Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘WOM Katowice’

Regionalny Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli „WOM”, Regionalny Ośrodek Metodyczno-Edukacyjny „Metis” i Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka w Katowicach zorganizowały świetną konferencję „Do biblioteki szkolnej nie tylko po książkę. Technologia, edukacja, kultura.”
Jej głównym punktem było wystąpienie pani Champa Saha – pedagog specjalnej i nauczycielki literatury angielskiej z Bengaluru w Indiach. Wykład zatytułowany był „Encouraging young children to read” i streszczał najważniejsze zasady, dzięki którym można utrzymać wśród dzieci zainteresowanie czytaniem.

Pani Saha mówiła o tym, że miłość do książek należy rozbudzać od jak najmłodszych lat i duża w tym rola rodziców, bo wraz z wiekiem spada motywacja do czytania.
Nauka czytania jest podobna do nauki chodzenia i nauczyciel musi znać jej etapy, żeby uczyć dziecko. Litery, wyrazy, a w końcu zdania łączymy po to, by rozumieć, analizować, wnioskować i pamiętać.
Są trzy czynniki fizycznego otoczenia, które wspierają czytanie: możliwości, dostęp do książki i komfort. Równie ważne jest otoczenie, czyli środowisko społeczne, z którego dziecko musi czerpać wzorce. Nie możemy mówić „czytaj!”, sami nie dając przykładu. Ważne też, czy dziecko dostrzega pożytek z czytania, czy ma inne rzeczy do robienia.


Czy dorosły może zabić chęć dziecka do czytania? Owszem. Pani Champa Saha wspomniała o sytuacji, z którą większość z nas miała chyba do czynienia: małe dziecko zabierające się do „czytania” opasłego tomu np. encyklopedii, i dorosły, który czym prędzej wyjmuje tę książkę z małych rączek, wkładając do nich coś bardziej odpowiedniego w jego mniemaniu, czyli np. kolorowe bajeczki z twardymi okładkami.
Więcej okazji zniechęcających dzieci/młodzież do książek odbywa się poprzez silne kontrolowanie i instruowanie:
• co czytają?
• jak, gdzie i dlaczego powinny czytać?
• kiedy powinny czytać – może właśnie wtedy, kiedy chcą iść pobiegać sobie na zewnątrz?
• kogo powinny czytać? – wg dorosłych znanych i cenionych autorów, moralizatorów, których, będąc dziećmi, wcale nie chcielibyśmy czytać!

Pani Champa wspomniała nawet, że nagminne jest upominanie dzieci dotyczące pozycji czytania! Czy pamiętamy z dzieciństwa wskazówki rodziców, żeby nie czytać, leżąc na plecach, bo to niezdrowe dla oczu? Badania wcale tego nie potwierdzają! Dajmy czytać dzieciom w pozycji, którą same uznają za wygodną!
Chcą czytać tylko pierwszą stronę? A może ostatnią? Bardzo dobrze, pozwólmy być im wolnymi czytelnikami! (Przy tej okazji przypomniałam sobie „10 praw czytelnika” Daniela Pennac, które wydały mi się na tyle ważne, że umieściłam je na stronie naszego blogu już na samym początku jego istnienia i staram się ich przestrzegać.)

Ważne jest również, żeby nie budować w dzieciach negatywnych skojarzeń z czytaniem. Mama nie pozwoliła czegoś przeczytać? Młody człowiek i tak znajdzie sposób, żeby to zrobić i odkryje, że w książce nie ma więcej ponad to, co sam już od dawna wie (np. o seksie).
Nie da się ukryć ciemnych stron świata, a zabranianie czytania o trudnych sprawach nie uchroni przed nimi dzieci. Pani Saha przytoczyła tutaj jeden ze swoich ulubionych cytatów:

The books that the world calls immoral are books that show the world its own shame. (Oscar Wilde)

W drugiej części konferencji przykłady dobrych praktyk i ciekawych przedsięwzięć w bibliotekach szkolnych zaprezentowały m.in. bibliotekarki z Gimnazjum nr 13 w Sosnowcu, ZSZ nr 1 w Chorzowie, SP nr 3 w Bytomiu i Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej w Katowicach.
Trzecim, ostatnim etapem konferencji były warsztaty – wybrane dowolnie przez uczestników. Ja poznawałam możliwości tworzenia interaktywnych materiałów dydaktycznych w LearningApps.

To było dobrze spędzone popołudnie! 🙂

Read Full Post »

Oj, dostałoby mi się za ten tytuł od prowadzących wczorajszą konferencję “Cyfrowa szkoła – czyli jaka?”.

