Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for Sierpień 2010

W niedzielę katowicki Teatr Korez obchodził swoje 20. urodziny. Jak mówi jego dyrektor, Mirosław Neinert: to „teatr dla ludzi,  który bawi, a nie nudzi”. Wszyscy, którzy Korez znają – kochają go, a ci, co jeszcze nie poznali, powinni jak najszybciej nawiązać znajomość (miłość przyjdzie sama). Tutaj ich strona.

Któregoś dnia w moim dawnym liceum zgoniono nas wszystkich na aulę, gdzie miał wystąpić jakiś teatr. Z powątpiewaniem patrzyliśmy na 3 panów w czerni siedzących na krzesłach, którzy ten teatr stanowili. Nie wierzyliśmy ani na jotę, że nas porwą jakąś tam sztuką. A porwali. „Scenariusz dla 3 aktorów” – po którym rozpoznawani są już teraz chyba wszędzie, położył nas na łopatki. Pamiętam, jak płakałam ze śmiechu razem z pozostałymi uczniami szkoły.

Korez już od 12 lat organizuje podczas wakacji tzw. LOT, czyli Letni Ogród Teatralny. Ci, którzy w wakacyjny weekend nie są akurat na egzotycznym wyjeździe, mogą obejrzeć w podcieniach Górnośląskiego Centrum Kultury w Katowicach przedstawienie lub kabaret – teatry z całej Polski bardzo chętnie przyjeżdżają na zaproszenie Korezu. Ilość miejsc jest ograniczona pojemnością schodów GCK-u, chętnych wielu, kolejki po bilet zazwyczaj ciągną się długimi wężykami- zupełnie jak dawniej za mięsem. Wygląda to mniej więcej tak (albo jeszcze dłużej):

Kolejka po bilet na 20-lecie Korezu

W niedzielę Korez poudawał trochę, że jest rok 1992, oni istnieją dopiero dwa lata, są średnio znani, mało rozpoznawani, i właśnie się zastanawiają, jak to kiedyś, w 2010, będą obchodzić swoje dwudziestolecie. Było jak to z Korezem – szalenie, miło (też szalenie), dowcipnie, z polotem.

Wręczano Ordery „Pieprzonego Pierożka” tym, którzy zasłużyli się teatrowi – np. dawali kasę, kiedy trzeba 😉 (Gdyby ktoś pragnął uzyskać więcej informacji na temat pieprzonego pierożka należy wybrać się na wyżej wymienioną sztukę).

Po prawej dyrektor teatru w pierożkowym nakryciu głowy

Impreza obfitowała w niespotykane zwroty akcji: tort, który mieli skonsumować przybyli na jubileusz widzowie (a więc i ja) wylądował niespodziewanie na deskach sceny, a wokół niego zatańczył i zagrał studencki zespół folklorystyczny z Senegalu. Jakoś dali radę się na nim nie pośliznąć…

Trochę się go baliśmy...

Read Full Post »