Feeds:
Wpisy
Komentarze

Z rozrzewnieniem czytam i przypominam sobie, jak kiedyś było w radiu, które kochałam…

Aż wyciągnęłam też inne książki, żeby złożyć z nich modną ostatnio „szesnastkę”. W przeciwieństwie do poprzednich z książkowego Hot16challenge – tym razem układałam tytuły w całość z bólem serca:

WYCINKA

Nie wierzę w życie pozaradiowe
Trzy po 33:
Demony cudzego strachu,
Nawroty nocy,
Sześć odcieni bieli –
Księga śmiechu i zapomnienia.

Jak mówić… Jak słuchać…
Zniewolony umysł
Inny świat
Inny kraj
Zasypie wszystko, zawieje…

Tak sobie myślę…
Jak przejść do historii!
Trójka z dżemem. Palce lizać! –
ZOSTANIE MIT.

Można i tak! ❤ Miejska Biblioteka Publiczna w Szczecinie podrzuciła pomysł na „inne” dołączenie do wyzwania Hot16challenge2 – zamiast śpiewać, z tytułów książek bibliotekarze ułożyli 16-wersowy tekst:

Z #hot16challenge2 ruszyła zbiórka “Beef z koronawirusem #hot16challenge” dla Siepomaga.pl. Zarówno nominowani jak i fani mogą wpłacać pieniądze na pomoc pracownikom służby zdrowia w walce z koronawirusem. Zbiórka dostępna jest pod adresem: http://siepomaga.pl/hot16challenge.
Całą akcję można śledzić na stronie: https://hot16challenge.network

A to książkowy 16-wers ode mnie poparty odpowiednim zdjęciem z tytułami „wersów”:

Czego mi się chce
w Polsce?
Nic zwyczajnego:
Spotkania,
Jak pokochać centra handlowe,
Ukryte toksyny.

Tak sobie myślę…
Jak przejść do historii!
Próbowałam już wszystkiego.
Wrócę, gdy będziesz spała.

W obliczu wojny
Ostatnie rozdanie:

Pokój ludziom dobrej woli…
Dodaj im skrzydeł!
Dobry adres to człowiek-
KONIEC ŚMIERCI.

***

A, co mi tam, jeszcze jeden:

Urok lat minionych:
Dizajn tamtych czasów,
Niedziela, która zdarzyła się w środę.
Najlepsi
Wyjechali.

W pozycji horyzontalnej
Hipnoza
Kamiennym toporem:
Demony cudzego strachu,
Włosy krzyczące na głowie.

Na ustach grzechu
Najtrudniejszy język świata:
Gra w życie.

Tańczyć może każdy,
Trudno być Bogiem.
Śpij, króliczku!

Nominuję Was!

 

Tegoroczny Ogólnopolski Tydzień Bibliotek Szkolnych przebiega pod hasłem „Zasmakuj w bibliotece”. Bibliotekarze korzystają z oficjalnego plakatu, którego autorem jest SBP, albo – chętniej – robią swoje.


A skoro o smakowaniu mowa, oto łatwy przepis na wykonanie przykładowego plakatu bez użycia specjalistycznych programów, które czasami – w przypadku użycia darmowej wersji – zostawiają znak wodny.

  1. Zrobiłam zdjęcie pustego garnka stojącego na kuchence gazowej:

2. Ze zdjęcia logo z tego blogu wycięłam koło za pomocą prostego narzędzia (pobierz narzędzie do wycinania koła) z tej strony.

3. W Paint wstawiłam koło biblioteczne do garnka.

4. Do przeglądania i obróbki zdjęć używam darmowego programu PSViewer. Podręciłam w nim kolory zdjęcia, eksperymentując w opcji: Kolor- Dopasuj poziomy.

5. U dołu plakatu dodałam w Paint 3D tekst – hasło. I gotowe! 🙂


PS Lokalne smakowanie biblioteki – na FB naszej biblio. 🙂

Dzień Bibliotekarza to właściwy moment, żeby przywołać wspomnienie kultowej bibliotekarki mojej biblioteki szkolnej – biblioteki, która od dwóch lat jest również moim miejscem pracy.

Nigdy jej nie poznałam – kiedy zaczęłam naukę w SP nr 8 w Będzinie pani Felicja Góra była już na emeryturze, ale zawsze słyszałam od ówczesnych bibliotekarek same pochlebstwa na jej temat. Mówiono, że pani Góra bardzo kochała książki i była oddana swojej pracy: robiła najładniejsze gazetki, najpiękniejsze albumy i najcudniej kaligrafowała napisy. Ciągle się dokształcała i do wszystkiego podchodziła z zaangażowaniem.

