Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for Styczeń 2015

Dziś Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu i rocznica wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Tak się składa, że okrągła – 70. Na uroczystości  do Oświęcimia przybyli notable z wielu państw, ale najważniejsi byli oni – ok. 300 byłych więźniów obozu. Ci, którzy dzięki niesamowitej woli przetrwania i wielkiemu szczęściu opuścili to piekło wychodząc przez bramę, a nie – jak zapowiadał komendant obozu podczas ich przybycia – jedyną możliwą drogą, prowadzącą wprost do nieba.

Podczas dzisiejszej uroczystości głos zabrał m.in. Roman Kent, który podczas przemówienia ze łzami w oczach dwukrotnie powtórzył: My, ocaleni nie chcemy, aby przyszłość naszych dzieci wyglądała tak, jak nasza przeszłość.

Potrzeba do tego świadomości płynącej z wiedzy i tolerancji. Dbamy o to w naszej szkole i co roku realizujemy projekty edukacyjne związane z tematyką Zagłady (w tym roku – Krokus, wcześniej – inne), uczestniczyliśmy też dwukrotnie w inscenizacjach historycznych.

Ze względu na zmiany w programie nauczania od 2 lat gimnazjaliści nie poznają historii II wojny światowej – ta wiedza czeka na nich dopiero w szkole średniej. Nie przeszkadza to w niczym, żeby byli tej wiedzy chłonni i często oraz chętnie sięgali po literaturę dotyczącą Holokaustu.

Mamy w bibliotece duży wybór takiej literatury popularnonaukowej, ale też wiele beletryzowanych wspomnień czy pamiętników.

„Pamiętnik” Rutki Laskier, naszej będzinianki nazywanej polską Anną Frank, jest w naszej szkole lekturą, jej historię poznajemy też podczas lekcji dodatkowych, realizując projekty edukacyjne. O Rutce pisałam wielokrotnie, m.in. tutaj, czy publikując artykuły w „Słowie żydowskim” (zob.: publikacje). Czternastolatka z naszego miasta, która znana jest już na całym świecie za sprawą tłumaczeń jej zapisków, również zginęła w Auschwitz.

RL_OBCO

zanimodW zbiorach biblioteki mamy też album wydany przez Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau „Zanim odeszli…”, który dostaliśmy od Muzeum w uznaniu za projekt edukacyjny „„Będzin – dawna Jerozolima Zagłębia”.

To niesamowite wydawnictwo – zawiera bowiem zdjęcia znalezione po wojnie w walizce na terenie obozu. Były tam fotografie rodzin żydowskich z Zagłębia Dąbrowskiego: Będzina, Sosnowca i okolic. Podczas wyjazdu z uczniami do Auschwitz zwiedziliśmy budynek Sauny, gdzie fotografie są prezentowane.

Wydawnictw o tematyce Zagłady jest w bibliotece tak wiele, że na wystawkę wybrałam jedynie te, które traktują bezpośrednio o Auschwitz-Birkenau, w końcu w tym roku obchodzimy okrągłą rocznicę wyzwolenia obozu. O niektórych książkach pisałam już wcześniej na blogu. Mamy m.in. książki Haliny Birenbaum, izraelskiej pisarki urodzonej w Warszawie, która jako pierwsza z ocalałych więźniów obozu zabrała głos na dzisiejszych uroczystościach.

Warto wyróżnić w tym zbiorze „Ocalałego” Sama Pivnika – wspomnienia byłego mieszkańca Będzina, czy komiks „Maus”, który wg mnie powinien również być lekturą szkolną – przynajmniej w naszym regionie. O kuzynie słynnego rysownika, Arta Spiegelmana, który odwiedził naszą szkołę, pisałam tutaj.

Auschwitz1

Auschwitz2

To wykaz tych pozycji:

  1. K. Smoleń: Oświęcim 1940-1945. Przewodnik po muzeum. Oświęcim 1968.
  2. Sobański T.: Ucieczki oświęcimskie. Warszawa 1987.
  3. Raporty uciekinierów z KL Auschwitz. Oświęcim 1991.
  4. Numery mówią. Wspomnienia więźniów KL Auschwitz. Katowice 1984.
  5. Kordek R. H.: Blizny krwawią. Kraków 1986.
  6. Cebo L.: Więźniarki w obozie hitlerowskim w Oświęcimiu Brzezince. Katowice 1984.
  7. Jagoda Z. i in.: Więźniowie Oświęcimia. Kraków 1984.
  8. Oświęcim. Hitlerowski obóz masowej zagłady. Warszawa 1984.
  9. Tymiński K.: Uspokoić sen. Katowice 1985.
  10. Kossak Z.: Z otchłani. Częstochowa 1947.
  11. Oświęcim – malarstwo, rzeźba, grafika. Kraków 1959.
  12. Cegłowska T. i in.: Auschwitz-Birkenau (fotografie). Katowice 1982.
  13. Pivnik S.: Ocalały. Warszawa 2013.
  14. Millu L.: Dymy Birkenau.
  15. Spiegelman A.: Maus. Opowieśc ocalałego, t. 1-2. Kraków 2001.
  16. Szmaglewska S.: Dymy nad Birkenau. Warszawa 1994.
  17. Birenbaum H.: Nadzieja umiera ostatnia. Wyprawa w przeszłość. Oświęcim 2009.
  18. Birenbaum H.: Echa dalekie i bliskie. Spotkania z młodzieżą. Kraków 2001.
  19. Szczepański I.: Haftlingskapelle. Warszawa 1990.
  20. Wiesel E.: Noc.
  21. Kowalczyk A.: Refren kolczastego drutu: trylogia prawdziwa. Katowice 2010.

