Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Wrzesień 2014

30 września to Dzień Chłopaka, dlatego dziś niemal 100% naszych uczniów to chłopcy. Wszystko przez to, że dziewczyny podjęły wyzwanie i przebrały się dziś za płeć przeciwną, strojąc się w czapki, koszule i krawaty, albo doczepiając sobie brody.

Gdybym – nawiązując do tego święta – pokusiła się o opisanie literatury chłopięcej/męskiej, pewnie musiałabym wyłuskać z naszych półek co drugą książkę. Wybór byłby za duży, a wyzwanie nie do objęcia jednym wpisem. Dobrałam zatem inny klucz – wyszukałam w naszym katalogu książki, w tytułach których występuje słowo „chłopak” lub „chłopcy”. Wynik trąci nieco myszką – wszystkie książki pisano lub wydano w latach 60. – 70. ubiegłego wieku i wcześniej, więc obecnym gimnazjalistom tytuły te nic nie powiedzą – kojarzyć je będą raczej ich rodzice.

ch2

Wyjątkiem będzie tutaj książka Ferenca Molarna „Chłopcy z Placu Broni”, która nadal jest lekturą w szkole podstawowej. Podobno – wiem od siostrzenicy – młodych czytelników ciągle bardzo porusza historia walki o ukochane miejsce zabaw i śmierć jednego z bohaterów powieści – Nemeczka.

Wśród pozostałych tytułów jest książka bardzo popularnej 40 i 30 lat temu pisarki Hanny Ożogowskiej „Dziewczyna i chłopak czyli heca na 14 fajerek”. To zabawna opowieść o zamianie ról bliźniaczo podobnego do siebie rodzeństwa. Sama w dzieciństwie bardzo lubiłam wszystkie książki autorki.

Na podstawie książki nakręcono nawet film. Kto pamięta te stare, cudne filmy dla młodzieży? 🙂

„Chłopiec w złotych spodniach” Maxa Lundgrena też wpadł mi w ręce w dzieciństwie. Pisarz wykorzystał w książkę motyw fantastyczny, o którym każdy marzył by, aby się ziścił. Opisał przygody chłopca posiadającego cudowne spodnie – za każdym razem, kiedy włożyło się rękę do kieszeni, trafiało się na miły w dotyku banknocik. 🙂

Już ponad tydzień temu do kin trafił reklamowany głośno film Jana Komasy „Miasto 44”. Gimnazjalistom bardzo się podoba. Najlepsze efekty specjalne sprawiły, że nie muszą uruchamiać wyobraźni, żeby zobaczyć, jak wojna zmieniła Warszawę. Czytelnicy sprzed lat mieli ogrom zniszczeń przed oczami, czytając książki Haliny Rudnickiej „Polną ścieżką” i właśnie „Chłopcy ze Starówki”. Jej bohaterowie próbują zorganizować sobie życie w mieście, które legło w gruzach, ale właśnie niedawno odzyskało wolność. Tak, te książki też należały do moich ulubionych.

ch1

„Chłopcy z ulic miasta” to książka wydana po raz pierwszy w 1934 r., autorstwa wyczulonej bardzo na krzywdę społeczną Haliny Górskiej. Składa się na nią kilka opowieści o gazeciarzach – młodych chłopcach ze Lwowa (należącego wtedy do Polski), którzy znajdują schronienie w zorganizowanej dla nich świetlicy. Książka dawno temu (jeszcze w latach 80.) była lekturą szkolną.

„Chłopca z Salskich Stepów” napisał Igor Newerly (właściwie Abramow) – współpracownik Janusza Korczaka z Domu Sierot. Abramow w czasie wojny trafił do obozu. Tam poznał rosyjskiego doktora, Diegtiarewa, którego wspomnienia obozowe stały się kanwą powieści.

„Chłopców z morskiej szkoły” Andrzeja Perepeczko nie znam, ale wnosząc po tytule i nazwie wydawnictwa można od razu wywnioskować, że to powieść o marynarzach. Młodzi płyną w niej na statku „Helena” do Stanów Zjednoczonych. Warte uwagi są rysunki autorstwa Eustachego Lecha Karłowskiego:

Ilustracja Eustachego Lecha Karłowskiego. "Chłopcy z morskiej szkoły". Wyd. Morskie, 1974.

Ilustracja Eustachego Lecha Karłowskiego. „Chłopcy z morskiej szkoły”, Wyd. Morskie, 1974.

Ilustracja Eustachego Lecha Karłowskiego. "Chłopcy z morskiej szkoły". Wyd. Morskie, 1974.

Ilustracja Eustachego Lecha Karłowskiego. „Chłopcy z morskiej szkoły”, Wyd. Morskie, 1974.

