Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘News – biblioteka’ Category

Dziś święto tych, którzy pod opieką mają miliony słów zaklętych między okładkami.

Najlepsze życzenia dla bibliotekarzy!

 

Dla uczniów mojej szkoły przygotowałam krótką animację o Dniu Bibliotekarza:

https://biteable.com/watch/8-maja-wany-dzie-2547010

 

 

Read Full Post »

Tęsknicie za szkołą, biblioteką?…

Ja bardzo! I dlatego stworzyłam dla Was małą niespodziankę… Dziś co prawda Dzień Ziemi, ale moją planetą jest biblioteka, stąd ten króciutki montaż.
Sprawdźcie, czy odnajdziecie się na zdjęciach – wykorzystałam takie, które pojawiły się już na stronie Facebook Biblioteki, a także te, które zrobiłam kilka dni temu w puściutkiej szkole.

Za śpiew, który mogłam podłożyć do zdjęć, dziękuję uczennicy – Karinie Włosek! ❤

Read Full Post »

Do dziś żałuję, że nie nagrałam wspomnień babci o jej dzieciństwie, a tylko zapisałam je na luźnych kartkach, które dawno temu gdzieś się zawieruszyły. Na takie snucie opowieści rzadko kiedy była chęć i czas, ale właśnie teraz nadszedł odpowiedni!

Starsi, odseparowani od rodziny w trosce o swoje zdrowie, marzą o rozmowie dłuższej, niż zajmuje odpowiedź na standardowe pytania o samopoczucie, o to, czy czegoś im potrzeba, i co obejrzeli tego dnia w telewizji.

Zapytajmy ich więc o pierwsze wspomnienie z dzieciństwa, o młodość, o najważniejsze chwile życia, o to, do jakiego momentu najchętniej by wrócili i dlaczego? Zapiszmy to, a jeżeli wyrażą zgodę – nagrajmy.

Myślę, że to będzie dla nich bardzo ważna chwila oderwania od przykrej rzeczywistości odosobnienia, a dla nas pamiątka, którą może docenimy dziś, albo dopiero wtedy, jak nie będzie ich już z nami…

Będzin, ul. Małachowskiego, najprawdopodobniej lata 30. XX wieku.

Read Full Post »

Wszystkim nam, złączonym teraz wspólnym doświadczeniem, w którym nie mają znaczenia przekonania, sympatie czy upodobania –

życzę – mimo wszystkich niesprzyjających okoliczności – dobrych Świąt!

Spokojnych i bardzo, bardzo zdrowych!

 

Kartka pocztowa z 1908 r. z zasobów Polony – Public Domain. (https://polona.pl/)

 

Read Full Post »

Wiem, że wszyscy marzą teraz, żeby już wreszcie wyjść na zewnątrz i korzystać z wiosny.

Wiem, że macie dość komputera, bo teraz tylko za jego pomocą kontaktujecie się ze swoimi nauczycielami.

Ale gdybyście jednak chcieli znaleźć w sieci coś ciekawego, szukali inspiracji do poznania miejsc, ludzi, wydarzeń, filmów, przedstawień i książek – oczywiście bez wychodzenia z domu, to tutaj jest mała podpowiedź – padlet ze spisem ciekawych miejsc w internecie:

http://padlet.bibliotekarka.bedzin.pl/

Read Full Post »

Znacie regułę Pollyanny? Jej zabawę w radość i dostrzeganie dobrych stron w najgorszej nawet sytuacji?

Pollyanna to bohaterka książek Eleanor H. Porter. Dziewczynka marzyła o lalce, i któregoś dnia dostała wprawdzie przesyłkę z Koła Opieki, ale były w niej jedynie… drewniane kule dla inwalidów. Jak pocieszył zrozpaczoną Pollyannę ojciec? Pokazał jej, że w każdej, najgorszej nawet sytuacji można znaleźć jakiś pozytywny aspekt. W jej przypadku tym pocieszeniem powinno być to, że te kule inwalidzkie nie są jej potrzebne! 🙂
Od tej pory Pollyanna zaczęła zabawę w radość i namawiała do niej innych.

