Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Bibliotecznym okiem’ Category

Zajęta od jakiegoś czasu rzeczami dalekimi od biblioteki (ale nie od książek) zapomniałabym pewnie o tym ważnym dniu! O dzisiejszym święcie bibliotekarzy przypomniał mi sms z życzeniami od kolegi po fachu. Zmotywowana jego pamięcią i serdecznością…

…Życzę Wam, wszystkim pracownikom bibliotek, bez względu na ich nazwę, status, liczbę czytelników i wyposażenie: niech będzie dobrze, a najlepiej: lepiej!

Żebyśmy mieli pracę, coraz więcej książek, a coroczne badania czytelnictwa BN na przekór tendencjom i modom pięknie zwyżkowały!

Niech praca z książką i czytelnikiem zawsze będzie dla Was satysfakcją! 🙂

 

Read Full Post »

Już dawno jestem po lekturze „Talu” – kolejnej książki Zbigniewa Białasa, profesora literatury angielskiej Uniwersytetu Śląskiego. Pisarz z Zagłębia napisał wcześniej dwie powieści cieszące się bardzo dużym powodzeniem: „Korzeniec” i „Puder i pył”. (Pisałam o nich tutaj.) Wszystkie trzy książki związane są z naszym regionem, a ich akcja rozgrywa się w początkowych latach XX wieku.

t_zb„Tal” przypomina współczesnym historię domniemanego truciciela własnej rodziny, inżyniera Grzeszolskiego z Sosnowca, o której przed wojną było bardzo głośno i zdawało się wtedy, że nigdy nie zostanie zapomniana! (O skandalu powstała przecież nawet piosenka, którą śpiewano na ulicach Sosnowca.)

Zbigniew Białas zadał sobie wiele trudu, żeby przebrnąć przez mnogość ówczesnych artykułów prasowych, które na bieżąco relacjonowały wydarzenie i związane z nim procesy sądowe. Udało mu się te informacje tak ubrać w słowa, że dla czytającego „Tal” nie są nużącymi sprawozdaniami, a trzymającymi w napięciu relacjami z przebiegu tych procesów. Można by sądzić, że autor sam zasiadał wówczas w sądowych ławach dla publiczności i poznał wszystkie szczegóły z autopsji…

Jak się czyta nową książkę Zbigniewa Białasa? Może ta historyjka powie coś na ten temat: Próbowałam zachęcić do lektury „Talu” mojego narzeczonego – miał akurat inne książki w czytaniu i powiedział, że „Tal” przeczyta dopiero po skończeniu tamtych. – Przeczytaj tylko kilka pierwszych stron – zachęcałam, aż w końcu ustąpił, przeczytał i… poleciał już do końca. Musiałam mu podstępem podbierać książkę, żeby sama ją dokończyć.

Skoro jestem po lekturze powieści, czekam więc teraz z niecierpliwością na film. „Korzeniec” został wystawiony na deskach Teatru Zagłębia w Sosnowcu i zyskał szerokie uznanie, a „Tal” to według mnie doskonały materiał do ekranizacji filmowej! Marzy mi się taki film, dzięki któremu będzie można zajrzeć sobie obrazem, a nie tylko wyobraźnią, w przedwojenne lata pobliskich ulic i miasteczek. Ten film – jestem pewna – obejrzałaby chętnie cała Polska, a nie tylko ludzie z naszego regionu. Sprawą żył przed wojną cały kraj – rozprawy odbywały się również w Warszawie, a bohater dokończył przecież żywota w Krakowie. Kto się podejmie zadania? Może Magdalena Piekorz?

ZB_Tal

Zbigniew Białas

Po wydaniu „Talu” Zbigniew Białas nie złożył pióra – wszem i wobec wiadomo, że jest właśnie w trakcie pisania kolejnej powieści. I to jakiej! O naszej Rutce Laskier, nastolatce z Będzina, która w czasie wojny pisała tutaj pamiętnik, przechowywany przez ponad 60 lat przez Stanisławę Sapińską, a ujawniony dopiero w 2006 roku.
To dopiero wyzwanie! I jakie oczekiwania! Jak powiedział sam autor – bezpośrednim impulsem do pisania o Rutce były informacje prasowe o tym, że wyburza się dom, w którym mieszkała przed wojną. Wspominałam o tym tutaj. Czekam na książkę z niecierpliwością.

W „Cafe Jerozolima” (ul. Modrzejowska 44 w Będzinie) 11 marca odbędzie się spotkanie z prof. Białasem, podczas którego będzie czytał fragmenty powstającej powieści o Rutce.

