Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘News – reszta świata’ Category

Wyznawcy Mariusza Szczygła stawili się tłumnie. W auli dąbrowskiej biblioteki zabrakło wczoraj miejsc, a niektórzy przysiedli nawet na podeście, skąd pisarz czarował całą salę.

Starsi pamiętają go jako prowadzącego pierwszy w telewizji polskiej talk-show „Na każdy temat” (w Polsacie), inni jako autora doskonałych książek o Czechach, ale przede wszystkim reportażystę. „Na każdy temat” nie oglądałam, bo nie miałam telewizora, a zresztą byłam wtedy zbyt niedojrzała, żeby docenić kunszt dziennikarski Szczygła, który w konkursie na prowadzącego wykosił m.in. Huberta Urbańskiego. Za to teraz uwielbiam twórczość literacką autora „Gottlandu”, a od jego cotygodniowych felietonów w „Dużym Formacie” jestem po prostu uzależniona.

MS
Paradoksalnie, przez ból kolana Mariusza Szczygła spotkanie zrobiło się dosyć dynamiczne i interaktywne, bo pisarz wolał stać lub chodzić, niż siedzieć w fotelu na scenie.  Wykorzystując panią w czerwonym sweterku udowadniał empirycznie, że żaden reportaż nie może być obiektywny, bo to, na co zwróci uwagę dziennikarz, zawsze będzie zależało od wielu czynników – humoru, pogody, zmęczenia. Prowokował śmiech publiczności, czytając fragmenty swojej doskonałej książki „Zrób sobie raj”, w której obywatele czescy powszechnie nie odbierają urn z prochami po kremacji swoich bliskich (70% to nieodebrane matki…), a pewna Czeszka daje wykład o rozpełzających się po całym świecie Polakach.

MS1

Prowadząca przepytała bohatera wieczoru ze wszystkiego – począwszy od seksu (to właśnie on, jako pierwszy, użył na antenie słowa „orgazm” zamiast „satysfakcja”), sąsiadów ze Złotoryi (skąd pochodzi), pracy w telewizji (która, co prawda, pozwoliła zarobić mu na mieszkanie, ale doprowadziła do nadciśnienia), przez reportaż, aż po znienawidzone przez niego pytanie „Jak się u Pana zaczęła miłość do Czech?” Dowiedzieliśmy się, że uwielbienie do naszych sąsiadów rozpoczęło się od wywiadu z piosenkarką Martą Kubišovą. Ponieważ nie mógł przeprowadzić go po angielsku (oboje nie znali tego języka), w rok nauczył się więc czeskiego. No i tak poleciało.

Jeżeli chodzi o reportaż pisarz podkreślił, że dziennikarz nie może ani kopać, ani poklepywać, powinien przedstawić racje obu stron. Ma dać wiedzę i emocje. To czytelnicy sami będą oceniać. Uważa, że ludzie zawsze będą czytać reportaże – po to, żeby przez chwilę być kimś innym i pożyć życiem innego człowieka. Taki rodzaj kulturalnego podglądactwa.

Dlaczego dobrze czyta się teksty Mariusza Szczygła, bez względu na ich temat i długość? Bo wszystko, co pisane z pasją (i oczywiście talentem!) czyta się wyśmienicie. Sam M. S. zaznaczył, że jest w nim tak ogromna potrzeba pisania, że gdyby nie było gazet, pisałby… na murach! 🙂 Mariusz Szczygieł uczy w Polskiej Szkole Reportażu – w tekstach swoich studentów uzasadnia wszelkie skreślenia, a na dobrą drogę pisarską naprowadza, pisząc ich dobre zdania w wersjach: lepszych i najlepszych. Chciałoby się zostać uczniem tego pana!