Bo to tytuł zwodniczy, który może sugerować użytkownikowi internetu zupełnie inne treści, niż w rzeczywistości zawiera poniższy tekst. Już widzę, jak trafiają tutaj np. kulturyści albo studenci medycyny, którzy poszukują informacji o dolnej części nogi.

A to tylko relacja ze spotkania, które w katowickim WOM-ie przeprowadzili redaktorzy czasopisma “Edu Fakty – Uczę Nowocześnie” (EFUN) – Janusz S. Wierzbicki, Maciej Kułak i Bartosz Krzyżaniak.

Łydka będzie jednak usprawiedliwiona, bo mówiliśmy między innymi o tym, jak występować przed kamerą, żeby uniknąć czyhających na indagowanych pułapek – i nieważne, czy materiał nagrywa regionalna telewizja, czy może szkolne koło dziennikarskie.

Są takie konferencje, podczas których kontemplowanie pęknięć na ścianach czy studiowanie faktury własnych paznokci jest o wiele bardziej fascynujące, niż przysłuchiwanie się prelegentom. Nie w tym wypadku.

To było drugie spotkanie organizowane przez EFUN, na którym byłam. Pierwszym była marcowa konferencja „Mobilna edukacja w XXI wieku”. Było równie ciekawie, żywiołowo i dowcipnie, jak wczoraj. Prowadzący nie mają żadnego problemu, żeby przyciągnąć uwagę odbiorców. To umiejętność godna pozazdroszczenia (szczególnie zazdrośni powinni być nauczyciele).

Konferencję otwarł wykład dotyczący cyfrowej szkoły. Mówiono o tym, jak ją budować i czym się kierować przy jej tworzeniu. Już przy omawianiu zadań takiej szkoły okazało się, że nie różnią się one niczym od zadań stawianych zwykłej szkole. Większość osób na sali chyba odetchnęła 🙂

O pięciu „W” mówi Janusz S. Wierzbicki.

Z wiadomych względów najbardziej zainteresowana byłam wykładem „Jak przygotować artykuł lub komunikat na potrzeby internetu lub czasopisma?”

Na początek trzeba wiedzieć, że tekst dla użytkownika sieci nie może być pisany tak samo, jak dla czytelnika gazety. O ile ten ostatni decyduje o tym, czy przeczyta cały artykuł po pierwszych 50 słowach, to internaucie wystarczy takich słów prawie połowę mniej (to oczywiście średnie wartości).

Myślę, że ta zasada odnosi się głównie do tekstów informacyjnych, a nie tych publikowanych na blogach tematycznych, które bez względu na długość i zawartość pierwszych zdań i tak przeczytają ci wszyscy, którzy mają ten blog w ”ulubionych”.

Oto garść porad z wykładu o pisaniu tekstów:

  • Należy trzymać się zasady „5W” – tekst ma odpowiadać na pytania: who?, what?, where?, when? why? Trzeba wiedzieć, które z odpowiedzi na te pytania będą dla czytelnika najważniejsze i tak pisać.
  •  Po tytule nigdy nie stawiamy kropki!
  •  Lead (obecnie dopuszczalna jest polska forma „lid”) – to łącznik między tytułem a tekstem, ma zachęcać do dalszej lektury i musi być krótki (do 150 znaków). Co najważniejsze: lid nie jest początkiem tekstu, a stanowi osobny byt. Może być cytatem, myślą przewodnią, a najlepiej, żeby był błyskotliwy 🙂
  •  Tekst musi być podpisany.
  • Jeżeli stosujemy w tekście podtutuły, musi być ich co najmniej dwa.
  •  Podpisy pod grafiką są konieczne – czytelnik nie może mieć wątpliwości, kogo lub co przedstawia zdjęcie.

Najczęstsze błędy w tekstach:

