Feeds:
Posty
Komentarze

Archive for Marzec 2010

Zrobiło się na tym bibliotecznym blogu cokolwiek zdjęciowo, ale to chyba dobrze? Jesteśmy obecnie w większości odbiorcami kultury obrazkowej, słowo pisane nuży co niektórych. Oto kolejna porcja zdjęć. Zrobiła je uczennica klasy 1a, Weronika Klorek, której jedną z pasji jest fotografia.  Mam przyjemność zaprezentować dziś kilka zdjęć biblioteki i naszej szkoły, które Weronika zrobiła w połowie marca.

Wspomnę jeszcze tylko, że w poprzednim wpisie można podziwiać zdjęcia koni, które uczennica nadesłała na konkurs fotograficzny.

Biblioteka według Weroniki

Nowości według Weroniki

Obyczajowe według Weroniki

Nasze gimnazjum

Gimnazjum nr 3 w Będzinie

Gimnazjum nr 3 w Będzinie

Wejście główne do gimnazjum

Bieżnia na boisku

Bieżnia na boisku naszego gimnazjum

Read Full Post »

Niniejszym ogłaszam wyniki konkursu  „Wspomnienie z ferii”:

I miejsce dla Darii Tomaszewskiej klasy 3 d za cykl zdjęć rodzajowych:

Zdjęcie Darii

Zdjęcie Darii Tomaszewskiej

Zdjęcie Darii Tomaszewskiej

Zdjęcie Darii Tomaszewskiej

Zdjęcie Darii Tomaszewskiej

Zdjęcie Darii Tomaszewskiej

II miejsce dla Weroniki Klorek z klasy 1a:

Zdjęcie Weroniki Klorek

Zdjęcie Weroniki Klorek

Zdjęcie Weroniki Klorek

Zdjęcie Weroniki Klorek

Zdjęcie Weroniki Klorek

Zdjęcie Weroniki Klorek

III miejsce dla Justyny Ziemby z klasy 2a:

Zdjęcie Justyny Ziemby

Zdjęcie Justyny Ziemby

Zdjęcie Justyny Ziemby

Zdjęcie Justyny Ziemby

Zdjęcie Justyny Ziemby

Zdjęcie Justyny Ziemby

Zwycięzcy otrzymali dyplomy oraz nagrody rzeczowe: ramki na zdjęcia.

Gratulacje!

Read Full Post »

Polecam

Marcel Łoziński „Wszystko może się przytrafić”

Wszystko może się przytrafićTo jest wspaniały dokument, ledwie 40-minutowy, który zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Pierwszy raz widziałam go w telewizji późnym wieczorem, więc może to też nastroiło mnie w odpowiedni sposób, ale śmiem sądzić, że to raczej mistrzostwo Łozińskiego, doskonałego dokumentalisty, przesadziło o tym, że obraz zapadł mi w pamięć i teraz wam go polecam.

Film opowiada o sześcioletnim Tomku Łozińskim i jego rozmowach ze starszymi ludźmi w parku Łazienkowskim w Warszawie. Chłopiec bawi się w parku, goni motyle, karmi wiewiórkę, a pomiędzy tym wszystkim podjeżdża na hulajnodze do siedzących na ławkach staruszków i pyta ich o różne rzeczy. Zapewniam was, że ten opis filmu nijak nie oddaje klimatu i jego niesamowitego uroku. Żeby go poczuć, trzeba to obejrzeć!

Film znajduje się w pakiecie Filmoteki Szkolnej w naszej bibliotece.

 

Antonina Żabińska „Ludzie i zwierzęta”

LudzieZachęcona recenzjami w prasie i radiu książki Diane Ackerman „Azyl. Opowieść o Żydach ukrywanych w warszawskim zoo” wydanej przez Świat Książki postanowiłam zajrzeć najpierw do źródła, czyli wspomnień Antoniny Żabińskiej, żony dyrektora zoo, które dla Ackerman stanowiły punkt wyjściowy do napisania „Azylu”.

Nie było łatwo zdobyć książkę Żabińskiej „Ludzie i zwierzęta” – wydał ją w 1968 r. „Czytelnik” i od tamtej pory nie miała wznowień. Udało mi się – oprócz Biblioteki Śląskiej ma ją również Biblioteka Publiczna w Sosnowcu.

Chociaż „Ludzie i zwierzęta” mają ponad 300 stron czyta się je jednym tchem, bo i temat interesujący – z czym musieli mierzyć się gospodarze zoo podczas wojny, i sposób pisania Żabińskiej – doskonała narracja, pozwalają płynnie przewracać coraz to kolejne kartki.

Gorąco polecam!