MS3
W ostatnich latach pisarz był dosyć zajęty. Pracował m.in. nad 3-tomowym dziełem „100/XX. Antologia polskiego reportażu XX wieku”, prowadzi z kolegami wydawnictwo „Dowody na Istnienie” i klubo-księgarnię „Wrzenie Świata”, dlatego nie wydał żadnej swojej nowej książki. Ale powoli się do tego zabiera – tym razem na tapetę weźmie porwania samolotów, które w latach 80. i 90. były w naszym kraju podobno niezwykle popularne! Notabene córka Doroty Terakowskiej, Kaśka T. Nowak, jest właśnie w trakcie pisania powieści na ten sam temat – wraz z przyjaciółmi próbowała porwać samolot z Balic w roku 1980. (O Jezu! Muszę swoją napisać szybciej! – powiedział M.S., kiedy się o tym dowiedział).

Był też miód na serce młodzieży. Tymi opowieściami pisarz demoralizuje podobno uczniów na spotkaniach autorskich. Mowa o ogromnej niechęci do matematyki i szkolnych z nią problemach. Po takich spotkaniach młodzi zaczynają chyba wierzyć w siebie, bo skoro można być nogą z matmy, a później odnieść taki sukces w innej dziedzinie, to może jednak jest nadzieja?

Naśladowanie matematyka podczas matury

Naśladowanie matematyka podczas matury 😉

Podczas składania autografów ujawniły się wielkie fanki felietonów Szczygła w „Dużym Formacie” (w tym i ja). Nasze zapewnienia o ich szczególnym uwielbieniu połączonym z ceremoniałem rozpoczynania lektury dodatku właśnie od nich legły u podstaw pomysłu, żeby wydać je drukiem. Tak, to by wiele rozwiązało. Na przykład u mnie w domu moja druga połowa nie musiałaby wreszcie konkurować o cenne metry kwadratowe z wszechobecnymi „DF” (a przynajmniej do czasu ich ponownego namnożenia utrudniającego zamieszkiwanie).

Odnajduję cechy wspólne z Mariuszem Szczygłem (porównywać się do guru – co za tupet!): 1. Matematyka była także moją zmorą licealną. Gdyby nie „boska” pomoc na maturze z matmy, może nie zdałabym na wymarzone studia i nie robiła teraz tego, co uwielbiam. 2. Też wolę pisać, niż mówić. 3. No i mam problem z prawym kolanem. 😉

I jeden wątek wspólny z naszą szkołą: pisarz przyjaźnił się z Gaygą, piosenkarką pochodzącą z Będzina, nauczycielką muzyki  w naszej szkole (zanim przekształcono ją w gimnazjum). Zagrał nawet w teledysku Gaygi do piosenki „Niebo – piekło” – przechadza się tam w ciemnych okularach z plecakiem:

Spotkanie w Dąbrowie było świetne – miałam wrażenie, że to nie wizyta autora poczytnych książek, a nagranie do nowego talk-show. 😉

Reklamy

Read Full Post »

Wczoraj w Krakowie po raz trzeci przyznano Nagrodę im. Wisławy Szymborskiej, możliwą dzięki fundacji, którą noblistka poleciła utworzyć po swojej śmierci. Hołd złożony poetyckiej twórczości.

Podczas gali otwarcia wykorzystano nagranie wiersza „Pomyłka”, który sama czytała, a wpleciono po nim – podobno odkryte niedawno – nagrania, które Wisława Szymborska zostawiła na automatycznej sekretarce swojego sekretarza, Michała Rusinka. Słychać na nich, co następuje:

„Szanowny Panie Michale, tutaj Szymborska. No właściwie nic takiego pilnego nie mam. Mam dwa słoiki do otwarcia. Ha ha! No!”

„Panie Michale, tu Pana dręczycielka mówi…”

„Tutaj pewna poetka z Krakowa i okolic. Jestem znowu na posterunku, świat się nie wali, zapraszam na kawę i tak dalej…”

Co tu dużo komentować, Szymborska jest nie do podrobienia. W „Lekturach nadobowiązkowych” – niby recenzjach, a naprawdę felietonach poetyckich, pisała m.in. o literaturze popularnej, leksykonach, dziennikach i kuriozach. Jak sama mówiła: „lubię książki, w których liczy się nogi stonogom”. Oraz: „Po lekturze monologu wewnętrznego dobrze dowiedzieć się, jak kichają słonie”. Czytanie nazywała najpiękniejszą zabawą, jaką sobie ludzkość wymyśliła.

