Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Czerwiec 2010

Dziś jest prawdopodobnie najszczęśliwszy dzień dla tych, którzy chodzą do szkoły (a więc także dla nauczycieli)  😉

Właśnie zaczynają się WAKACJE.

Oprócz aspektów pozytywnych (pierwszy i zasadniczy: nie trzeba wstawać na 8.00, co – jeżeli chodzi o mnie, ma największe znaczenie) pojawiają się również  negatywne.

Takim negatywnym jest to, że jak już człowiek  przez 3 lata gimnazjum przyzwyczaił się do uczniów, jakoś tam próbował ich wychować, obserwował ich rozwój i przemiany, to nagle trzeba się żegnać. I już nie będzie:  Kingi, Dziubdzi, Eweliny, Marty, Oksany… Przyznaję, że będzie mi też brakowało chłopców z 3B i 3D, którzy meldowali się u mnie na każdej przerwie i cenną energię tracili na to, żeby zaleźć mi za skórę…

Albo dajmy na to taki Orzech-Oranżada: zawsze można było na niego liczyć – nawet, jak już nikogo nie było w czytelni – Orzech zawsze na stanowisku nr 2. Przemyślę pomysł poddany mi przez uczniów, żeby przy komputerze nr 2 ufundować tabliczkę: Stanowsko im. Orzecha 😉

Wytrwały Orzech

Ach, szkoda gadać… Łza się w oku kręci – całe szczęście, że zapowiedzieli odwiedziny!

Reklamy

Read Full Post »

Nieduży, zgrabny, nowoczesny. Laserowy!

Czytnik kodów kreskowych.

Decyzja o jego zakupie pojawiła się nagle i nieoczekiwanie, praktycznie chwilę potem już leżał na moim biurku – gotowy do usług.

Wraz z nim pojawiło się 11 rulonów kodów kreskowych – pakowanych po tysiąc każdy.

I teraz już nic nie będzie takie samo, jak wcześniej…

Czeka mnie bardzo frapujące zajęcie – wprowadzenie do programu bibliotecznego, który posiadam – danych wszystkich książek, których jeszcze nie wprowadziłam (czyli jakieś 10 tysięcy) i naklejenie na nich – oraz na tych, które są już wpisane – kodów kreskowych. Kiedy już to zrobię (czyli za chwilkę, za momencik:-) będę mogła  wreszcie zrezygnować z prowadzenia papierowej kartoteki z kartami czytelników i książek, a biblioteka naszej szkoły wkroczy –  zautomatyzowana – w wiek XXI (aczkolwiek z dziesięcioletnim opóźnieniem).

Teraz – rzecz jasna – z wielką chęcią zrezygnuję z pięknych widoków i udeptywania górskich szlaków, powiewu morskiej bryzy, uczucia gorącego piasku pod stopami – będę przez całe wakacje wklejać kody, wczytywać do programu, wklejać kody, wczytywać do programu, wklejać kody… – i tak 11 tysięcy razy 😉

PS. Czytnik, który posiadam, to  model, który do użytkowania z moim programem bibliotecznym zaleca jego dystrybutor. (Inne też oczywiście by działały). Z tym, że mój kosztował dwa razy mniej, bo wyszukałam ofertę firmy, która za ten sam sprzęt nie nalicza kosmicznej marży – co pragnącym zakupić takowe urządzenie poddaję pod rozmysł.

A oto bohater dzisiejszego wpisu:

Read Full Post »

Przyszła do mnie wczoraj uczennica klasy III gimnazjum, która za dwa tygodnie zostanie absolwentką naszej szkoły – podobnie jak  pozostali uczniowie ostatnich klas. Uczennica ta  długo stała przed polecanymi jej dwoma książkami, mając dylemat, którą wybrać, bo i ta nęciła, i ta pachniała. Nie wiedziała, na którą się zdecydować, skoro za tydzień musi zwrocić do biblioteki wszystkie pożyczone pozycje, bo:

  1. jest koniec roku,
  2. a w dodatku odchodzi ze szkoły.

Szkoda, że nie widzieliście jej miny, kiedy dowiedziała się, że jako absolwentka również będzie mogła korzystać z naszej biblioteki! Pełnia szczęścia – to mniej więcej malowało się jej na twarzy. Nacieszywszy się, powiedziała: wie pani, trudno trafić jest na dobrą bibliotekę, to znaczy na kogoś, kto poleci dobre książki. Pozwoliłam sobie odebrać te słowa jako komplement 😉

W związku z powyższym ogłaszam publicznie:

Absolwenci naszej szkoły mogą wypożyczać książki z naszej biblioteki, co zresztą czynią chętnie od lat. Mam dużo lektur dla liceów, ostatnio nawet skompletowałam naszej byłej uczennicy książki o Holocauście do prezentacji maturalnej z języka polskiego  –  okazało się, że nawet takie, o których jej nauczyciele  nie wiedzieli, że istnieją (bo to były nowości!) 😉

Read Full Post »

Bibliobus

Dawno, dawno temu, kiedy nie było jeszcze Internetu i komórek (tylko takie na węgiel), ba! – nie było nawet telewizorów (albo jeden na całą gminę), po Polsce jeździły tzw. bibliobusy. Inaczej – biblioteki na kółkach.  Były to takie autobusy lub samochody półciężarowe, w których obwożono po wsiach i miasteczkach książki i wypożyczano je spragnionym kultury ludziom. Ludzie ci mieli czas na lekturę, pomimo tego, że po zakupy chodzili na piechotę, a nie oszczędzali czasu podjeżdżając – jak dziś – samochodem pod hipermarket.