Zagram więc i ja:  Jaka jest pozytywna strona pracy z domu, mimo że nie mogę wypożyczać książek ani mieć bezpośredniego kontaktu z czytelnikami?

Mogę zrobić to, na co nie miałam czasu w ostatnim roku (przez sprawy bieżące i inwentaryzowanie 1000 książek z Empiku). Nareszcie mogę wpisywać do programu MOL retrospektywne opisy książek! Zostało mi jeszcze około 8000 egzemplarzy z biblioteki podstawówki i 1800 tych, które przeniosłam tam ze zlikwidowanego Gimnazjum nr 3.

W Gimnazjum wpisywanie 11000 książek zajęło mi prawie 3 lata. (Pomagała mi koleżanka, która sprawdzała najpierw dane w inwentarzu – rok wpisania i cenę, a ja wprowdzałam wszystkie dane do MOL.) Będę więc miała co robić nawet wtedy, gdyby ten okres przestoju potrwał dłużej, niż zapowiadają (a przecież mam jeszcze dodatkowe obowiązki wicedyrektora w tym trudnym czasie).

Damy radę! 🙂

Książka o Pollyannie została również zekranizowana (w 1960 i 2003 r.) Wersję filmu z 2003 r. można zobaczyć tutaj.

—-

EDIT: 11 kwietnia 2020 r. w GW ukazał się wywiad Michała Nogasia z Olgą Tokarczuk „Coś nas testuje”. Tokarczuk wspomina tam właśnie o Pollyannie w kontekście obecnej sytuacji:

—-

Bibliotekarze szkolni, pamiętajcie, że możecie wypożyczyć sprzęt szkolny – laptop lub zestaw komputerowy z biblioteki do pracy w  domu na mocy Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 25 marca 2020 r. zmieniającego rozporządzenie w sprawie szczególnych rozwiązań w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 – treść tutaj.

Read Full Post »

Mikołajką bywam raz w roku, i tylko w pracy.
Sukienka jest zawsze ta sama, służbowa – szóstogrudniowa.
W tym roku postanowiłam dodać coś do sukienki – na przykład mini-podarunki, które mogli zdobyć ucznowie mojej szkoły podstawowej – czytelnicy biblioteki.

Dlatego świąteczny worek Mikołajowej pełen był losów, a na nich: cukierek, zakładka, albo numer prezenciku. Żeby go zdobyć uczniowie odpowiadali na pytania dotyczące biblioteki i książek.

Dla ułatwienia przygotowałam zestawy pytań zarówno dla klas młodszych, jak i starszych.
Wszystkim biorącym udział w zabawie udało się odpowiedzieć na pytania i dostać upominek 😉

Read Full Post »

Rutka jest mi bardzo bliska.

Trochę dlatego, że w 2006 roku miałam w rękach oryginalny zeszyt z jej zapiskami. Robiłam wtedy dla „Polska Press” (wydawcy „Dziennika Zachodniego”) korektę i pracowałam nad tekstami pobocznymi do 2. wydania „Pamiętnika”.

Ale bliska też, bo Rutka mieszkała w Będzinie, w tej samej dzielnicy, co ja. Tam, gdzie utworzono getto, i gdzie zapisywała swój zeszyt o zielonej okładce.

Od wielu lat opowiadam uczniom o Rutce i zachęcam ich do zgłębiania historii dziewczyny, która już na zawsze związana jest z naszym miastem. A ponieważ w tym roku Rutka skończyłaby 90 lat, zorganizowałam dla będzińskich szkół podstawowych konkurs „Będzin w oczach Rutki Laskier”.

Przygotowania spędzały mi sen z powiek, ale wszystko się udało.

Zanim jednak uczniowie zmierzyli się z pytaniami dotyczącymi losów dziewczyny i wojennego Będzina, Adam Szydłowski – Prezes Fundacji Centrum Kultury Żydowskiej im. Rutki Laskier odsłonił wystawę, którą przekazał mojej szkole (SP nr 8 w Będzinie).