W rym roku do nagrody zgłoszono 214 tomów poezji napisanych po polsku lub tłumaczonych na nasz język, a wydanych w ubiegłym roku. W maju wybrano 5 nominacji:

1. Roman Honet „Świat był mój”
2. Jakobe Mansztajn „Studium przypadku”
3. Mirosław Mrozek „Horyzont zdarzeń”
4. Jacek Podsiadło „Przez sen”
5. Maciej Robert „Księga meldunkowa”.

podsiadlo_honet

Roman Honet i Jacek Podsiadło po wręczeniu nagród (w szklanej kuli – nawiązanie do wyklejanki W. Szymborskiej).

Międzynarodowe jury, składające się ze specjalistów od poezji, krytyków i tłumaczy, przyznało dwie nagrody ex aequo (po uzasadnieniach kapituły odkryło się, jak to diametralnie różne tomy wierszy) dla Romana Honeta i Jacka Podsiadło.

sbmojHonetowi – za to, że w antytezach jego poezji, np. antynomii miłości i śmierci jury dopatrzyło się nawiązania do tradycji baroku i symbolizmu. W wierszach rytuały pogrzebowe przynoszą narodzenie oczyszczającego bólu, zawarty jest też wysiłek stopniowego uwewnętrzniania śmierci i przeistoczenia własnego bólu w poezję.

żyliśmy w czasach,
w których łatwo o nic – mnożyły nad nami
fabryki niczego. a miłość
i jej zwierzęta, wściekłe i uległe – nigdy nie istniały,
dlatego widziało je niewielu,
pozostałych nic nie ukoi

Podsiadle – za odwagę do sięgnięcia do form retorycznych i wersyfikacyjnych od dawna zapomnianych: do rymu i rytmu, które napędzają tę poezję; za retoryczne zabawy z wierszem, gdzie w karuzeli słów wyraża się sens i radość realnego życia, a nie tylko pisania.psen

Mam gdzieś koniec poezji, czniam wyczerpanie języka.
Jest dźwięk, który pieski preriowe wydają tylko na widok grzechotnika.

Obecna na gali minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego prof. Małgorzata Omilanowska powiedziała, że czytała wyniki badań, pokazujące zależność pomiędzy uczestnictwem w kulturze, a zadowoleniem z życia. Otóż uczestnictwo we wszystkich rodzajach sztuki i kultury łączy się niepodzielnie z wysokim poziomem zadowolenia z życia. Z jednym wyjątkiem – nie dotyczy to tych, którzy czytają poezję… Może dlatego, że po poezję sięgają częściej ci, którzy są nieszczęśliwi, i szukają w niej ukojenia?

Od tego roku dzięki Fundacji Wisławy Szymborskiej nagrodzie towarzyszy program edukacyjny „Warsztaty słowa”. Ma wspierać edukację literacką wśród młodych ludzi, organizowane są dla nich spotkania z poetami, a na potrzeby nauczycieli uruchomiono platformę internetową ze scenariuszami lekcji o współczesnej liryce. Przewidziano też konkurs dla uczniów. Wszystko po to, żeby przygotować nowych czytelników poezji, od której coraz częściej odchodzi się w nauczaniu. Pewnie z przekonania, że za trudna dla młodzieży.

Read Full Post »

Z okazji Dnia Edukacji Narodowej życzę wszystkim pracownikom edukacji radości i satysfakcji ze swojej pracy.

Mimo wszystko. 🙂

Il. Marii Orłowskiej-Gabryś z książki M. Orłonia "Kartki z ostatniej ławki", Poznań 1988.

Ilustracja Marii Orłowskiej-Gabryś z książki M. Orłonia „Kartki z ostatniej ławki”, Poznań 1988.

Read Full Post »

Laureatką tegorocznej Nagrody Literackiej Nike została Olga Tokarczuk za monumentalną powieść „Księgi Jakubowe” (1000 stron!). Tokarczuk była już 6. raz w finale nagrody, dostała ją do tej pory w roku 2008 za „Biegunów”. Natomiast po raz 5. zwyciężyła również w plebiscycie czytelników „Gazety Wyborczej”! Prawdziwy rekord!