Read Full Post »

Pięknych Świąt z duuuużą ilością czasu na czytanie! 🙂

Choi_I

Read Full Post »

Za równowartość 120 kg makulatury do naszej biblioteki trafiła właśnie najnowsza książka „Jak robić dobrze” Szymona Hołowni. To opowieść o Afryce, gdzie od lat wspomaga potrzebujących działaniami swoich dwóch fundacji: Kasisi i Dobra Fabryka.

DSC_0020

Na spotkaniu z autorem w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Dąbrowie Górniczej w ramach Festiwalu Kultury „Zagłębie Wood” sala zapełniona była po brzegi, ludzie siedzieli też na podłodze i stali w drzwiach. I tak całe dwugodzinne spotkanie, podczas którego Szymon Hołownia przetwarzał na najwyższych obrotach. Zresztą mógłby tak do rana – jak obwieścił na samym początku. Facet jest naładowany pozytywną energią, a jego baterie chyba nigdy się nie wyczerpują.

DSC_0012

Głównym tematem była oczywiście Afryka, chociaż dyskutowano też o Bogu, świętych, śmierci, która nie jest zaśnięciem i (oczywiście!) poruszono temat najbardziej nielubiany przez autora, czyli jego status celebryty wypracowany bez trudu dzięki programowi „Mam talent!”. 😉 Żartował sobie, że gdyby u bram niebieskich spotkał świętego Piotra, który – jak niemal wszyscy dookoła – zagadnąłby do niego: ależ pan wysoki, a w telewizji obok Marcina Prokopa wydaje się pan taki niski!– to chyba jednak udałby się gdzie indziej.

Szymon Hołownia bardzo prosto namawia do pomocy powtarzając, że najlepszą metodą walki ze złem jest czynienie dobra. Jego fundacje, które działają na zasadzie dobrowolnych składek od wielu ludzi (crowdfunding), pomagają konkretnym osobom w sprecyzowanym celu. Czym przekonuje setki ludzi do tej pomocy? Namawia, żeby nie zaprzestawać swojego dotychczasowego życia i – Boże broń! – nie rozdawać majątku biednym!

Nie rezygnuj z wakacji, nadal chodź do kina i pij wino do kolacji. Nie oddawaj potrzebującym wszystkiego – dziel się z nim drobniakami, ułamkiem tego, co masz. Ale rób to regularnie.

Wy zrobicie, jak chcecie, ale mnie przekonał.

Kasisi-baner-www

Polska jest podobno 24. najbogatszym krajem świata, a każdy, kto zarabia ponad 1500 zł miesięcznie należy do grona 15 % najbogatszych ludzi naszego globu. Nie zauważymy więc nawet, że przekażemy 10 zł miesięcznie komuś, kto na drugiej półkuli nie ma co jeść, albo jak się wyleczyć. Najwyżej nie kupimy sobie kolejnej kawy w markowej i kosmicznie drogiej sieciówce.

Trzeba dawać wędkę, a nie rybę! – grzmią mądre głosy, które nie popierają tego, co H.S. robi w Afryce. A jak ktoś nie ma siły trzymać wędki? – ripostuje Hołownia.

Opowiadając o Afryce Szymon Hołownia próbował przekonać niedowiarków, że tutaj, gdzie sobie żyjemy, jest całkiem dobrze, tylko tego nie doceniamy. Jakiś starszy pan zadał więc autorowi pytanie: Jaki jest w Afryce czas oczekiwania na specjalistę? – zaznaczając, że jak się tego dowie, to pewnie będzie mu lżej. Pan powinien ze szczęścia ulecieć chyba pod sufit, bo odpowiedź Szymona H. nie pozostawiała wątpliwości, kto ma więcej szczęścia – my tutaj, czy oni tam.

W Afryce nie ma specjalistów, a za każdą wizytę trzeba zapłacić. Nie ma karetek, które do ciebie przyjadą, a jeżeli jest wypadek, i ktoś w dobroci swego serca nie załaduje cię na pakę samochodu i nie podwiezie do szpitala albo punktu medycznego – to trudno, umarłeś.

Naprawdę nie doceniamy tego, co mamy – umiemy tylko narzekać. W Afryce większość osób chodzi uśmiechnięta, w Polsce – z zaciętymi twarzami. Taka nasza maska narodowa.

DSC_0024

I tak przez pół godziny.

Szymon Hołownia mówił jeszcze o mailach pełnych nienawiści, które do niego przychodzą, gdzie po stekach wyzwisk zdarza mu się czytać ze zdziwieniem dopisek „z modlitwą” i podpis jakiegoś księdza. W ogóle zawsze siedzi okrakiem i ze swoimi poglądami jest pomiędzy, raczej nikt nie powie o nim: dobrze facet mówi! Dla jednych jest za bardzo konserwatywny, dla innych zbyt liberalny.

Na spotkania autorskie Szymon Hołownia wozi nawet terminal do kart! W końcu połowa ceny książki trafia do fundacji i potrzebujących.