Dzięki Adamowi mogłam też zrobić dla uczniów wystawkę z obcojęzycznymi wydaniami „Pamiętnika”, a z Cafe Jerozolima trafiły do nas na czas konkursu kafelki z dawnego domu Rutki przy ul. Moniuszki. Dziękuję również za przekazanie części nagród dla młodzieży!

W konkursie wzięło udział sześć szkół. Zmagania zakończyły się następującym wynikiem:

I miejsce – Szkoła Podstawowa nr 8 (drużyna: Wiktoria Taraszka, Nina Janecka),

II miejsce – Szkoła Podstawowa nr 4 (drużyna: Natalia Kowalczyk, Sandra Kobińska),

III miejsce – Szkoła Podstawowa nr 11 (drużyna: Milena Deńca, Oliwier Wójcik).

PS Spełnił się mój najczarniejszy scenariusz – wygrała drużyna organizatora, a to zawsze budzi zastrzeżenia. Zawsze, ale nie w przypadku Dominiki Kowalik-Surmy, która przygotowywała Wiktorię i Ninę wiele dni, nawet w weekendy. W tym czasie przezornie nawet nie patrzyłam w ich kierunku, żeby nie wyczytały z moich oczu, jakie pytania konkursowe krążą mi po głowie.
Widziałam zeszyt z ich notatkami – chylę czoła! Zresztą Dominika wygrywa wszystko, nie wyłączając konkursów rejonowych czy ogólnopolskich.

Dziewczyny – gratuluję Wam ogromnej wiedzy o Rutce i Będzinie!

Read Full Post »

9 listopada 2009 roku napisałam pierwszy post. W ten sposób życie zaczął blog Biblioteki Gimnazjum nr 3 w Będzinie. Kiedy w 2019 roku zlikwidowano gimnazja, strona straciła rację bytu…

rocznica_blog

Przez lata poświęciłam setki godzin na gromadzenie materiałów, pisanie i poprawianie tekstów, robienie zdjęć i umieszczanie tego wszystkiego tutaj (zazwyczaj ciemną już nocą), dlatego postanowiłam, że blog będzie ciągle funkcjonował  – pod tym samym adresem, ale zmienioną nazwą:

Biblioteka(rka) szkolna

Mam nadzieję, że ta nowa nazwa będzie dalej skutecznie walczyła ze stereotypem biblioteki/bibliotekarki szkolnej, jako piątego koła u wozu.

Będzie tutaj tak, jak do tej pory: bibliotekarsko (z elementami prywaty) i bibliotecznie (moje obecne miejsce pracy – SP nr 8 w Będzinie – na pewno dostarczy materiału do nowych tekstów).

Niech więc dalej kręci się to, co mnie tak kręci!

PS. Strona działa też pod adresem: bibliotekarka.bedzin.pl.

Read Full Post »

Na początku maja wszystko jeszcze stało na swoim miejscu.

Pod koniec wiosny dostałam zielone światło na I rozbiór naszej Książkolandii. Przeszłam więc bibliotekę wzdłuż i wszerz, wysuwając z półek książki, które chciałam wziąć do nowego miejsca pracy w Szkole Podstawowej nr 8.

Zaraz potem przyjechały koleżanki bibliotekarki z będzińskich podstawówek, żeby wybrać coś dla swoich bibliotek. I tak podpisane stosy rosły w górę, na podłodze zaś wszerz gęstniały pudełka.

Potem było dużo innej pracy: trzeba było pisać scenariusz i przygotować uroczystość zakończenia roku i zamknięcia gimnazjum. Próby zabierały dużo czasu, ale książki są cierpliwe. Czekały, aż ostatni absolwenci opuszczą mury szkoły, a ja zabiorę się wreszcie za nadawanie każdej z nich kolejnego numeru ubytku i wpiszę na listy przekazania.

Nie szło to tak szybko, jak można się było spodziewać – żeby uwolnić jeden wolumin z księgozbioru gimnazjum, trzeba się naklikać jak w Mienecrafcie. Lepiej poszło wtedy, kiedy moja Dyrektor uciekła na moment od tony papierów wymaganych do wypełnienia przy likwidacji placówki, i zasiadła obok mnie przy pudle wielkości szafy, podając mi książki otwarte już na kodzie kreskowym. W ten sposób przypomniałyśmy sobie stare dobre czasy, kiedy współpracowałyśmy przy wprowadzaniu ich do systemu. Księgozbiór topniał.