Ilustracja Eustachego Lecha Karłowskiego. "Chłopcy z morskiej szkoły". Wyd. Morskie, 1974.

Ilustracja Eustachego Lecha Karłowskiego. „Chłopcy z morskiej szkoły”, Wyd. Morskie, 1974.

Ostatnia z książek to popularne niegdyś wydawnictwo profesora Andrzeja Jaczewskiego „O chłopcach dla chłopców”. W czasach, kiedy nie było internetu, wszelkie wydawnictwa o dojrzewaniu, miłości, popędzie seksualnym i psychologii młodego człowieka były rozchwytywane i zaczytywane do ostatniej, wypadającej z kleju na grzbiecie kartki. Ostra konkurencja nowych mediów pozwala im dziś spokojnie stać na półkach.

Wszystkim chłopcom z okazji ich święta – dużo radości i miłych chwil! (mogą być z książką) 🙂

Read Full Post »

Z zakazanymi książkami - sowa bibliosfery.

Z zakazanymi książkami – sowa bibliosfery.

W tym roku biblioteki już po raz czwarty organizują wystawy dotyczące wydawnictw, które trafiły na cenzurowane. Modę na Tydzień Zakazanych Książek rozkręcił w naszym kraju portal bibliosfera.net – można stamtąd pobrać listę książek prześladowanych i podejrzeć, jak przygotować wystawę takich pozycji.

Akcję „Banned Book Week” zapoczątkowano w 1982 roku m.in. przez American Library Association. Jest wyrazem obrony pierwszej poprawki do amerykańskiej konstytucji, która mówi o wolności słowa. Pomysł jej przeprowadzenia pojawił się, gdy zauważono rażąco dużą liczbę książek poddawanych cenzurze.

Zgodnie z danymi stowarzyszenia od 1982 roku odnotowano ponad 11 tysięcy zgłoszeń książek, które czytelnicy uznali za niemoralne, nieetyczne lub zbyt kontrowersyjne. W samym roku 2011 takich zgłoszeń do Biura Wolności Intelektualnej (Office of Intelectual Freedom) było 326.

Jak wiadomo, najbardziej nęci to, co zakazane. Każdorazowo wystawa książek zakazanych wzbudza emocje wśród uczniów – chętnie słuchają o tym, co powodowało, że książki nie podobały się w tym, czy innym kraju – i z jakiego powodu. I oczywiście – co najbardziej cieszy – chcą te książki wypożyczać 🙂

Podobnie jak w latach wcześniejszych (zajrzyjcie TU) – zapoznam uczniów z historią cenzury i przedstawię kilka książek, którym założono „bana” 🙂

To historie bardzo ciekawe, bo i „Czerwony Kapturek” miał kiedyś kłopoty – wszystko przez to, że w bajce dziewczynka niosła babci w koszyczku… wino…

A kto chciałby dowiedzieć się czegoś więcej na temat historii cenzury literatury światowej – zapraszam do biblio po książkę:

zakazane ksiazki

Read Full Post »

stasinskiŚwiatło dzienne ujrzało właśnie kolejne świadectwo wydarzeń II wojny światowej w naszym mieście. Z inicjatywy Adama Szydłowskiego, pasjonata kultury żydowskiej, twórcy Dni Kultury Żydowskiej w Będzinie i organizatora inscenizacji historycznych, wydano właśnie dziennik ks. Leona Stasińskiego – „Będzin, pierwsze dni wojny 1939”.
Dokument funkcjonował do tej pory w maszynopisie, znany był wąskiemu kręgowi odbiorców. Mieliśmy to szczęście, że byliśmy w posiadaniu tekstu, wykorzystywaliśmy go w naszym gimnazjum przy tworzeniu prac historycznych (zob. cytat we wpisie poniżej).
Zapiski w dzienniku prowadzone są od 1 września do 21 listopada 1939 roku. Piszę „dziennik”, chociaż do tej pory na określenie tego dokumentu funkcjonowało robocze określenie „pamiętnik”. Jednak pamiętnik pisany jest z perspektywy czasu, wydarzenia opisywane są minione, a opisujący jest poza nimi. Dziennik zaś to zapiski dokonywane stopniowo, z dnia na dzień – z takim dokumentem mamy właśnie do czynienia w przypadku ks. Leona Stasińskiego, wikariusza parafii Świętej Trójcy w Będzinie.

