment wystawy towarzyszącej NC o życiu i twórczości Stefana Żeromskiego

Pracownik biblioteki Andrzej Noga zaprasza do obejrzenia wystawy w holu dolnym biblioteki. Wcześniej odczytał słowa Żeromskiego nagrane przed 90 laty i przeprowadził quiz, który tak dobrze nam poszedł.

Prace Tomasza Motłocha i jego syna Stasia.

Siła sprawcza Narodowego Czytania w Będzinie.

Powrót

Wróciłam, ale co to za powrót…

Nasza szkoła przetrwała wiele reform edukacji, ale ostatnia urwała nam łeb.

Jesteśmy w stanie likwidacji, towarzysząc ostatniemu rocznikowi gimnazjum w drodze do szkoły średniej.

W naszym budynku nie będzie podstawówki, chociaż istniała w nim od 1930 roku (z przerwą na II wojnę światową) aż do początków XXI wieku, kiedy to wyparło ją gimnazjum.

Na urlopie macierzyńskim i wychowawczym docierały do mnie niezbyt intensywne echa rzeczywistych konsekwencji wygaszania działalności naszej szkoły i raczej rozwodniony smak jej końca. Dopiero ubiegły tydzień, kiedy naprawdę zaczęłam pracę, uzmysłowił mi, że wakacyjna cisza szkolnych korytarzy jest nie do rozproszenia. Nie dadzą jej rady uczniowie dwóch klas gimnazjum, których w tych murach będę mogła po raz ostatni czytelniczo wesprzeć.

Nadchodzący rok szkolny wypełniony będzie rozparcelowywaniem biblioteki, którą przez szesnaście lat tworzyłam z zaangażowaniem, pasją i radością. Mam ochotę załadować ją sobie całą na plecy i uciec gdzieś, gdzie nikt nam nie zagrozi. Będzie też – co naturalne – końcem tego bloga, w który włożyłam wiele energii i serca.

Przychodząc do biblioteki pod koniec sierpnia na pewno po raz ostatni natykałam się na taki obrazek, w którym jeszcze wszystko jest na swoim miejscu:

Temat dziecięcy

Czytelnicy tego bloga przyzwyczajeni do mojej kilkuletniej systematycznej aktywności pozostali pewnie w zdumieniu, czemu nagle nastąpiła cisza.

Otóż moją miłość do pracy w bibliotece zastąpiły przygotowania na przyjęcie miłości największej. Cisza potrwa jeszcze tyle, ile można bezkarnie się tym uczuciem rozkoszować – przygodę ze światem zaczął właśnie mój synek. 🙂

 

mlody

Najlepszego!

Zajęta od jakiegoś czasu rzeczami dalekimi od biblioteki (ale nie od książek) zapomniałabym pewnie o tym ważnym dniu! O dzisiejszym święcie bibliotekarzy przypomniał mi sms z życzeniami od kolegi po fachu. Zmotywowana jego pamięcią i serdecznością…

…Życzę Wam, wszystkim pracownikom bibliotek, bez względu na ich nazwę, status, liczbę czytelników i wyposażenie: niech będzie dobrze, a najlepiej: lepiej!

Żebyśmy mieli pracę, coraz więcej książek, a coroczne badania czytelnictwa BN na przekór tendencjom i modom pięknie zwyżkowały!

Niech praca z książką i czytelnikiem zawsze będzie dla Was satysfakcją! 🙂

 

„Tal” z talentem

Już dawno jestem po lekturze „Talu” – kolejnej książki Zbigniewa Białasa, profesora literatury angielskiej Uniwersytetu Śląskiego. Pisarz z Zagłębia napisał wcześniej dwie powieści cieszące się bardzo dużym powodzeniem: „Korzeniec” i „Puder i pył”. (Pisałam o nich tutaj.) Wszystkie trzy książki związane są z naszym regionem, a ich akcja rozgrywa się w początkowych latach XX wieku.

t_zb„Tal” przypomina współczesnym historię domniemanego truciciela własnej rodziny, inżyniera Grzeszolskiego z Sosnowca, o której przed wojną było bardzo głośno i zdawało się wtedy, że nigdy nie zostanie zapomniana! (O skandalu powstała przecież nawet piosenka, którą śpiewano na ulicach Sosnowca.)

Zbigniew Białas zadał sobie wiele trudu, żeby przebrnąć przez mnogość ówczesnych artykułów prasowych, które na bieżąco relacjonowały wydarzenie i związane z nim procesy sądowe. Udało mu się te informacje tak ubrać w słowa, że dla czytającego „Tal” nie są nużącymi sprawozdaniami, a trzymającymi w napięciu relacjami z przebiegu tych procesów. Można by sądzić, że autor sam zasiadał wówczas w sądowych ławach dla publiczności i poznał wszystkie szczegóły z autopsji…

Jak się czyta nową książkę Zbigniewa Białasa? Może ta historyjka powie coś na ten temat: Próbowałam zachęcić do lektury „Talu” mojego narzeczonego – miał akurat inne książki w czytaniu i powiedział, że „Tal” przeczyta dopiero po skończeniu tamtych. – Przeczytaj tylko kilka pierwszych stron – zachęcałam, aż w końcu ustąpił, przeczytał i… poleciał już do końca. Musiałam mu podstępem podbierać książkę, żeby sama ją dokończyć.

Skoro jestem po lekturze powieści, czekam więc teraz z niecierpliwością na film. „Korzeniec” został wystawiony na deskach Teatru Zagłębia w Sosnowcu i zyskał szerokie uznanie, a „Tal” to według mnie doskonały materiał do ekranizacji filmowej! Marzy mi się taki film, dzięki któremu będzie można zajrzeć sobie obrazem, a nie tylko wyobraźnią, w przedwojenne lata pobliskich ulic i miasteczek. Ten film – jestem pewna – obejrzałaby chętnie cała Polska, a nie tylko ludzie z naszego regionu. Sprawą żył przed wojną cały kraj – rozprawy odbywały się również w Warszawie, a bohater dokończył przecież żywota w Krakowie. Kto się podejmie zadania? Może Magdalena Piekorz?

ZB_Tal

Zbigniew Białas

Po wydaniu „Talu” Zbigniew Białas nie złożył pióra – wszem i wobec wiadomo, że jest właśnie w trakcie pisania kolejnej powieści. I to jakiej! O naszej Rutce Laskier, nastolatce z Będzina, która w czasie wojny pisała tutaj pamiętnik, przechowywany przez ponad 60 lat przez Stanisławę Sapińską, a ujawniony dopiero w 2006 roku.
To dopiero wyzwanie! I jakie oczekiwania! Jak powiedział sam autor – bezpośrednim impulsem do pisania o Rutce były informacje prasowe o tym, że wyburza się dom, w którym mieszkała przed wojną. Wspominałam o tym tutaj. Czekam na książkę z niecierpliwością.

W „Cafe Jerozolima” (ul. Modrzejowska 44 w Będzinie) 11 marca odbędzie się spotkanie z prof. Białasem, podczas którego będzie czytał fragmenty powstającej powieści o Rutce.

Pięknych Świąt z duuuużą ilością czasu na czytanie! 🙂

Choi_I