Read Full Post »

Zobaczyć w dzień roboczy taki obrazek:

skup

– spodziewaj się nowości w bibliotece szkolnej. 😉

Muszę się przyznać, że zaczynam czuć lekkie rozdrażnienie za każdym razem, kiedy przestrzeń za regałami na końcu biblioteki dopełnia się zwałami makulatury i nieubłaganie nadchodzi czas, żeby to wszystko wywieźć. Najgorzej jest podnieść pierwszą paczkę, później już jakoś idzie.

Upychanie tego w mojej „ciężarówce – makulaturówce” jest koszmarem. Czekanie w kolejce na rozładunek (zazwyczaj mam pecha, bo przede mną zjawia się klient z 5 tonami metalu) bywa uciążliwe chociażby ze względu na hałas.

Za to potem wraca doby humor. Stare papierzyska zamieniają się w kilka niezwykłej urody banknotów. Zyskuję kilkadziesiąt złotych, które do tej pory – w grosikach i złotówkach – leżało bezdomne na klatkach, w piwnicach i składzikach. Zebrane do kupy ma moc. 😉

Prosto ze skupu pojechałam po książki. Miałam przy sobie listę 50 pozycji, które młodzież wytypowała do akcji MEN „Książki naszych marzeń”. Nie udało się pozyskać ich z ministerstwa, postawiłam więc sobie za punkt honoru odhaczyć je przy pomocy funduszy makulaturowych.

Pierwsza piątka trafiła dziś do naszej biblio (potem natychmiast do inwentarza i do czytelników).

To, co widać poniżej, to odpowiednik 350 kg makulatury:

nowe_makul

Przy wpisywaniu książek natknęłam się na taki ładny koniec w książce „Wróć, jeśli pamiętasz”:

podziek

Miło – bo co prawda nie jestem księgarzem, ale bibliotekarzem, nauczycielem i blogerem – tak 😉

I jeszcze a propos nabytków:

I pomyśleć, że są gdzieś takie biblioteki, dla których regularne nowości to norma, i jest ich tyle, że bibliotekarki nie nadążają wpisywać ich do inwentarza… Raj. Czy trafię tam po śmierci? 😉

Read Full Post »

Biorę sobie do serca uwagi czytelników. Podczas zajęć w bibliotece jeden z uczniów był wyraźnie znudzony omawianymi przeze mnie nowościami. Długo udawał, że nic go nie interesuje, kiedy próbowałam namierzyć temat, mogący zapalić w jego oczach chociażby cień zaciekawienia.

Oczywiście taki temat zawsze istnieje, i to w każdym przypadku uczniowskim – nie zawsze tylko mogę spełnić prośby młodzieży, żeby zakupić do biblio konkretne wydawnictwa. I nie chodzi tutaj wcale o fundusze – mam na myśli raczej kwestie moralne i obyczajowe. Właśnie z ich powodu nie zaprenumerowano do biblioteki czasopisma dla dorosłych panów, o które pytali odważni gimnazjaliści. 😉

Wracając do ucznia, który w końcu wyjawił mi swoje hobby, a okazała się nim piłka nożna (no przecież!), musiałam się pokajać, zaglądając do odpowiedniego działu na półce. Posucha: „Gracz”, album Bońka „Italia’90” i o piłce nic więcej… Wstyd. Jak to dobrze, że są wyprzedaże Auchan, na których można znaleźć cudeńka, ale też całkiem milutkie broszurki – w sam raz dla uczniów, którzy nie lubują się w powieściach, ale w podaniach na boisku.

Dlatego trafiło do nas kilka sztuk o futbolu (i jedna o boksie) – żeby następnym razem panowie na sofie się nie nudzili. Messi i Casillas poszli w świat od razu po wpisaniu do inwentarza 🙂

pilka n

Read Full Post »

O pomyśle pracowników Muzeum Zagłębia w Będzinie mówiono nawet w Teleexpresie. W sieci pojawiła się niedawno strona ich pomysłu. To retroteka.org, prezentująca zdigitalizowane fragmenty ukazującego się przed stu laty „Kurjera Zagłębia”. Za projekt odpowiedzialne są Anna Góra i Małgorzata Hałasik.

retrote

Wzmianki czy skany czasopisma pogrupowane są w działy: ogłoszenia, artykuły, kącik literacki, rysunki, z życia codziennego, reklama, humor. Stronę można też polubić (i komentować) na Facebooku.