SONY DSC
Jak pisze we wstępie do książki Ewelina Konopczyńska – Tota ks. Leon Stasiński skupił się na tym, „co dzieje się w Będzinie w czasie okupacji, obserwuje, jak polityka rządzących wpływa ujemnie na sytuację mniejszości narodowych i jakie konsekwencje z tego wynikają”. Dalej pisze o ks. Stasińskim: „dziennik jest także zapisem światopoglądu wikariusza, którego podstawą była tolerancja i otwarcie na kontakt z innymi. Księdza cechował altruizm i wrażliwość na krzywdę bliźniego bez względu na wyznanie, daleki był także od antysemityzmu, choć nastawienie to nie było obce duchownym.” (s. 5-6)

Wychodząc na drogę między obu cmentarzami zauważyłem mnóstwo uciekających, przeważnie byli to ubodzy Żydzi. Okropny widok. Są z dziećmi, z tobołkami, bochenkami chleba, kozą, krową, z psem. Na twarzach rozpacz i strach. Zatrzymują się obok mnie pytając, co mają robić? Twierdzą, że niemieckie wojska już niedaleko. Powtarzające się informacje o morderstwach, każą im uciekać, porzucać wszystko – aby ratować życie. Rzadko w życiu płakałem. Ostatni raz przy trumnie mojej Matki w 1927 r. Ale taki widok, który jeszcze przed trzema dniami był nie do pomyślenia, wycisnął mi łzy. Nie mogłem ani mówić, ani pocieszać, ani radzić. Powlokłem się ociężałym krokiem w górkę starego cmentarza. Odruchowo odwróciłem się i nad tym biednym tłumem zakreśliłem znak błogosławieństwa.

ks. Leon Stasiński „Będzin pierwsze dni wojny 1939”, s. 23.

Dziennik księdza Leona Stasińskiego jest kolejnym pisemnym świadectwem mieszkańców Będzina, którym przyszło osobiście uczestniczyć w tragicznych wydarzeniach czasu wojny.
Stanie na półce regionaliów obok znanych już wydawnictw: „Pamiętnika” Rutki Laskier czy „Będzin, miasto Jedenfrei/Spotkania klasowe” Eugenii Prawer.

SONY DSC

Promocja wydawnictwa „Będzin – pierwsze dni wojny 1939” odbyła się 11 września 2014 r. w kinie Nowość w Będzinie. Gościem honorowym była Stanisława Sapińska, dzięki której cały świat ma możliwość zapoznania się z notatkami Rutki Laskier, nazywanej będzińską Anną Frank.

SONY DSC

Adam Szydłowski pyta Stanisławę Sapińską o wspomnienia z pierwszych dni wojny w Będzinie.

Relacja z promocji książki na Kanale 99, którą przygotowała Martyna Daczkowska, dziennikarka – absolwentka naszej szkoły:

http://kanal99.pl/2014/09/wspomnienia-ks-leona-stasinskiego/31828

Read Full Post »

75 lat temu, w nocy z 8 na 9 września 1939 roku, hitlerowcy podpalili stojącą u stóp Wzgórza Zamkowego w Będzinie synagogę wraz z modlącymi się w niej Żydami.

SONY DSC

Tablica informacyjna o synagodze na Wzgórzu Zamkowym.

Synagoga będzińska spalona we wrześniu 1939 r. Ze zbiorów Archiwum Yad Vashem.

Synagoga będzińska spalona we wrześniu 1939 r. Ze zbiorów Archiwum Yad Vashem.

Wczoraj właśnie w tym miejscu odbyła się upamiętniająca tę tragedię uroczystość, której inicjatorem była Fundacja Brama Cukermana i Gmina Wyznaniowa Żydowska w Katowicach. Udział w niej wzięli goście z Izraela. Wśród nich znalazła się również córka Zeva (Lerona) Londnera, mieszkańca Będzina, który walczył w ruchu oporu podczas likwidacji getta będzińskiego w 1943 r. Zev Londner zmarł w maju tego roku.

 

Powitanie gości. Przemawia Karolina Jakoweńko z Fundacji Brama Cukermana.

Powitanie gości. Przemawia Karolina Jakoweńko z Fundacji Brama Cukermana.

Córka Zeva Londnera.

Zeva Londnera wspomina jego córka.

Joshua Ellis, rabin Katowic gra na rogu po modlitwie w miejscu, gdzie przed wojną stała synagoga.

Po modlitwie w miejscu, gdzie przed wojną stała synagoga: Joshua Ellis, rabin Katowic, gra na rogu.

Obelisk w miejscu zburzonej synagogi.

Obelisk w miejscu zburzonej synagogi.