„Księgi Jakubowe” zajęły Oldze Tokarczuk 6 lat pisania (a wcześniej zgłębiania i czytania źródeł). Na temat najnowszej książki wybrała Jakuba Franka, bo historia Żyda z Podola, heretyka, mistyka i proroka z XVIII w. nie był do tej pory przez nikogo opowiedziany. Jak sama mówiła: temat sam się narzucał, a ona tylko „wykonała usługę”. Piękna usługa na 1000 stron! I to spod pióra osoby, która twierdzi, że w środku pozostaje ciągle taka sama jak wtedy, kiedy miała 12 lat! 😉

Nike2015
„Jako że literaturę robi się z przeszłości i ze zmyślenia, nagrodziliśmy księgi – Jakubowe Księgi” – powiedział prof. Ryszard Koziołek, uzasadniając tegoroczny wybór jury.

Po otrzymaniu statuetki Olga Tokarczuk powiedziała, że historia sprzed wieków, którą opisała, tak naprawdę opowiada o współczesnych czasach. O ludziach, którzy szukają swojego miejsca w świecie obcym, wrogim, pełnym przemocy. Można ją bowiem czytać jako metaforę tego, co dzieje się teraz u bram Europy. Pokazuje, jak trudny jest proces asymilacji i przystosowania. Mówi też jedną prawdę: że nie ma społeczeństw, które są czyste etniczne, nie istnieją geny, które nas do czegoś predestynują. Jest kultura, język, wspólnota i solidarność, którą tworzymy.
Serdecznie gratuluję Oldze Tokarczuk!

***

PS. 1 Wykorzystam okazję, że mowa jest o pisarce, i wreszcie opiszę, jak reagują czytelnicy naszej biblioteki na tablicę z pisarzami polskimi, która wisi w czytelni. Wśród zdjęć umieściłam fotkę Olgi Tokarczuk. Każdy, kto na nią spojrzy, mówi: „Ale pani jest niej podobna! W ogóle myślałam/em w pierwszej chwili, że to pani zdjęcie tam wisi!”

Zdjęcie O. Tokarczuk.

Gdyby to był odosobniony przypadek, pewnie bym zapomniała, ale przychodzą wciąż nowe roczniki i ciągle pojawia się ten sam komentarz! Dlatego rok temu na spotkaniu z Olgą Tokarczuk w sosnowieckiej bibliotece poprosiłam o wspólną fotografię. Ostatecznie rozstrzygnie wątpliwości. 😉

OTit
PS. 2 (Moją mini-recenzję „Biegunów” zamieściła w 2008 r. GW – można ja przeczytać w zakładce „Publikacje”)

Read Full Post »

Domy Rutki

Odkąd przy ul. Moniuszki 4 w centrum Będzina wyburzono pewien zagrażający bezpieczeństwu dom, o rozbiórce zaczęły rozpisywać się gazety regionalne. A to dlatego, że nie był to zwykły dom, a budynek, w którym przed wojną wraz z rodziną mieszkała Rutka Laskier – dziewczynka, która przez trzy miesiące 1943 roku pisała dziennik (uporczywie, acz niesłusznie nazywany „pamiętnikiem” – dlaczego, wyjaśniam to w rozdziale dotyczącym piśmiennictwa młodych ludzi z okresu Holocaustu, który zamieszczono w drugim wydaniu książki).

DSC_0073

DSC_0069

DSC_0084
Rutka nie przeżyła, ale zeszyt przetrwał wojnę przechowany przez znajomą dziewczyny, Stanisławę Sapińską. Jego istnienie ujawniono w 2006 r. Potem sprawy potoczyły się szybko: dwa kolejne wydania polskie, a następnie seria tłumaczeń na inne języki. Rutkę szybko okrzyknięto „polską Anną Frank”.