Dwa lata temu w archiwalnych dokumentach trafiłam na prawdziwe skarby – teczkę dotyczącą biblioteki szkolnej ze zdjęciami i ciekawymi informacjami, o których do tej pory nie miałam pojęcia. Był tam nawet nawet poczet bibliotekarek! A oprócz tego niezwykły dokument: kronika biblioteki prowadzona własnie przez panią Górę. Początki biblioteki odtworzyła z kronik szkolnych, a potem wpisywała już wszystkie wydarzenia i przedsięwzięcia, które inicjowała.

IMG_20191001_132310

IMG_20191001_132334

Poczet bibliotekarek SP nr 8 (do roku 1984). Później pracowały w niej kolejno panie: Mariola Żyłka, Anna Poznar, Elżbieta Kubisa, a potem już Agnieszka Pustelnik i Izabela Tumas-Matuszewska 🙂

 

IMG_20191003_124634

Czytelnia biblioteki SP nr 8 w Będzinie – zdjęcie z listopada 1976 r.

IMG_20191001_132346

IMG_20191001_132508

Pierwsza strona kroniki biblioteki.

IMG_20191003_112639

IMG_20191003_112649

O wizycie Hanny Ożogowskiej w naszej szkole. Akurat teraz uczniowie czytają jej książkę „Dziewczyna i chłopak, czyli heca na 14 fajerek”, z której będą pisać test w ramach konkursu Wielka Liga Czytelników.

(To zrozumieją wyłącznie bibliotekarze: pani Góra zorganizowała nawet obchody 10. rocznicy ustalenia przez sejm Ustawy o bibliotekach!…)

IMG_20200420_120902

IMG_20200420_120911 (1)

Ta kronika to taki Facebook sprzed lat, tyle że w papierowej wersji. Kiedy przeglądam jego wpisy myślę sobie, że gdyby pani Góra żyła w czasach mediów społecznościowych byłaby prawdziwą influencerką!

Rok temu zawiesiłam w biblio klimatyczne zdjęcie. Są na nim uczniowie wypożyczający książki i pani Felicja Góra. Do tej pory jest w bibliotece szereg pamiątek po dawnej bibliotekarce, np. pisane pięknym pismem i wykonane z pietyzmem katalogi tematyczne (przed erą internetu tak zachęcano młodzież do sięgnięcia po książki).

53165254_405691620194529_8735372337945247744_o

53578836_405691633527861_4856387120077471744_o

Katalogi tematyczne wykonane przez panią Górę.

Po przejściu na emeryturę pani Góra opiekowała się biblioteką Kościoła św. Trójcy w Będzinie. W książce „Druga strona lustra” o dziejach tegoż Anna Malinowska umieściła nawet rozdział „Księgozbiór Felicji”! Sama pani Felicja również napisała liczący prawie 300 stron przewodnik parafialny „Kościół i parafia Świętej Trójcy w Będzinie” (wydrukowany w 2005 i 2007 r.). Na jego podstawie Paweł Rozpiątkowski napisał książkę „Parafia Świętej Trójcy w Będzinie”.

53190165_405691660194525_2697480937834283008_o

Pani Felicja Góra. Zdjęcie z książki Anny Malinowskiej „Druga strona lustra. Dzieje kościoła Świętej Trójcy w Będzinie”. Fot. Wojciech Borkowski

Pani Felicja Góra zmarła 31 grudnia 2012 r.

Kiedy od czasu do czasu niespodziewanie spadnie z półki jakaś książka, albo inne z łoskotem się przewracają (chociaż nie ma przeciągu i nikt ich nie dotyka) wiem, że to dawna bibliotekarka przyszła do swojej ukochanej biblioteki w odwiedziny…


Edit 11. 06. 2020 r.

Zupełnie przypadkowo odkryłam, że w „Aktualnościach Będzińskich” z lutego 2013 roku na stronie 6 opublikowano artykuł o tym blogu, a dwie strony dalej, o Pani Felicji Górze! Nigdy nie poznałam Pani Góry, ale „spotkałyśmy się” w prasie…

Cały artykuł można przeczytać tutaj.

 

Dziś święto tych, którzy pod opieką mają miliony słów zaklętych między okładkami.

Najlepsze życzenia dla bibliotekarzy!

