Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Zagłębie Dąbrowskie’

Mieszkam w województwie śląskim, ale nie na Śląsku. Kiedy jestem na Mazurach i ktoś pyta, skąd przyjechałam, zawsze odpowiadam: z Zagłębia. Gdy uśmiech pytającego podchodzi uprzejmym zdziwieniem szybko dodaję: Dąbrowskiego. I wymieniam: Będzin, Dąbrowa, Sosnowiec. Ludzie mówią „aha”, ale nie jestem pewna, czy wiedzą, gdzie to jest. Gdybym tylko powiedziała, że niedaleko Katowic – usta od razu rozeszłyby im się w uśmiechu i kiwaliby głowami: a, no ze Śląska! A ja ze Śląska przecież nie jestem.

Ludzie ze Śląska i Zagłębia wiedzą jaka jest różnica. Wiedzą, gdzie każdy należy, gdzie przebiega granica, która oddziela przylegające do siebie, ale zawsze odrębne historycznie ziemie. Hanysy, gorole, gwara i jej wyraźny brak.

Magdalena Okraska „Ziemia jałowa. Opowieść o Zagłębiu”. Trzecia Strona 2018. Pod spodem kultowa „Legenda Zagłębia” i wspaniałe „Zagłębie, którego nie ma”

Ziemia jałowa. Opowieść o Zagłębiu Magdaleny Okraski (wyd. Trzecia Strona, 2018) próbuje zanurzyć się w tym, co zagłębiowskie. I chociaż ci, co mówią i piszą o Zagłębiu mają na myśli przede wszystkim Będzin, Czeladź, Dąbrowę Górniczą i Sosnowiec, to autorka przystaje na szersze postrzeganie granic Zagłębia, w którym jest też miejsce dla Zawiercia, gdzie mieszka.

W jej mieście byłam wiele razy – ale wyłącznie przejazdem. Obserwacje przez szybę samochodu potwierdzają, że jest dokładnie takie, jak opisuje Okraska: przeciętne, mdłe, nie przyciąga uwagi. Kiedyś tętniło życiem, a teraz zapada w letarg, regularnie opuszczane przez młodych. Czy można o takim Zawierciu ciekawie pisać? I właściwie po co?

Przyznaję, kupiłam książkę za względu na Będzin i miasta ościenne. Byłam jej ciekawa, bo mam słabość do literatury regionalnej. Chciałam ustawić ją na półce razem ze stareńką „Legendą Zagłębia” Jana Pierzchały (Wyd. Śląsk ,1962) i nowym, niezwykle ciekawym albumem Tomasza Kostro „Zagłębie, którego nie ma” (Księży Młyn, 2017). Ale autorka szybciutko przebiegła przez główne miasta zagłębiowskie (poświęciła im w sumie pół książki), uwagę skupiając na Zawierciu. Byłam trochę zawiedziona, więc odłożyłam  „Ziemię jałową”. Dobrze, że tylko na dwa dni, bo druga część to fascynująca opowieść o miejscu i ludziach zapomnianych. O miasteczku płynącym na fali przemysłowego flow, po którym nastąpił powolny odpływ w kierunku transformacji odbierającej ludziom pracę i nadzieję na dobre życie. I to właśnie im dedykowana jest książka.

Tekst Magdaleny Okraski to reportaż, a czyta się go jak powieść, nieważne, że bohater zbiorowy. Okazuje się, że można pięknie i zajmująco napisać o niepięknym Zawierciu. Te wycieczki w miejsca, w których kiedyś istniały fabryki, huty i zakłady, a gdzie teraz pod butami chrzęści tylko szkło i przemysłowe tereny anektuje bujna zieleń! Może kogoś te opowieści znużą, mnie akurat zafascynowały.

Dowiedziałam się też, że Halina Snopkiewicz, jedna z popularnych autorek młodzieżowych ubiegłego wieku, mieszkała właśnie w Zawierciu. Okraska przytacza jej zagmatwaną historię, czym zrobiła mi ochotę na ponowną lekturę „Słoneczników” i „Palladynów”.

Mam tylko dwa zastrzeżenie do tekstu dotyczącego Będzina. Na stronie 36 autorka pisze:  Przed wojną w Będzinie mieszkało ponad 30 tysięcy Żydów. Łatwo zweryfikować tę powtarzaną chętnie liczbę, wystarczy zajrzeć do monografii „Będzin 1358-2008” (Wyd. Muzeum Zagłębia, 2008) – w tomie trzecim zamieszczono odpowiednie dane, powtórzone zresztą w Wikipedii w haśle „Historia Będzina”. To ostatecznie rozstrzyga wątpliwości – przed wojną w Będzinie mieszkało niecałe 22 tysiące Żydów.

Tabela z rozdziału: Ryszard Kaczmarek „Będzin podczas II wojny światowej (1939-1945)”. W: „Będzin 1358-2008”, t. 3, „Od rozbiorów do współczesności”, red. nauk. Anna Glimos-Nadgórska. Będzin 2008.

Jest też druga informacja:  Na wzgórzu zamkowym zachował się kirkut. Jest i synagoga (…) A przecież żadnej synagogi na będzińskim Wzgórzu Zamkowym nie ma, jest tylko obelisk, który upamiętnia jej istnienie i tragiczny koniec 9 września 1939 r.

Niedawno byłam w zakładzie szklarskim w Będzinie, który od lat mieści się na ulicy Modrzejowskiej. Ciekawe czy jego właściciele wiedzą, że zdjęcie ich charakterystycznego szyldu umieszczono zarówno wewnątrz, jak i na tylnej okładce książki opowiadającej o Zagłębiu?

***

A jak dawniej wyglądało Zagłębie opisał i zilustrował archiwalnymi zdjęciami Tomasz Kostro w bardzo ciekawym albumie „Zagłębie, którego nie ma”, o którym wspomniałam wyżej.

Read Full Post »