Na spotkania autorskie Szymon Hołownia wozi nawet terminal do kart! W końcu połowa ceny książki trafia do fundacji i potrzebujących.

Kiedy prosiłam o autograf na książce dla naszej biblio i powiedziałam, że jest warta 120 kg makulatury, Szymon Hołownia bardzo się zdziwił i powiedział, że pogada z Bogiem o pieniądze na książki dla nas. To bardzo miło, i już wiem, że ta rozmowa przyniesie skutek – zapowiada się przecież spory zastrzyk gotówki w ramach Narodowego Programu Rozwoju Czytelnictwa! 🙂

Ziomom z Gimnazjum nr 3 w Będzinie :-)

Ziomom z Gimnazjum nr 3 w Będzinie 🙂

Ależ jest Pan wysoki! A w telewizji przy Marcinie Prokopie..." ;-)

„Ależ jest Pan wysoki! A w telewizji przy Marcinie Prokopie…” 😉

Read Full Post »

Do biblioteki trafiła dziś stareńka gazetka „Dziennik ogłoszeń dla ludności polskiej” z 1943 r. Obejmowała zasięgiem m.in. powiaty: bielski, olkuski, chrzanowski, żywiecki i zawierciański.

dziennik ogłoszen

W środku teksty polityczne, lista osób, które zginęły w Katyniu, ale również przerażająca informacja o znalezionych w Będzinie (czyli niemieckim Bendsburgu) zwłokach młodej kobiety. Opis jest bardzo szczegółowy, brzmi jak fragment kryminału przedwojennego. Zwróćcie uwagę na dawne słownictwo i składnię!

ogl1

Są też wymagania policji w Sosnowcu dotyczące osób poniżej 18 roku życia. Dziś można je poczytać z uśmiechem – niepełnoletnim nie można było przebywać np. w miejscach publicznych po nastaniu zmroku. A do kina, które puszczało film kończący się po godzinie 21.00 można było przejść się tylko w towarzystwie rodziców lub wychowawców…

ogl2

Read Full Post »

Od  ogólnopolskiego blogu edukacyjnego „Biblioteki Szkolne Online” dostaliśmy certyfikat za dołączenie do grona najaktywniejszych bibliotek szkolnych w kraju, promujących swoją pracę na rzecz rozwoju czytelnictwa.

Bardzo nam miło – dziękujemy! 🙂

certyf

BwS_6A tymczasem nie osiadamy na laurach: czerwiec przyniósł dwie publikacje autorstwa Waszej bibliotekarki. 😉

Jedna to artykuł „Selektywnie o selekcji” w „Bibliotece w Szkole” nr 6/2015  – dwie strony o nieodzowności selekcji w każdej bibliotece i spostrzeżeniach na temat jej przeprowadzania.

Kolejna publikacja związana jest ze stroną, którą właśnie czytacie – to  artykuł „Blog biblioteki szkolnej – doświadczenia biblioteki z Będzina” zamieszczony w „Warsztatach Bibliotekarskich. Czasopiśmie nie tylko dla bibliotekarzy” nr 1/2005.

To czasopismo fachowe założone przez Bibliotekę Pedagogiczną w Piotrkowie Trybunalskim w roku 2002. Od 2004 ukazuje się w postaci elektronicznej z częstotliwością półroczną. W 2015 zupełnie się przeobraziło – jest nowa szata Wbibliotekarskiegraficzna, nastąpiła reorganizacja merytoryczna pisma i zmiana w zespole redakcyjnym (redaktor naczelna – Dagmara Roszkowska).

Na strukturę „Warsztatów Bibliotekarskich” składają się przede wszystkim publikacje specjalistyczne z zakresu bibliotekarstwa, nauki o książce, literatury, kultury, regionalizmu oraz oświaty i edukacji. Skierowane są do bibliotekarzy, nauczycieli, pedagogów, psychologów szkolnych, trenerów oraz wychowawców.

Read Full Post »

Nie mogłam nie skorzystać z takiej okazji. Pierwszy raz podczas ogólnopolskiej Nocy Muzeów swoje podwoje dla zwiedzających otworzyła Biblioteka Główna Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. I chociaż znam to miejsce, to nigdy nie byłam w zakamarkach, do których dostęp oferowano tego wieczoru i nocy.

Zwiedzający dopisali, wprowadzając w przyjemne zdziwienie pracowników, którzy liczyli co prawda na zainteresowanie, ale jego ogrom jednak trochę ich zaskoczył. Mieszkańcy Katowic i okolic byli zapewne ciekawi, co kryje się w budynku, który ma całkiem ciekawą historię i został wpisany do rejestru zabytków (w 1989 r.) I – co ważne – zazwyczaj był dla szerszego grona nieodstępny, bo albo znajdował się w rękach prywatnych, albo był siedzibą banków, więc nie było możliwości zgłębienia jego tajemnic.