Tomasz Lem „Awantury na tle powszechnego ciążenia”

Awantury na tlePolecam tym razem pozycję, która znajduje się w naszej bibliotece, a jej opis znajduje się w kategorii „Nowości  w biblio”. Zakupiłam ją na Targach Książki i niemalże od razu połknęłam. Czyta się ją z przyjemnością, raz po raz wybuchając śmiechem. Mogłabym przytoczyć wam jakieś śmieszne anegdoty, ale doprawdy nie chcę psuć niespodzianki i przyjemności zapoznawania się z nimi osobiście. Przeczytajcie, nie pożałujecie!

PS. A czy wiecie, że Stanisław Lem podarował naszej bibliotece kilka swoich książek? Jego nazwisko jest wpisane  na listę sponsorów i darczyńców naszej biblioteki.

Ciekawy wywiad z Tomaszem Lemem:

„Naczelny aprowizator” z T. Lemem rozmawia Wojciech Orliński. „Duży Format” nr 36/2009,   s. 28-29.

Read Full Post »

DiarioJestem od niedawna szczęśliwą posiadaczką „Diario” Rutki Laskier. (Szczęśliwą i możliwe, że jedyną w Polsce, o ile nie ma tej wersji jakaś osoba prywatna, bo ważne biblioteki, które mogłyby ją posiadać, a więc Narodowa i Jagiellońska – jej nie mają).

Dlaczego akurat ta książka i w dodatku po włosku? Wiadomo: Rutka to czternastolatka z Będzina, która pisała pamiętnik w tutejszym getcie podczas wojny. Dziennik przetrwał, ona zginęła w Auschwitz. Jest mi bliska nie tylko dlatego, że mieszkała w moim mieście, ale również dlatego, że miałam przyjemność pracować nad 2. i 3. wydaniem jej zapisków. A po włosku dlatego, że uwielbiam ten język.

Miałam już w ręku prawie wszystkie obcojęzyczne wydania tego pamiętnika, a więc wersję angielską, hebrajską, hiszpańską, portugalską, amerykańską. Tę ostatnią – wydaną w Stanach Zjednoczonych – mam już od dłuższego czasu.

Rutka's notebook

Amerykańskie wydanie pamiętnika Rutki

Jest z nich wszystkich najładniej i najstaranniej opracowana, zamieszczono w niej zdjęcia Będzina, których nie ma w innych wersjach językowych i których wcześniej nigdy nie widziałam. Na przykład:

Zburzona synagoga będzińska

Zniszczona synagoga w Będzinie

Będzin podczas II wojny światowej

Będzin podczas II wojny światowej

Wydanie włoskie to malutka książeczka, zaledwie 18 x 13 cm, wydana przez bardzo szacowną oficynę „Bompiani”. W tekście pojawia się jednak kilka błędów – i to zarówno rzeczowych, jak i literówek. Pomimo tego jednak cieszę się, że ją mam.

Teraz już praktycznie na całym świecie można przeczytać słowa, które 67 lat temu czternastoletnia Żydówka pisała całkiem niedaleko – 500 m od miejsca, w którym teraz mieszkam. Nie mogę się nadziwić, jak wielkie zainteresowanie wzbudza ten pamiętnik. Minęły niecałe cztery lata od pierwszego wydania polskiego, a notatki Rutki z Będzina pojawiły się już w 7 krajach! (Do wymienionych wyżej edycji dochodzi jeszcze wydanie holenderskie, którego nie widziałam.) Autorkę pamiętnika nazywają już nawet polską Anną Frank…

Nasze edycje „Pamiętnika” Rutki Laskier mają tą przewagę nad wydaniami obcojęzycznymi, że każde z nich posiada faksymile wszystkich stron rękopisu. Jest to rzecz praktycznie niespotykana, bo zazwyczaj umieszcza się w książce dwie, trzy strony oryginału –  jako ciekawostkę. Często też tekst pamiętników bywa poprawiany, przeredagowywany i w sumie odbiega od pierwowzoru. W naszych wydaniach można przeanalizować praktycznie każdą literkę postawioną przez dziewczynkę.

Dodatki:

O projekcie na podstawie „Pamiętnika” Rutki Laskier, który realizowałam z koleżanką i uczniami gimnazjum

Spotkanie ze znajomą Rutki, która przechowała pamiętnik

Film o Rutce nakręcony przez BBC

Film z gett w Będzinie i Dąbrowie Górniczej

Read Full Post »

Wojna Klary„Wojna Klary” to opowieść spisana po latach przez Stephena Glantza na podstawie pamiętnika prowadzonego przez piętnastoletnią Clarę Kramer, kiedy to wraz z rodziną i sąsiadami ukrywała się w piwnicy pewnego domu w Żółkwi, miasteczka pod Lwowem.