  •  Źle podane nazwiska i nazwy – trzeba je zawsze dobrze sprawdzić i prawidłowo napisać. (Podobnie rzecz ma się ze stopniami naukowymi). A przy okazji: najpierw piszemy nazwisko osoby, potem jej funkcję.
  •  Należy pomijać wyrażenia, które nic nie wnoszą, np.: „w gruncie rzeczy”, „właściwie”, „jak gdyby”. (Ale właściwie, czy one w gruncie rzeczy jak gdyby zawsze nic nie wnoszą? 😉 )
  • Nie należy nadużywać wielokropków (uwielbiam) i wykrzykników (im jest ich mniej, tym mają większą rangę). Poza tym nie stosować w tekście pytań, na które sami dajemy odpowiedzi (ależ to jest urocze!).
  • Wystrzegajmy się zwrotu: „podsumowując” i powtórzeń wyrazów (chyba, że to celowy zabieg stylistyczny).
  • Jeżeli używamy całej nazwy jakiegoś ministerstwa piszemy ją wielką literą, ale już np. w zdaniu „…dlatego ministerstwo edukacji planuje…” piszemy tę nazwę z małej litery.
  • Przykłady błędnych zwrotów, które często są powielane: „dnia 9 grudnia br.” (wiadomo przecież, że nie „miesiąca 9 grudnia”), „dwa tygodnie czasu”, „krótka chwila”.
  • Tekst ma być prosty, jasny i zwięzły, dlatego należy unikać rozbudowanych zdań (które uwielbiam) oraz pustosłowia, wyświechtanych zwrotów i banałów (czasami trudno im się oprzeć…)
  •  Z dwóch synonimów należy wybrać krótszy (a jeżeli ten dłuższy jest piękniejszy? :))

Ostatni wykład „Szkoła w medialnym świecie” poświęcony był pracy z kamerą – czyli temu jak filmować i jak być filmowanym. Dochodzimy więc do łydki, którą umieściłam w tytule.

Otóż idąc na nagranie do studia panowie powinni założyć spodnie z niezbyt szeroką nogawką i dłuższe skarpetki – żeby, siedząc, nie świecić wyzierającymi spod spodni łydkami. Poza tym powinni dać się przypudrować – aby wyeliminować świecenie twarzy. Kobiet raczej nie trzeba do tego zmuszać 😉

Szarości i błękity to kolory, które najlepiej prezentują się na ekranie. Biała koszula często wychodzi na nagraniu, jakby była brudna. Zaprezentował to prowadzący wykład, ustawiając się dobrowolnie przed kamerą. I rzeczywiście, na ekranie jego koszula przybrała zastanawiający odcień szarości.

Nie należy też zakładać do nagrań dużej biżuterii i ubrań we wzorki – to już rada dla pań. Ale przede wszystkim należy zadzierzgnąć przyjaźń z operatorem kamery, bo od niego zależy, jak zostaniemy skadrowani, czyli: czy dobrze wyjdziemy na nagraniu.

Tylko najodważniejsi zdecydowali się stanąć przed kamerą, żeby pokazać, jak nas widzą oglądający.

Zawsze należy pytać dziennikarzy (czy tych z kamerą, czy tylko z mikrofonem) o temat pytania, które nam zadadzą, żeby móc przygotować się do odpowiedzi.

Dobrze jest dowiedzieć się wcześniej, czy nagranie będzie dłuższe, czy też dziennikarzowi zależy na krótkiej wypowiedzi, tzw. „setce”. Dawniej setka trwała 1oo sekund (stąd nazwa), dziś wartość czasu antenowego wzrosła, w związku z tym setka zmalała. Zminimalizowano ją do 12-15 sekund.

Na zadane przez dziennikarza pytanie odpowiadamy całym zdaniem, żeby utrudnić ewentualne próby manipulacji naszą wypowiedzią (np. wycięcie samych słów „tak, oczywiście”).

I pamiętać – o czym nie pamiętał pewien polityk, mówiąc o „małpie w czerwonym”, że każdy mikrofon znajdujący się w pobliżu należy traktować jako włączony.

No i nie mówimy do kamery na wprost (bo to nie orędzie ;-)), a w bok, do zadającego pytanie.

I na koniec: warto mieć w szkole miejsce, gdzie – jeżeli media często zaszczycają nas swoją obecnością – będziemy przyjmować dziennikarzy. Najlepiej jakieś tło bez rur, odchodzącej lamperii, plam, tabliczek i – uwaga – kwiatków!

Przy pisaniu warto korzystać ze strony logios.pl, która określa poziom trudności tekstu. Wystarczy wkleić do okienka kawałek tego, co napisaliśmy, a dowiemy się, jak bardzo nasz tekst jest złożony i przez jakich czytelników może zostać zrozumiany. Spróbowałam to zrobić z powyższym wpisem. Jedną cześć program ocenił tak:

„FOG dla Twojego tekstu: 11-12 lat edukacji, DIAGNOZA: język dość trudny (matura)”, inny kawałek tak:

„FOG dla Twojego tekstu: 9-10 lat edukacji, DIAGNOZA: język zalecany w komunikacji publicznej (standard plain language)”.

_____________

Konferencję zorganizowały: Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka im. Józefa Lompy w Katowicach, „Edu Fakty” i SBP.

Read Full Post »