Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Grudzień 2014

Wszystkie życzenia świąteczne wypowiedziano już po wielokroć, użyto słów, których zazwyczaj się używa. Świadomi tej wtórności robiliśmy w bibliotece życzenia ze słów (z)użytych.

Mówiłam, że bawienie się słowami przyniesie jeszcze owoce.

PS. Wtórność pozbawiła życzenia dopełniacza.

Wesołych! 🙂

Na Boże Narodzenie1

Na Boże Narodzenie2

Na Boże Narodzenie

Reklamy

Read Full Post »

Klub Rytm w dzielnicy Syberka. Benefis Jacka Golonki, naszego będzińskiego poety.

35 lat kojarzenia słów, wyciągania kwintesencji, puentowania, nazywania tego, co dla przeciętnych – niewypowiedziane.

Przy stolikach znajomi, przyjaciele, rodzina. O każdym Pan Jacek potrafi powiedzieć wiele miłego, każdemu wszystko, co dobre – pamięta. I chwali się, że ma w życiu takie szczęście, że przyciąga dobre dusze.

IMG_3312

Wspominał swój pierwszy konkurs poetycki w Pałacu Młodzieży w Katowicach. Rok 1979, zacne jury (Tadeusz Kijonka, Feliks Netz, Tadeusz Nowak), a dla niego – trzecie miejsce za wiersz „Mój świat”. Recytuje go nam z pamięci. Swoje wiersze długo pamiętał – do momentu, kiedy ktoś mu poradził, żeby pamięć zwolnił, bo w ten sposób się blokuje.

Potem był wiersz o Katowicach. Z rzeczywistości. Było to dawno temu i tak: Pan Jacek pojechał do stolicy Górnego Śląska po wypłacie, w bramie natknął się na kobiety wróżące, których w tamtych czasach było w mieście dużo, i sam nie wie jak – stracił połowę posiadanych pieniędzy. A kiedy napisał o tym wiersz, dostał w nagrodę encyklopedię wartą majątek (tak, to zamierzchłe czasy!). Czyli ostatecznie dzięki Cygankom nie stracił, ale wielokrotnie zyskał.

I było jeszcze o tym, że Tadeusz Śliwiak powiedział mu, początkującemu jeszcze poecie, że „coś” w tych jego wierszach jest, ale powinien w nich mniej gadać. (Serdecznie się, zgromadzeni, uśmialiśmy – Pan Jacek? mniej gadać?)

Tyle razy zdarzało mu się wywinąć jakoś od śmierci – jako małe dziecko topił się w studni, jako początkujący kierowca mógł wycofać w autobus, ale zawsze następowały sekundy ocalenia. Ktoś lub coś go chroni – tak sądzi. Może anioły?

Jackowe anioły dostałam, kiedy w 2002 roku w MiPBP w Będzinie pomagałam mu przy instalacji wystawy jego prac – wydzieranek, które dziś też wspomniał. Wydzieranki wychodziły mu rewelacyjnie, taki odwet za brak talentu malarskiego.

Jedna z wydzieranek Jacka Golonki.

Jedna z wydzieranek Jacka Golonki.

Było też o niechęci do matematyki (o, jakże łączę się z Panem w tej niemiłości), o drugim podejściu do egzaminu dojrzałości i snach, które namolnie się powtarzają – koleżanka nie chce dać mu spisać zadań na maturze z matematyki. Teraz było wesoło, ale wiem po sobie, że sprawa musiała nosić wtedy raczej znamiona tragiczności.

I było jeszcze o wielu rzeczach – sporcie, ekologii, wegetarianizmie, piosenkach, do których Pan Jacek pisze teksty i muzykę.

A ja mam przed oczami zawsze, kiedy ktoś mówi: Jacek Golonka – dobrego człowieka, radosne albo zamyślone oczy, zdanie w punkt, spostrzeżenia, które innym – może niewygodne. I konkurs „Twórczość ze szkolnej ławy„, gdzie sto lat temu poznałam jego twórcę. No i rower.