Justyna i Ania, które oprowadzały zwiedzających, ciekawie mówiły o jego historii: został wybudowany w 1900 roku według projektu Hugo Grünfelda, jako willa mieszkalna w stylu neoklasycystycznym, ale nawiązującym do baroku. Budynek usytuowano na rogu ówczesnych ulic Friedrichstrasse i Schulstrasse, w północnej części działki. Na pozostałym obszarze zaaranżowano ogród. Willa posiadała dwie kondygnacje i koronujący gzyms o motywach roślinnych. Parter i piętro miały wysokość aż 4,5 m, poddasze natomiast – zaledwie 3,3 m. 😉 Wejście do budynku znajdowało się od strony obecnej ulicy Szkolnej. Dzisiejsza fasada budynku odbiega znacznie od pierwotnego wyglądu.

Budynek zmieniał właścicieli: w 1931 roku został odkupiony od Grünfelda i przystosowano do potrzeb Państwowego Banku Rolnego. W 1938 roku gruntownie przebudowany w stylu modernistycznym, według projektu architekta Mariana Lalewicza.  W czasie wojny mieścił się tam Commerz Bank, po wojnie znowu Państwowy Bank Rolny. W 1951 r. budynek został przejęty przez Skarb Państwa – wprowadził się do niego Narodowy Bank Polski, a w latach 90. – Bank Śląski. Na potrzeby tego ostatniego budynek ocieplono, a zniszczoną elewację zastąpiono płytami z jasnego granitu.  Modernizację dla potrzeb Biblioteki Głównej SUM przeprowadzono w 2012 roku. Starano się w minimalnym stopniu ingerować w zabytkową strukturę budynku.

Najwięcej emocji wzbudziła opowieść o orle, który jest widoczny na fasadzie, a który po raz pierwszy pojawił się tam w czasie przebudowy w 1938 r. Była to geometryczna płaskorzeźba ptaka trzymającego w szponach snopy zboża. W czasie wojny orzeł został zdjęty, powrócił w l. 50, natomiast na zdjęciach widać, że w czasach Banku Śląskiego orła pozbawiono snopów zboża. Ostatecznie płaskorzeźba rozpadła się podczas demontażu w trakcie remontu przeprowadzanego przez Bank Śląski w roku 1996, kiedy pracami nie kierował jeszcze konserwator zabytków. Kiedy Śląska Akademia Medyczna przejmowała budynek (2001 r.) na fasadzie nie było płaskorzeźby. Ostatecznie orzeł powrócił na fasadę, ale nie jest to replika orła Lalewicza.

Justyna i Ania pokazują stare plany budynku.

 

Dokumentacja architektoniczna fasady.

Pozostałość po Państwowym Banku Rolnym – ogromny sejf. W środku zabytkowa posadzka.

Fragmenty oryginalnej posadzki znajdują się też na samym dole, w obecnych magazynach biblioteki. Na co dzień są zabezpieczone przed zniszczeniem.

 

W Noc Muzeów można było zwiedzać gmach Biblioteki Głównej SUM od samej piwnicy…

 

 

…aż po ostatnie piętro…

 

…a nawet wyżej: to oryginalne schodki prowadzące z ostatniego piętra na dach.

 

…skąd taki widok.

 Oprócz odkrywania zakamarków budynku zwiedzający mieli też możliwość uczestniczenia w maratonie czytelniczym w sejfie: czytano wiersze, fraszki, fragmenty powieści i książek o tematyce medycznej. Wiele osób wzięło udział w cyklu wykładów na temat zdrowia prezentowanych przez pracowników Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Potem można było sprawdzić się w konkursie wiedzy o zdrowiu, albo – co cieszyło się ogromnym powodzeniem – przeglądać interaktywny, trójwymiarowy atlas anatomii, który dostępny jest w czytelni biblioteki.

Była też wystawa książek NAJ – czyli najmniejszych, największych, najstarszych czy najintensywniej użytkowanych przez spragnionych wiedzy studentów 🙂

…najgrubsza…

 

…najintensywniej czytana…

 

… i najstarsze 🙂

Nośniki wiedzy medycznej – wiek XX i XXI.

Przyłączenie się przez bibliotekę SUM do Nocy Muzeów to był strzał w dziesiątkę. Wróżę, że biblioteka zyska nowych czytelników spośród tych, którzy mogli tego wieczoru i nocy przekonać się, jakimi bogatymi zasobami (tradycyjnymi i elektronicznymi) dysponuje.

A pracownikom biblioteki zazdroszczę, że mają możliwość pracy w takim miejscu – ciekawym historycznie i nowocześnie pięknym. 🙂

Read Full Post »

Older Posts »