SONY DSC

Tak spalenie synagogi wspominali świadkowie tamtych tragicznych chwil – Stanisława Sapińska, mieszkanka Będzina, która przechowała „Pamiętnik” Rutki Laskier:

Szliśmy ulicą Kołłątaja i kiedy dochodziliśmy do kościoła, był jeszcze ogień i dymy, czuć było spalenizną. Przed kościołem paliły się jeszcze zgliszcza. To była godzina 10.00, bo szło się wtedy na nabożeństwo. W kościele wszyscy leżeli krzyżem. Dopiero jak ksiądz zaintonował pieśń „Święty Boże, Święty mocny…” wszyscy powstali i zaczęli śpiewać, ale to nie był śpiew, to był jeden wielki ryk, bo przecież nie wiedzieliśmy, co z nami się stanie dalej, skoro tam obok, w synagodze jeszcze paliły się ciała. Cała ulica Kołłątaja po drugiej stronie była spalona – domy aż do kościoła, to były wszystko zgliszcza, wszystko popalone…

A tak ksiądz Leon Stasiński, ówczesny wikariusz kościoła św. Trójcy:

Noc była chłodna. Całe niebo czerwone od ognia. Zapadające się dachy, walące się ściany domów, jęki palonych ludzi zapełniały długie minuty tej strasznej nocy. Pragnęło się zatkać uszy i zasłonić oczy, uciekać jak najdalej. Blask ognia rozszerzał oczy, okrzyki grozy wdzierały się do uszu, a uciekać nie było gdzie. Tylko sąd ostateczny będzie chyba straszniej wyglądał. […]
Ranek przyniósł nowy obraz otoczenia kościoła. Pożar najdłużej trzymał się przy kościele. Kościół był od wczorajszego wieczoru aż do poniedziałku w południe albo w czarnym dymie, albo w blasku ognia. Połowa wikariatu, mieszkanie kościelnego, parter, moje dwa pokoje na piętrze zupełnie spalone, siłą rzeczy meble i obrazy uległy zniszczeniu. Ocalał jeden pokoik sypialny i kuchnia, gdyż miały kamienne sklepienia. Nie czułem jednak żalu z powodu poniesionych strat. To była drobna kropelka wobec nieszczęścia najbliższych sąsiadów, którzy stracili wszystko, a wielu zginęło w płomieniach ognia.

Uczestnicy obchodów układają palące się znicze w miejscu, gdzie stały kiedyś mury synagogi.

Uczestnicy obchodów układają palące się znicze w miejscu, gdzie stały kiedyś mury synagogi.

SONY DSC

Read Full Post »

Po raz trzeci cała Polska czyta razem dzieła klasyki literatury polskiej. Akcję zapoczątkowało Narodowe Czytanie „Pana Tadeusza”, potem nadeszła kolej na Fredrę, a jutro w całym kraju odbędą się imprezy podczas których odświeżymy sobie fragmenty „Trylogii” Henryka Sienkiewicza.

Impreza w Będzinie odbędzie się na Wzgórzu Zamkowym, nie przegapcie:

narodowe_czytanie

Tak czytano w Będzinie:

Read Full Post »

W tym roku godziny otwarcia biblioteki nie zmieniają się (chciałoby się dopisać: na lepsze). Z powodu małej ilości uczniów biblio będzie czynna tylko 22 godziny w tygodniu (zamiast 30):

Poniedziałek
9.00 – 15.00

Wtorek
8.00 – 13.00

Środa
8.00 – 14.00

Czwartek
8.00 – 13.00

Piątek – nieczynne

Dodatkowo biblioteka będzie nieczynna we wtorki, środy i czwartki na 1. przerwie – od 8.45 do 8.55 – mam wtedy dyżur na na korytarzu na parterze.

Dzisiaj podczas zajęć z klasami pierwszymi dowiedziałam się, czego w bibliotece życzyliby sobie uczniowie. Bardzo lubię te karteczki z życzeniami – mogę wtedy dopasować ofertę biblioteki do potrzeb czytelników. Takie prośby i sugestie owocują czasem ciągiem fajnych zdarzeń, tak jak było w przypadku książki „Zeznania Niekrytego Krytyka”.

w bibliotece chcemy

Uczniowie przyczepiają karteczki z życzeniami.

Oprócz standardowych życzeń czytelniczych, takich jak: książki fantasy, horrory, „Pamiętnik narkomanki”, „Pachnidło” czy „Władca pierścieni” (mamy), były też prośby nietypowe (może jednak typowe dla rozbrykanych jeszcze uczniów klas pierwszych?). Uczniowie życzyli sobie mianowicie: zjazdu Platformy Obywatelskiej i czasopisma Playboy. Przynajmniej pośmialiśmy się przy omawianiu tych życzeń 😀

Wszystkie zamówienia książkowe postaram się oczywiście zrealizować. Pomogą mi w tym zapewne grosiki pozyskiwane z makulatury. Uczniowie napisali też, że chcieliby w bibliotece czasopismo CD-Action.  Nie wiem, jak będzie z realizacją tego życzenia, bo fundusze na prenumeratę musieliśmy ostatnio mocno uszczuplić. Może ktoś prenumeruje to czasopismo i mógłby przekazywać do biblioteki przeczytane numery?

w bibiotece chcemy1

Read Full Post »