W rzeczonej sprawie zabiorę głos i ja. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że swego czasu zaangażowałam się w prace redakcyjne przy drugim wydaniu zapisków Rutki, pomagałam też przy wydaniu trzecim. Oryginalny zeszyt, który leży teraz w Muzeum Yad Vashem, i który można dotykać tylko przez białe rękawiczki – a i nie każdemu, miałam we własnych rękach i pochylałam się nad nim przez wiele godzin, próbując odczytać to, co napisała dziewczynka.

Historia Rutki była mi na tyle bliska, że wielokrotnie, począwszy od 2008 roku, realizowałyśmy w szkole projekty edukacyjne z nią związane (razem z nauczycielka historii, Agatą Durbacz). Potem „Pamiętnik” wszedł już na stałe do kanonu lektur w naszej szkole. Zorganizowałyśmy też spotkanie uczniów ze Stanisławą Sapińską, która opowiadała o Rutce i życiu w Będzinie czasów wojny. Do tej pory zostajemy w stałym kontakcie i przyjaźni z panią Stasią.

Podczas podsumowania projektu w naszej szkole. Na pierwszym planie: ówczesna dyrektor gimnazjum Danuta Jakóbczyk i Stanisława Sapińska. W tle m.in.: ambasador Izraela - Dawid Peleg oraz Michał Sobelman - rzecznik prasowy ambasady.

Podczas podsumowania projektu w naszej szkole. Na pierwszym planie: ówczesna dyrektor gimnazjum – Danuta Jakóbczyk oraz Stanisława Sapińska. W tle m.in.: nieżyjący już ambasador Izraela – Dawid Peleg oraz Michał Sobelman – rzecznik prasowy ambasady.

W pracy „W getcie będzińskim…”, którą przygotowałyśmy z uczniami na ogólnopolski konkurs „Póki nie jest za późno” (zajęłyśmy 3 miejsce) pisałyśmy o potrzebie stałego upamiętnienia Rutki. Proponowaliśmy tablicę lub tabliczki w miejscach związanych z dziewczynką. W końcu Anna Frank ma swoje muzeum w Amsterdamie, a Rutka na tyle rozsławiła Będzin na świecie, że należy jej się zadośćuczynienie.
Dlatego z ulgą czytam o pomyśle, by w oknach na ścianie, którą zostawiono od strony ulicy Moniuszki wstawić portrety jej rodziny, a może nawet zrekonstruować parter budynku i urządzić tam izbę pamięci Rutki. Mam nadzieję, że właściciele budynku, których zaskoczyła informacja o tym, że nimi są, dadzą radę doprowadzić pomysł do końca. Trzymam za nich kciuki!

DSC_0053

DSC_0094

Gwoli ścisłości, należałoby też oznaczyć miejsce, do którego przesiedlono Rutkę z rodziną. To przecież tam, przy ul. 1 Maja 13, w dawnym domu Stanisławy Sapińskiej prowadziła zapiski, i tam został ukryty zeszyt, zanim Laskierów wywieziono do Auschwitz. Obecni właściciele, zmęczeni wizytami zwiedzających, zdjęli numer z fasady budynku, utrudniając odnalezienie go osobom spoza Będzina. Ja akurat wiem, gdzie to jest, bo mieszkałam w tym rejonie i przez większość życia mijałam ten budynek codziennie.

Na placyku w Amsterdamie stoi mały pomnik Anny Frank. Marzy mi się, żeby pod domem przy ul. 1 Maja 13 posadzić na ławce Rutkę z dziennikiem na kolanach. Bo – jak wspominała Stanisława Sapińska – tutaj kilka razy się spotkały, rozmawiały też o zeszycie w zielonych okładkach i młoda wówczas Stasia podsunęła nastoletniej Rutce pomysł, żeby cenny dla niej skarb schować w skrytce pod schodami prowadzącymi na piętro.

Dom, w którym Rutka schowała swój dziennik.

Dom, w którym Rutka schowała swój dziennik.