No więc te bibliobusy kursowały co jakiś czas w tych miejscowościach, gdzie bibliotek nie było. Niektórzy próbują wrócić do tamtych czasów, likwidują bibliotekę, uznając ją za instytucję zbędną, nie oferując w zamian nawet marnego bibliobusu!

Dziś nie ma już u nas bibliobusów, są za to wykorzystywane na świecie, i to z powodzeniem.

Nie ma w Polsce bibliobusów, ale są za to autobusy, i to takie:

Sama jestem pełna podziwu dla siebie, że zdążyłam zrobić temu cudeńku zdjęcie, zanim zniknęło w sinej dali autostrady 🙂

A dla dociekliwych ciekawa historyjka bibliobusowa z drugiego końca świata:

Read Full Post »

W Sosnowcu skończyły się właśnie VI Sosnowieckie Dni Literatury – cykl spotkań z autorami, znawcami beletrystyki. Uczestniczyłam w spotkaniu z Krzysztofem Vargą – autorem kilku głośnych książek – m.in. „Tequili”, „Nagrobka z lastryko” i „Gulasza z Turula”, który w ubiegłym roku wygrał plebiscyt czytelników „Gazety Wyborczej” do Nagrody Literackiej Nike. W tym roku Varga wydał „Aleję Niepodległości” – ostatnią – jak sam powiedział – w cyklu „ta sama powieść pisana od lat”, z którą to etykietką jak najbardziej się zgadza. Juliana Apostatę, bohatera tej książki, autor uśmierca już na pierwszej stronie. Zaczyna się ciekawie, jak przeczytam, napiszę więcej.

Spotkanie z Krzysztofem Vargą

Jego pisarstwo albo bardzo przypada czytelnikowi do gustu, albo w ogóle. Ale jedno jest pewne, czyta go i młodzież (np. gimnazjaliści, ale o bardziej wyrobionym guście czytelniczym), i dorośli.  Na spotkaniu w Sosnowcu pojawił się cały przekrój wiekowy wielbicieli jego twórczości.

Varga powiedział, że:

  • Nigdy nie zatańczyłby w „Tańcu z gwiazdami”.
  • Lubi popkulturę, ale nie lubi kultury masowej, która kojarzy mu się z festynem, karkówką na grillu i gwiazdami na lodzie.
  • Jego mama jest lekarzem radiologiem, a on jako dziecko czytał jej podręczniki medyczne, i pewnie stąd bierze się jego uwielbienie śmierci (który to temat przeważnie porusza w swoich książkach). Aczkolwiek zaznaczył, że nie jest hipochondrykiem.
  • Chciałby w końcu napisać smutną powieść (bo chociaż ciągle pisze o śmierci, to wcale nie w smutny sposób).
  • Trudniej jest mu stworzyć w powieści interesującą psychologicznie postać kobiecą, mężczyzna jest za to prosty 😉
  • Jako nastolatek poszedł do liceum katolickiego i tam stracił… wiarę.

W trakcie spotkania autor poprosił zgromadzonych o pozwolenie na użycie brzydkiego wyrazu, ciszę odczytał jako akceptację, brzydkiego wyrazu użył… w odpowiedzi na co z hukiem spadł przymocowany do ściany napis „Salon literacki” 😉

Podobno niektórzy nie znają jego książek, a cenią za cotygodniowe felietony w „Dużym Formacie”. Felietony są rewelacyjne, zawsze zaczynam od nich czwartkową lekturę tej gazety, a tu autor coś przebąkuje, że chyba porzuci to zajęcie…

Panie Krzysztofie, niech Pan zaniecha raczej pisania o śmierci, ale życiodajne felietony niech Pan dalej tworzy!

Read Full Post »

* Nie mylić z tytułem filmu  „Pani minister tańczy” 😉

Zastanawiałam się trochę, czy urozmaicić poniższy blogowy wpis z okazji Dnia Dziecka, dodając jako bonus ładny rysunek, zdjęcie, a może skaczącego misia (bo chodzi wszak o prezent na Dzień Dziecka!)

Żaden z tych pomysłów nie wydał mi się odpowiedni – mam jednak w zanadrzu coś, co może wywołać uśmiech na niejednej czytającej i oglądającej to buzi – a przecież o to w dawaniu prezentów chodzi.

Ośmielona zachętami Pani Dyrektor postanowiłam zamieścić tutaj kilka fotek z turniejów tańca, w których zdarzyło mi się w ostatnim czasie uczestniczyć  (a nawet je wygrać). Bo musicie wiedzieć, że drugą pasją Waszej bibliotekarki – zaraz po pasji do książek i pracy w bibliotece – jest pasja taneczna.

Wszystkim, którzy pozostają pod przemożnym wpływem stereotypów dotyczących bibliotekarek (tzn.: że w szarym sweterku, z koczkiem, w spódnicy za kolana i w bamboszach) polecam szczególnej uwadze poniższe zdjęcia. I pozdrawiam tańczącą brać naszego gimnazjum – Kingę Morawską, Dominika Latosa, Ewelinę Krulikowską i innych, którzy się jeszcze nie ujawnili 😉

Ilość zdjęć jest odrobinę przytłaczająca, ale bardzo trudno wybrać jest kobiecie jedno lub dwa z wielu dziesiątek dostępnych…

Samba

Samba - Fot. S. Ziaja

Jive

Jive - Fot. S. Ziaja

Jive - Fot. S. Ziaja

Cha cha - Fot. S. Ziaja

 

Cha cha - Fot. S. Ziaja

Turniej we Wrocławiu - Fot. S. Ziaja

Turniej w Węglowicach - Fot. S. Ziaja

...i w Świdnicy

Read Full Post »

W Dniu Dziecka życzę zaglądającym na tą stronę:

dzieciom, młodzieży, dorosłym –

aby na zawsze umieli zachować dziecko w sobie!

Read Full Post »