Wszyscy jeżdżą teraz na rowerze, coraz więcej osób – przez calutki rok. Ale on był najpierwszy. W czasach, kiedy globalna moda rowerowa w Polsce była abstrakcją, on na rowerze jeździł w upale, deszczu i mrozie. Kiedy w pogodę najbardziej nieodpowiednią zamajaczyła gdzieś na horyzoncie postać, która przedzierała się przez ten armagedon nieba nogami przebierając nad ziemią, było pewne, że to ON. Nasz poeta. Zawsze dwukołowy.

Niech sam powie o sobie 🙂

Jacek Golonka
Maniacy

choćby zabrano nam
dotyk papieru

będziemy pisać oczami
na latawcach

Talent

z maski
wziął tylko
otwory na oczy

Read Full Post »

W listopadzie Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło konkurs „Książki naszych marzeń”, do którego mogły przystąpić biblioteki szkolne – od podstawowych aż po średnie.

Warunkiem było stworzenie listy ulubionych książek i nakręcenie filmiku (do 120 sekund) z argumentami, dlaczego właśnie nasza biblioteka powinna dostać książki z MEN.

To nasze argumenty 😉 :

Żeby obejrzeć inne filmy konkursowe wystarczy w You Tube wpisać tytuł konkursu – są ich tam dziesiątki!

Świetne jest to, że można sobie w ten sposób zajrzeć do wielu bibliotek szkolnych i zobaczyć, w jakiej są kondycji. Niektóre – w wyśmienitej, inne – hmmm… To powinno szczególnie zainteresować MEN. Postuluję stworzenie ogólnopolskiego programu dotyczącego wyrównywania warunków pracy bibliotek szkolnych (pomieszczenia, zbiory, nakłady finansowe, komputeryzacja). Taki standard, poniżej którego nie powinno się schodzić.

Read Full Post »

Różne były już u nas w biblio choinki, ale jeszcze nigdy tak bardzo nawiązującej do historii tradycji i biblioteki jednocześnie. Z tradycją nasza choinka ma wspólnego tyle, że jest bardzo niemiecka, a jak wiadomo, zwyczaj strojenia drzewka przywędrował do nas właśnie od zachodnich sąsiadów. Z biblioteką wiąże ją słownik. Bo nasze Christmast tree – czy raczej Tannenbaum zrobione zostało ze słownika języka niemieckiego.

Bez obaw, nie oburzajcie się, to był dosyć stary i rozsypujący się w rękach słownik, który ktoś dał nam na makulaturę. Wyrzutów sumienia, żeby go zniszczyć, pozwoliła mi się pozbyć nauczycielka języka niemieckiego, która uspokoiła, że od lat .70 ubiegłego wieku słownictwo i ortografia niemiecka uległy takim zmianom, że uczniowie nie mieliby ze słownika pożytku.

choi

ch4

Mimo pocięcia, ciągle można się z niej czegoś dowiedzieć. Gottlob – chwała Bogu!

 

Słownikową choinkę tworzyli m.in.: Daria, Kamila, Karina i Karol. 🙂

ch1

 

ch2

 

Read Full Post »

Od kilku dni cenną przestrzeń gazet drukowanych zajmują wzmianki, ba! – artykuły całe o instytucjach, którymi na co dzień nikt nie zaprząta sobie głowy. A przynajmniej nikt decyzyjny w ich kwestii. Biblioteki szkolne w podstawówkach – bo o nich mowa – dysponują w większości ciągle tylko tymi lekturami, które 20, a nawet 30 lat temu brali do ręki ich rodzice. Biblioteki na wyższych stopniach edukacji – także. A dzieci nie chcą tych staroci czytać.

Nauczyciele wybierają uczniom te same tytuły od lat, bo na zestawy nowych propozycji szkolne książnice nie mają pieniędzy. Odkrycie to poczyniło MEN i zapowiedziało zmiany – wietrzenie księgozbiorów, zastrzyk funduszy (15 mln), który umożliwi kupienie podstawówkom takich książek, jakie chciałyby widzieć tam dzieci i nauczyciele. Nowych, aktualnych i ciekawych. Uruchomiono w tym celu specjalną stronę, gdzie można wpisywać swoje propozycje.