Cóż takiego można opisywać, siedząc całymi miesiącami w ciasnym schronie pod podłogą? – pomyślą zapewne młodzi ludzie, którzy nie mogą narzekać dziś na brak różnorodnych rozrywek, ale proszeni o pisanie przez tydzień pamiętnika w ramach pracy z języka polskiego, z trudem potrafią wykrzesać kilka prostych informacji typu: „Byliśmy w kinie. Graliśmy na komputerze. Byliśmy w centrum handlowym.” Okazuje się, że żyjąc w zamknięciu można opisywać naprawdę dużo rzeczy. Więcej – można robić to w sposób przykuwający uwagę.

Najbliżsi Klary oraz dwie inne zaprzyjaźnione rodziny cisną się na niewyobrażalnie małej powierzchni pod podłogą domu Julii Beck i jej męża, folksdojcza, który postanawia pomóc Żydom. Wszyscy – w sumie osiemnaście osób – ocaleją, przebywając w bardzo niekomfortowej kryjówce prawie dwa lata i drżąc każdego dnia w obawie, że ktoś odkryje ich obecność. Na górze toczy się tymczasem zwykłe życie: pojawiają się goście, nowi mieszkańcy domu (funkcjonariusze SS!), słychać awantury, bijatyki i pijatyki…

Książkę czyta się jednym tchem – to opinia tych czytelników, którzy zdążyli pożyczyć ode mnie „Wojnę Klary”  zanim jeszcze zdążyłam wpisać ją do inwentarza. A że czytelnicy ci są bardzo wiarygodni, o wyrobionym guście – powtarzam za nimi, że książka warta jest przeczytania.

Read Full Post »

W naszej bibliotece odbyła się dzisiaj kolejna edycja międzyszkolnego konkursu „Potyczki literackie”, którego jestem organizatorką. Ogólną wiedzę dotyczącą literatury i biblioteki sprawdzali uczestnicy z pięciu szkół.

Potyczki literackie

Najwięcej problemów sprawiło gimnazjalistom pytanie o miesiąc, w którym przyznaje się Literacką Nagrodę Nike oraz rozszyfrowanie haseł: Index librorum prohibitorum, Anno Domini i Ex libris. Natomiast doskonale poradzili sobie z dopasowywaniem imion do nazwisk autorów, podziałem pisarzy na prozaików i poetów czy dopisaniem twórców do tytułów książek.

Potyczki literackie

I miejsce zajęła drużyna z MZS nr 4 w Będzinie  – Natalia Wójcik, Oliwia Adamczyk

II miejsce zajęła drużyna z Gimnazjum nr 1 w Będzinie – Paulina Domagała,  Natalia Majka

III miejsce zajęła drużyna z MZS nr 3 w Będzinie  – Magdalena Orpych, Klaudia Janowska

IV miejsce zajęła drużyna z Gimnazjum w Wojkowicach – Katarzyna Orkisz, Lena Krawczyk

V miejsce zajęła drużyna  z Gimnazjum nr 3 w Będzinie – Aleksandra Pęcherz, Roman Hyla.

Uczestnicy konkursu

Uczestnicy konkursu

Dziękuję uczniom za udział w konkursie i gratuluję zwycięzcom!

Read Full Post »

Mamy w blogu naszej biblioteki stronę „Galeria” (wystarczy kliknąć po prawej w liście stron), ale może nikt tam nie zagląda? Może każdy przegląda tylko stronę główną z bieżącymi wpisami?

Wobec tego zamieszczam to zdjęcie tutaj. Oto fotka złodziejki książek 😉

Złodziejka książek

O książce Markusa Zusaka już wcześniej wspominałam, przypomnę tylko, że jest niesamowita, wciągająca, wzruszająca. Akcja tej powieści dzieje się w czasie II wojny światowej, ale zapewniam Was, że historia  opowiedziana jest z zupełnie innej perspektywy, niż przeważająca większość pozycji o tej tematyce.

Powiem tylko, że kończyłam ją czytać późną nocą z pewnej niedzieli na pewien poniedziałek, i chociaż wiedziałam, że zapracowuję sobie właśnie na straszne niewyspanie i następnego dnia ziewanie, to po prostu nie mogłam nagle „Złodziejki” odłożyć i doczytać 30 ostatnich kartek nazajutrz, skoro przez całą niedzielę wchodziłam w jej nastrój.

Niektórzy czytelnicy po lekturze „Złodziejki” płakali, ale nie powiem którzy, bo obowiązuje mnie tajemnica bibliotekarska. 😉

Read Full Post »

Older Posts »