Kiedy w 1943 roku Rutka mówiła swojej polskiej znajomej, że prowadzi notatki i chciałaby, żeby przetrwały, aby jakiś ślad po niej pozostał, nie spodziewała się pewnie, że o jej skromnym, zielonym zeszyciku dowie się kiedyś cały świat. BBC w 2008 roku nakręciła film o historii żydowskiej 14-latki z Będzina i jej pamiętniku – „The Secret Diary of the Holocaust”.

Read Full Post »

W trzecią rocznicę śmierci Profesora Włodzimierza Wójcika Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna w Będzinie zorganizowała wieczór upamiętniający tego historyka literatury, krytyka i eseistę pochodzącego z naszego miasta. Dokładnie rok wcześniej placowi przed biblioteką nadano imię Profesora.

DSC_0121

„Gaudeamus igitur” chóru Sarmatia Ars Bendzinensis rozpoczęło spotkanie, nawiązując do największych miłości Profesora: nauki, wiedzy i uniwersytetu. Później wokaliści wykonali jeszcze kilka utworów.

DSC_0104
Profesora wspominali wczoraj przyjaciele, m.in. prof. Marian Kisiel z Uniwersytetu Śląskiego, który przypomniał, że oprócz literatury i jej przedstawicieli Profesor Wójcik kochał przede wszystkim rodzinę, uwielbiał Zagłębie, przyrodę i podróże.
Zaznaczył, że Zakład Literatury Współczesnej US, którym kierował Profesor, to miejsce, do którego na pewno nie przychodziło się, żeby sobie dokopać, jak to bywa gdzieniegdzie, i było to wielką zasługą Profesora. 😉 Zaznaczył też, że Profesor Wójcik był pionierem nowinek technicznych– np. pierwszy na Wydziale Filologicznym miał komputer.

Profesorowa Jolanta Wójcik.

Biblioteka przygotowała prezentację o Profesorze Wójciku, a w dolnym holu umieszczono całkiem pokaźną wystawę, którą będzie można zwiedzać do końca października.

DSC_0118

DSC_0119

Read Full Post »

W ubiegłym roku media długo i głośno omawiały sprawę bezpłatnych podręczników dla pierwszoklasistów. W tym roku temat wciąż jest aktualny, darmowe podręczniki dostaną również klasy II szkoły podstawowej oraz I gimnazjum. Rozdzwoniły się szkolne telefony, rodzice dopytują, czy naprawdę nie będą musieli kupować książek dla swoich dzieci. Naprawdę.

PRAWO

Tymczasem o tym, jak poradzić sobie z kwestią bezpłatnych podręczników chcieliby też wiedzieć więcej ci, którzy będą musieli zmierzyć się z ich kupnem, ewidencjonowaniem i rozprowadzaniem.

Dużo na ten temat mówiła Bogusława Wojtczak z MEN podczas IX Krajowej Konferencji Nauczycieli Bibliotekarzy w Warszawie.

Kluczowa jest tutaj ustawa z dnia 21 lutego 2014 roku o zmianie ustawy o systemie oświaty, gdzie wprowadzono możliwość zlecenia przez ministra opracowania i wydawania podręczników, które są automatycznie, z mocy prawa dopuszczone do użytku szkolnego – nie mają więc numerów dopuszczenia.

Poza tym ogłoszono ustawę z dnia 30 maja 2014 roku o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw, która wprowadziła zapis o tym, że minister może zlecić też dystrybucję podręcznika lub jego części.

Weszły też w życie:

Art. 22aj ustawy o systemie oświaty (zmiany wprowadzone w ustawie z 30  maja 2014 r.) mówi o tym, że w bibliotece szkolnej gromadzone są podręczniki, materiały edukacyjne, ćwiczeniowe i inne biblioteczne. Zaznaczono, że „czynności związane z zakupem do biblioteki szkolnej podręczników, materiałów edukacyjnych, materiałów ćwiczeniowych i innych materiałów bibliotecznych oraz czynności związane z gospodarowaniem tymi podręcznikami i materiałami wykonuje dyrektor szkoły”.

W art. 22ak określono, że szkoła podstawowa i gimnazjum nieodpłatnie wypożycza uczniom podręczniki lub materiały edukacyjne, mające postać papierową, albo zapewnia uczniom dostęp do podręczników lub materiałów edukacyjnych, mających postać elektroniczną i przekazuje uczniom materiały ćwiczeniowe bez obowiązku zwrotu lub je udostępnia.