14 stycznia 1914 r. w gazecie ukazała się taka notka dotycząca książek:

retroteka_bedzin

Digitalizowanie zbiorów o historycznej wartości to już norma, wystarczy wspomnieć, że robi to od lat Cyfrowa Biblioteka Narodowa Polona czy Śląska Biblioteka Cyfrowa, które udostępniają swoje stare wydawnictwa (książki, czasopisma, ulotki) w formie elektronicznej online.

Może warto byłoby – wzorem tych projektów – umieścić w sieci całe numery dawnego „Kurjera Zagłębia” z 1914 r.? W ten sposób każdy samodzielnie znajdzie tam perełkę dla siebie.

Read Full Post »

Dziwna sprawa…

Byłam dziś w Auchan. Jak zwykle w tym okresie – sklep zorganizował wyprzedaże książek. Można znaleźć całkiem ciekawe wydawnictwa w koszach po 1,99, 4,99 albo 9,99 zł za sztukę. Przerzuciłam kilka tytułów i nagle w oko wpadł mi kawałek okładki. Dziwny, bo… obłożony w folię. Sięgnęłam po niego i wydobyłam spod sterty innych – książkę młodzieżową.

Bez otwierania wiedziałam, że to jest na pewno książka z biblioteki: folia była lekko sfatygowana w sposób charakterystyczny dla kilkakrotnego wypożyczania.
Nie pomyliłam się, wewnątrz znalazłam pieczątki – zdziwiłam się tylko, że z tak daleka!

Jak to możliwe, że kilkakrotnie naklejano na foliową okładkę cenówki i nikt nie zauważył, że to książka z wypożyczalni?

ks1
Przez głowę przemknęły mi prawdopodobne scenariusze wyswobodzenia „uwięzionej”. 😉 Szybko odrzuciłam taki, w którym zgłaszam sprawę przy kasie albo w dziale obsługi kilenta, a książka ląduje w jakimś kącie – już na zawsze „do wyjaśnienia” – albo po prostu w śmietniku (bo przecież jest tyle ważniejszych spraw do załatwienia).
Przeważyła wersja racjonalna: skoro pozycję oklejono cenówkami, a ja – jako klient – znalazłam ją w asortymencie – to po prostu ją kupię. Tak też zrobiłam. Uboższa o 1,99 zł „Anię, Sylwię, Dominika…” Martyny Jacewicz wysyłam jutro do właściciela – Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu – Filii nr 22 🙂

ksi3

A teraz mi powiedzcie, co mogło się zdarzyć, że książka z biblioteki w Poznaniu wylądowała na wyprzedaży w Auchan na drugim końcu Polski? 🙂

 

 

Read Full Post »

Dawno, dawno temu, w krainie zapomnianych bibliotek szkolnych z poprzedniej epoki pojawił się dobry król i postanowił obdarować je wynalazkiem, który miał je cudownie uwspółcześnić. Jak zapowiedział, tak zrobił.

Król EFS (Europejski Fundusz Społeczny) zafundował podwładnym nowiutkie komputery i urządzenie wielofunkcyjne, dzięki którym w książnicach powiało nowoczesnością. Tak w większości bibliotek szkolnych i pedagogicznych pojawiły się tzw. ICIM, czyli Internetowe Centra Informacji Multimedialnej.

Nie wszystkie bajki kończą się jednak dobrze. Po wielu latach sprzęt się zestarzał, a większość szkół nie ma pieniędzy, żeby go unowocześnić czy wymienić. Na problem ten zwracał ostatnio uwagę redaktor Juliusz Wasilewski we wstępniaku do „Biblioteki w Szkole” (nr 11 z 2014 r.)

Wychodzi na to, że 10 lat po akcji EFS przydałby się kolejny król, który rozda dobra – albo przynajmniej zapewni dostęp do funduszy, pozwalających na zakup nowych komputerów do bibliotek szkolnych.

My też mamy ICIM. Ma już 10 lat, jest tłumnie oblegany i aktywnie eksploatowany. Komputery jeszcze działają, ale wypadałoby raczej uściślić, że ledwie dyszą. Monitorom zaś – my „załapaliśmy się” na te wielkie, kineskopowe – ekrany migały do niedawna niczym lampki na świątecznej choince. Udało mi się załatwić trochę nowsze, ale przede wszystkim w lepszym stanie. Mały powód do radości użytkowników naszego ICIM.

Nowe - stare - monitry.

Nowe – stare – monitory.

W nowym roku życzę wszystkim bibliotekom szkolnym (więc i nam), żeby przypomniał sobie o nich jakiś możny władca i sprawił, aby odżyły finansowo: bez problemu kupowały uczniom książki marzeń i dotrzymywały kroku współczesnej technologii!

Read Full Post »