 

Dla uczniów mojej szkoły przygotowałam krótką animację o Dniu Bibliotekarza:

https://biteable.com/watch/8-maja-wany-dzie-2547010

 

 

Tęsknicie za szkołą, biblioteką?…

Ja bardzo! I dlatego stworzyłam dla Was małą niespodziankę… Dziś co prawda Dzień Ziemi, ale moją planetą jest biblioteka, stąd ten króciutki montaż.
Sprawdźcie, czy odnajdziecie się na zdjęciach – wykorzystałam takie, które pojawiły się już na stronie Facebook Biblioteki, a także te, które zrobiłam kilka dni temu w puściutkiej szkole.

Za śpiew, który mogłam podłożyć do zdjęć, dziękuję uczennicy – Karinie Włosek! ❤

W czasie zamknięcia bibliotek, szkół i instytucji kultury ich działalność przeniosła się do internetu. Chcąc pozostać w kontakcie ze swoimi odbiorcami wiele osób zaczęło nagrywać czytane fragmenty książek, a nagrania te umieszczać np. na You Tube, gdzie są dostępne dla wszystkich.

Ustawa o prawie autorskim chroni dzieło twórcy do 70 lat po jego śmierci – jak interpretować te przepisy w kontekście publikowanych filmików? Można nagrywać i publikować te utwory? Nie można?

Po lekturze Ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych sprawa wydaje się oczywista – można pod pewnymi warunkami.

Moja interpretacja zapisów tej ustawy nie byłaby dla nikogo wiążąca, dlatego o opinię poprosiłam Bibliotekę Narodową – odpowiedź nadeszła z Pracowni Praw Autorskich tejże. Wyraźnie podkreślono w niej jednak, że prezentowane stanowisko ma charakter ogólny i nie może być traktowane jako porada prawna. Otrzymane wyjaśnienia potwierdziły jednak moje rozumienie Ustawy o prawie autorskim w zakresie omawianego tematu.

Otóż czytanie książki na głos w rozumieniu przepisów tej Ustawy można uznać za wykonanie artystyczne, natomiast utrwalenie i publiczne udostępnienie takiego utworu stanowi jego rozpowszechnienie, a więc korzystanie z niego w rozumieniu Ustawy.

Możemy czytać i zamieszczać filmy z takimi nagraniami tylko wtedy, kiedy autorskie prawa majątkowe do wykonywanego utworu wygasły (rozdział 4 Ustawy – Czas trwania autorskich praw majątkowych).

Jeżeli czytany na głos utwór pozostaje przedmiotem niewygasłych autorskich praw majątkowych (nie upłynęło 70 lat od śmierci twórcy, współtwórcy lub od śmierci tłumacza książki z języka obcego) wymagane jest uzyskanie zgody podmiotu, któremu te autorskie prawa majątkowe służą.

Potwierdzeniem powyższego może być dyskusja, którą znalazłam na forum prawnym:

https://forumprawne.org/prawo-autorskie/668238-czytanie-ksiazek-publicznie-na-kanale-youtube.html

Podsumowując:
Możemy udostępniać w sieci filmiki, w których czytamy książki, ale tylko wtedy, jeżeli książki te są na wolnych licencjach lub w domenie publicznej (np. teksty ze strony Wolne Lektury), to znaczy minęło 70 lat od śmierci twórcy (autora, współautora, tłumacza). Jeżeli powyższe warunki nie zostały spełnione – tylko za zgodą autora lub spadkobiercy praw autorskich (w niektórych wypadkach wydawnictwa – wg art. 99 Ustawy).

Jak mówią: ignorantia legis non excusat (łac. nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem) warto więc przytoczyć jeszcze art. 116. 1 Ustawy:

Kto bez uprawnienia rozpowszechnia cudzy utwór (…) w postaci opracowania, artystycznego wykonania, (…) podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Do dziś żałuję, że nie nagrałam wspomnień babci o jej dzieciństwie, a tylko zapisałam je na luźnych kartkach, które dawno temu gdzieś się zawieruszyły. Na takie snucie opowieści rzadko kiedy była chęć i czas, ale właśnie teraz nadszedł odpowiedni!

Starsi, odseparowani od rodziny w trosce o swoje zdrowie, marzą o rozmowie dłuższej, niż zajmuje odpowiedź na standardowe pytania o samopoczucie, o to, czy czegoś im potrzeba, i co obejrzeli tego dnia w telewizji.