Zaletą wypłynięcia tematu lekturowego jest to, że o bibliotekach szkolnych znowu mowa jest na forum ogólnopolskim. Przy okazji także o tym, że są ciągle niedoinwestowane, a ich rola marginalizowana. Zresztą nawet odgórnie: udział bibliotek szkolnych w Narodowym Programie Rozwoju Czytelnictwa nie został uwzględniony, ale minister zapowiedziała, że w najbliższych latach znajdą się dla nich pieniądze.

Mam nadzieję, że przy tej okazji zostaną też uregulowane sprawy priorytetowe dla książnic szkolnych: powstaną wreszcie klarowne przepisy prawne regulujące ich działalność, zatrudnienie bibliotekarzy, zagwarantowane zostaną stałe fundusze na aktualizację zbiorów – tak, żeby biblioteki szkolne nie ustępowały w dostępie do nowości bibliotekom publicznym.

W internetowym wydaniu „Gazety” pojawił się list, którym dołączyłam do dyskusji o postrzeganiu bibliotek szkolnych przez innych (o czym przy okazji archaicznych lektur też się dyskutuje):

oczarowac biblio

A biblioteki szkolne udowadniają ciągle i od nowa, że są istotne dla szkoły i aktywnie uczestniczą w jej życiu. Niedawno pojawiła się strona „Biblioteki Szkolne Online”, gdzie mogą pochwalić się swoimi osiągnięciami i pomysłami. Brawo!

Read Full Post »

Byłam dziś na zastępstwie w klasie trzeciej. Wzięłam ze sobą materiały do lekcji i jeden „bonus”. Ten bonus to książka, którą przygotowałam dla innych klas do czytania w ramach kampanii społecznej  „Mądra Szkoła Czyta Dzieciom” prowadzonej przez fundację ABCXXI Cała Polska Czyta Dzieciom. Byłam ciekawa, czy ostatnie klasy gimnazjum dadzą wciągnąć się w takie gierki, czy może uznają to za obciachowe i niewarte ich zainteresowania.

madra-szkola

Wybrałam fragment książki Alessandro D’Avenii „Biała jak mleko czerwona jak krew”, o której pisałam już kiedyś tutaj. Powieść jest bardzo popularna we Włoszech i nawet ją sfilmowano. O tym fragmencie filmu mówiłam na lekcji, że ciekawie pokazuje, co dzieje się w chłopaku, który chce podejść do dziewczyny, ale zżera go trema:

Głównym wątkiem jest oczywiście miłość nastolatków – Leo i Beatrice, ale do czytania wybrałam fragmenty nawiązujące tematyką do następującej sytuacji:

Dzisiaj nauczycielka historii i filozofii jest na zwolnieniu lekarskim. Świetnie! Przyślą nam kogoś na zastępstwo. Kolejną ofiarę losu.

– czytałam, sama będąc właśnie na zastępstwie.

Spodziewaliśmy się dziewczyny świeżo po studiach, brzydkiej jak śmierć, w jakiejś zapiętej pod szyję fioletowej sukienczynie; przygotowaliśmy sobie już nawet kuleczki papieru posklejanego śliną, żeby je wydmuchać z morderczą precyzją w jej kierunku przez rurki z rozkręconych długopisów, gdy tylko pojawi się w progu klasy.
Tymczasem przyszedł facet, młody chłopak.W koszuli i marynarce. Schludniutki. Oczy za czarne jak na mój gust. Oprawki okularów też czarne na zbyt długim nosie. Teczkę pełną książek. I zaraz zaczął powtarzać, że kocha, to, czego uczy. Tylko tego nam brakowało – nauczyciela z powołania! Tacy są najgorsi!
Było prawie jak w tym fragmencie – no może bez kuleczek z papieru, ale ogólnie wiadomo, że nastroje na okoliczność zastępstwa są zawsze bardzo wyluzowane, a uczniowie nastawieni raczej na tryb off. Ale czytając fragment o zastępstwie, w którym pojawia się rozwinięcie opowieści o nauczycielu, usłyszałam w pewnym momencie, że w klasie jest cichuteńko. Słuchali. Byli zainteresowani.
Młodzież naprawdę lubi, kiedy się im czyta. Film promocyjny kampanii „Mądra Szkoła Czyta Dzieciom” trafiony jest w dziesiątkę! Sprawdźcie sami 🙂

 

 

Read Full Post »