Potem nadszedł czas na przewożenie mebli do drugiej szkoły. Tam z kolei wszystko należało ogarniać na bieżąco, żeby nie zatarasować sobie dostępu do pomieszczenia. Czerwona sofa ożywiła na moment smutny samochód do przewożenia mebli, żeby za chwilę rozbłysnąć purpurą na tle zieleni przed swoim nowym domem.

Najciekawiej było jednak z ladą biblioteczną, której gabaryty całkowicie zaskoczyły i ekipę przewożącą, i mnie. Po gładkim przejściu przez gardziel dwuskrzydłowych drzwi przedwojennej szkoły lada odmówiła przeciśnięcia się przez wąską futrynę biblioteki w tysiąclatce. Odbył się szybki demontaż, a ja udawałam wtedy, że nie dostaję zawału na ten widok. Ponowny montaż wyrównał rytm serca.

Próbowałam znaleźć jeszcze nowy dom dla książek z darów, tych niezarejestrowanych w inwentarzu, z których często korzystałam, kiedy nie było czegoś w księgozbiorze biblioteki. Absolwenci, nauczyciele, znajomi, a nawet restauracja Śląska Prohibicja uratowali większość z nich, przygarniając pod swoje dachy.

Większość lipca upłynęła sprawiedliwie dzielona na pół: rano i po południu w gimnazjum, wieczorem w podstawówce. Z narażeniem życia testowałam wytrzymałość rodziny na takie praktyki. Prawie się mnie wyrzekli. Co tam! – ważne, że prace posuwały się do przodu, a ich koniec majaczył gdzieś na końcu wakacji…

W połowie sierpnia byłam już z powrotem. Dwutygodniowy reset wakacyjny zresetował się samoczynnie w jednej chwili, kiedy powiodłam znów wzrokiem po marnych resztkach bibliotecznych rozproszonych w nieładzie po parkiecie.

To była ta część księgozbioru, co jej nie chciała już żadna szkoła, żadna instytucja ani nikt – nikt zupełnie! Została wykasowana specjalną pieczątką i zubytkowana, czyli skreślona z inwentarzy. Bez litości, jedna za drugą: kilka tysięcy, aż mogłam w MOL-u zaznaczyć opcję „wartość księgozbioru” – a program odpowiedział „brak”. I ten wydruk zaniosłam księgowej, co oznaczało, że to już koniec, i zamykamy ten rozdział mojego życia, i ten dział w księgowości.

I potem już ta reszta zgromadzona na środku biblioteki, jak na szafocie w rynku miasta, została poprowadzona na ścięcie, to jest przeniesiona w workach i pudłach, albo gołymi zupełnie rękami, na pakę auta, co ją zawiozło tam, gdzie kontener mówi „dobranoc”. I to był II rozbiór.

Wszystkie te książki musiały kiedyś przejść przez moje ręce, bo dawno temu, kiedy nikt nie śnił o zmianach, a przynajmniej nie o tak dobrych, przez trzy lata wprowadzałam je do systemu bibliotecznego MOL. Nadawałam sygnaturę, nanosiłam ołówkiem dział UKD i z pietyzmem wklejałam kod kreskowy, żeby było łatwiej i ładniej je wypożyczać. A teraz skończyły w czeluściach kontenera skupu złomu i metali kolorowych, który na szczęście przyjmuje też makulaturę (jest coraz mniej takich skupów, bo się nie opłaci…).

Jedyna pociecha, że chociaż część tych książek i stamtąd ktoś uratuje. Zaraz po oddaniu ich na stracenie widziałam, jak wydobywali je z kontenera dobrzy ludzie, żeby dać im jeszcze jedną szansę. Jeszcze raz wydobyć na słońce i jeszcze raz włożyć w ręce jakiegoś czytelnika.

I niech tak będzie!

Read Full Post »

Older Posts »