Zapytajmy ich więc o pierwsze wspomnienie z dzieciństwa, o młodość, o najważniejsze chwile życia, o to, do jakiego momentu najchętniej by wrócili i dlaczego? Zapiszmy to, a jeżeli wyrażą zgodę – nagrajmy.

Myślę, że to będzie dla nich bardzo ważna chwila oderwania od przykrej rzeczywistości odosobnienia, a dla nas pamiątka, którą może docenimy dziś, albo dopiero wtedy, jak nie będzie ich już z nami…

Będzin, ul. Małachowskiego, najprawdopodobniej lata 30. XX wieku.

Zdrowia!

Wszystkim nam, złączonym teraz wspólnym doświadczeniem, w którym nie mają znaczenia przekonania, sympatie czy upodobania –

życzę – mimo wszystkich niesprzyjających okoliczności – dobrych Świąt!

Spokojnych i bardzo, bardzo zdrowych!

 

Kartka pocztowa z 1908 r. z zasobów Polony – Public Domain. (https://polona.pl/)

 

Wstaje po szóstej, bo wierzy, że uda jej się sprawdzić prace przesłane przez uczniów wczoraj późnym wieczorem. Te, do których nie zajrzała, bo przygotowywała nowe lekcje na dziś. Ledwie siada do stołu, czas jakby przyśpiesza, zdąży przejrzeć tylko połowę załączników z maili, a już dobiegają ją głosy z pokoju dziecięcego. Teraz szybko śniadanie dla czterolatka i piątoklasisty. Trzeba też rozwiązać ich spory, żeby móc w miarę spokojnie siąść do komputera. Pierwsza lekcja: loguje się do e-dziennika, przesyła prezentację, nad którą ślęczała do północy. Starszy syn o ósmej też uruchamia stary laptop i – walcząc z rwącym się połączeniem wi-fi – odbiera pierwsze wiadomości od nauczycieli.

Mały tylko przez chwilę zajmuje się sam sobą. Zaraz zacznie kursować między bratem, który wygania go z pokoju, bo musi siedzieć nad lekcjami, nią, która odeśle go do zabawek i zamkniętym w pokoju tatą, który właśnie pracuje zdalnie dla Dużej Firmy i robi Same Ważne Rzeczy, więc nie ma mowy, żeby mógł pobyć z dziećmi przed siedemnastą. W tym czasie ona będzie na zmianę wysyłała uczniom przygotowane materiały, odbierała maile, notowała realizację nauczania zdalnego do raportu dla dyrekcji, odpisywała uczniom, rodzicom i innym nauczycielom, którzy mają pytania dotyczące jej wychowanków.

Do toalety idzie z komórką – odpowie w tym czasie na kilka wiadomości uczniów na Messengerze. Młodszy najpierw dobija się do drzwi, a potem wrzuca jej przez szparę u dołu komplet klocków, starszy czeka obok z książką. Ma łzy w oczach – trzeba mu wytłumaczyć zadanie z matematyki. Południe. Jak ten czas szybko leci! Wszyscy głodni – młody wysysa drugą tubkę musu owocowego, na podłodze poniewierają się opakowania po chrupkach kukurydzianych – nawet nie pamięta, że powiedziała „dobra”, kiedy synek zapytał, czy może je zjeść. Szybko! – drugie śniadanie. Zdąży wyjąć chleb i ser, ale już ich nie sparuje, bo dzwoni telefon. Są nowe wytyczne. Trzeba uatrakcyjnić zajęcia, trzeba być bardziej online – niech nagrywa dźwięk, wideo, robi zajęcia w czasie rzeczywistym. Tylko jak? Przy akompaniamencie krzyków najmłodszego, który dobija się do zabarykadowanego pokoju brata? Coś wymyśli. Młody nie chce śniadania, napchał się wcześniej bez sensu, starszy je przed ekranem, oglądając jakąś lekcję na You Tube. Mąż porywa kanapki do swojego pokoju, i ona też – jedząc – nadrabia zaległości przy sprawdzaniu reszty zadań z poprzedniego dnia.