Szczegółowe warunki korzystania przez uczniów z podręczników lub materiałów edukacyjnych określa dyrektor szkoły, uwzględniając konieczność zapewnienia co najmniej trzyletniego okresu używania tych podręczników lub materiałów.

CZYNNOŚCI

W związku z powyższym najwłaściwiej będzie, jeżeli dyrektor określi w zarządzeniu warunki korzystania z bezpłatnych podręczników.

Konieczne jest również dokonanie zmian w statucie szkoły dotyczących zadań biblioteki szkolnej i nauczyciela bibliotekarza.

Pani Bogusława Wojtczak poradziła, aby dla bezpłatnych podręczników założyć osobny rejestr, ewidencjonować je w sposób uproszczony, a  do statutu szkoły wpisać, że biblioteka stosuje Rozporządzenie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego  z dnia 29 października 2008 r. w sprawie sposobu ewidencji materiałów bibliotecznych. To bardzo ważne, bo wiemy dobrze, ile wynikło nieporozumień, kiedy okazało się, że stosujemy to rozporządzenie bezprawnie. Ten zapis w statucie czyni dla nas obowiązującymi wszystkie zapisy rozporządzenia.

Należy pamiętać, że materiałów ewidencjonowanych w sposób uproszczony nie doliczamy do zestawienia liczby i wartości zinwentaryzowanych jednostek ewidencyjnych (§12 ust. 3 rozporządzenia), czyli nie wliczamy ich wartości do wartości zbiorów biblioteki!!! (§6 ust. 6)

Słyszałam już różne opowieści na temat doliczania wartości podręczników do biblioteki, ale to bzdura! Należy korzystać tutaj z mądrych rad osoby kompetentnej z MEN. Nie możemy przecież doliczyć kilkunastu tysięcy dziś, a za 3 lata je odliczyć, bo podręczniki przestaną obowiązywać! To przecież materiały nietrwałe.

ZARZĄDZENIE DYREKTORA

W zarządzeniu dyrektora należy określić m.in.

  • na jaki okres uczniom wypożyczane są podręczniki,
  • potrzebę pisemnej zgody rodzica na wypożyczenie,
  • czynności wychowawcy w tym zakresie: lista uczniów z informacją o woli rodziców,
  • zasady korzystania z podręcznika przez ucznia,
  • termin zwrotu  do biblioteki szkolnej,
  • zasady postępowania w przypadku zniszczenia podręcznika.

ZAPIS W STATUCIE SZKOŁY

W dotychczasowych zapisach o bibliotece trzeba dodać koniecznie:

  • dodatkowe zadanie: gromadzenie i wypożyczanie, udostępnianie i przekazywanie uczniom bezpłatnych podręczników, materiałów edukacyjnych i materiałów ćwiczeniowych,
  • zapis o pomieszczeniu biblioteki, które ma od tej pory również umożliwiać: gromadzenie, przechowywanie, wypożyczanie, udostępnianie i przekazywanie uczniom bezpłatnych podręczników, materiałów edukacyjnych i materiałów ćwiczeniowych,
  • co dodatkowo należy do zbiorów bibliotecznych: programy, podręczniki szkolne… itd.
  • rodzaj współpracy: z nauczycielami i  rodzicami w zakresie wyposażenia uczniów w bezpłatne podręczniki, materiały edukacyjne i ćwiczeniowe.

 

INNE

Dyrektor ma również obowiązek zapewnić możliwość wypożyczenia podręczników dla nauczycieli  – ale już nie z dotacji, tylko z innych środków (mówi o tym §3 Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 17 grudnia 2010 r. w sprawie podstawowych warunków niezbędnych do realizacji przez szkoły i nauczycieli zadań dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych oraz programów nauczania).

Uczeń nie musi przyjąć podręcznika, ale egzemplarz musi być dla niego zapewniony w bibliotece szkolnej.

Read Full Post »

Older Posts »