U stóp ma połowę zabawek z pokoju synka. Wstając od stołu brodzi w samochodzikach, pluszakach, puzzlach i drewnianych torach kolejowych. Mały nie daje się już zbyć, wiesza się teraz u jej nogi rozdrażniony brakiem uwagi. Nie reaguje na wypowiadane po wielokroć „zaraz” i „poczekaj chwilkę”. On czeka „chwilkę” od rana, a tu już pierwsza. – Mamo, chodź, pobaw się ze mną, chodź, chodź! – krzyczy, i słyszy go już pół bloku. Mąż uchyla drzwi i daje jej znaki, że właśnie ma Ważną Telekonferencję i za chwilę wszystkich ich udusi, jeżeli natychmiast nie ucichną, więc to ona musi spacyfikować synka. Rozdrażniona cedzi pod nosem „przestań wreszcie!” i odrywa się na chwilę od przegrzanego laptopa, ale tylko po to, żeby włączyć kolejny odcinek „Psiego Patrolu”. Chyba pięćdziesiąty – w okresie nauki zdalnej młody obejrzał już wszystkie filmy, o których myślała, że na ich poznanie syn ma jeszcze czas. Teraz wreszcie się uspokoił, jest już zahipnotyzowany, a ona znów przed komputerem – na e-dziennik napływają informacje od rodziców. Pytania i wątpliwości podszyte rozdrażnieniem całą tą sytuacją, z którą przecież nikt dobrze sobie nie radzi. Dlaczego panie ze świetlicy i z biblioteki też podsyłają dzieciom materiały do zajęć? Przecież oni – rodzice, ledwie mają czas, żeby ogarnąć przedmioty obowiązkowe, więc bez przesady! Musi wszystko ładnie ubrać w słowa, wytłumaczyć, że wszyscy nauczyciele powinni rozliczyć się z pracy zdalnej, inaczej się nie da…

Obiad. Krojąc marchew i seler myśli o tym, co musi jeszcze dziś zrobić. Szybkie danie podaje w pośpiechu, z nerwów nie umie już nawet spokojnie zjeść. I natychmiast wraca przed komputer, chociaż boli głowa, a oczy łzawią. Przez to wszystko, od wielogodzinnego ślęczenia przed laptopem pogorszył jej się wzrok. Kiedy przy obiedzie rzuciła okiem na felieton w „Wysokich Obcasach” pomyślała „zmniejszyli czcionkę!”, ale kiedy zajrzała do wcześniejszego numeru okazało się, że czcionka zawsze była taka sama… Niedobrze.

Sprawdza pocztę służbową – sugestie odgórne, jak pracować, żeby było lepiej. Trzeba będzie poznać nowy program, wdrożyć się, dać znać uczniom, przesłać dane do logowania, być dla nich wsparciem. Razem będą się uczyć, jak wspólnie bezpiecznie spotykać się w sieci na lekcjach, o których do tej pory nie mieli pojęcia. Są też maile od innych nauczycieli, informacje od wicedyrektora dla rodziców. Na wszystko trzeba odpowiadać na bieżąco – w końcu pracuje teraz zdalnie, a to znaczy, że wiadomości nie mogą pozostać bez reakcji.

Popołudnie to przygotowywanie materiałów dla uczniów, pomoc w lekcjach starszemu synowi, a między tym próba wynagrodzenia młodszemu czasu, którego nie mogła mu poświęcić. Chce pokazać, że jest teraz tylko dla synka, więc mówiąc do niego patrzy mu w oczy, ale to tylko pozory – potrafi skupić się na zabawie tylko chwilkę, myśli od razu biegną w innym kierunku. Jest jej przykro i bardzo smutno. Mąż nareszcie skończył swoją pracę. Dzieci natychmiast przylepiają się do niego, z czego ona skwapliwie korzysta i sprawdza wiadomości na e-dzienniku. Piętnaście nieprzeczytanych. Kończy odpisywać, ale wtedy nadchodzi ten czas, kiedy młodszy musi powędrować do łóżka. Starszemu – oprócz pomocy w lekcjach – nie poświęciła dziś w ogóle czasu. Jest wdzięczna, że może już sam zająć się sobą, ale wie, że na dłuższą metę to nie zadziała.

Kiedy dzieci wreszcie leżą w swoich łóżkach siada przed komputerem z nową energią – teraz nikt nie będzie jej już przeszkadzał. Musi nauczyć się tego nowego programu, ogląda filmiki instruktażowe w sieci. Dwudziesta trzecia. Jeszcze tylko przygotuje lekcje dla dwóch klas. Może upora się przed północą. A potem szybko ogarnie dom, nie miała na to dziś czasu. Laptop jest już tak rozgrzany, że za chwilę wypali dziurę w stole. Buczy jak wściekły pies. Oczy łzawią, obraz na ekranie niebezpiecznie się rozmazuje. Głowa pęka.

Będzie dobrze.


Ten tekst powstał po rozmowach z nauczycielami różnych przedmiotów z różnych miast.