Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Wakacje’

Koniec roku szkolnego za nami, a to oznacza, że już po raz drugi przyznałam „Sofki biblioteczne”. Te nagrody mają prestiż – nie każdy może je zdobyć. Żeby na nie zapracować, trzeba natrudzić się przez 3 długie lata lata gimnazjum.

W tym roku na Sofkę zasłużyła Monika, która mogła pochwalić się największą liczbą przeczytanych książek. Gratuluję!

Ale Sofki nie wędrują tylko i wyłącznie do osób, które uwielbiają czytać. Przykładem jest Piotr, który od pierwszej klasy gimnazjum zasiadał na sofie w biblio na każdej przerwie i bardzo często przed lekcjami. Czytał, uczył się, ale nie tylko. Wnikliwie obserwował i komentował rzeczywistość biblioteczną. Towarzyszył mi wytrwale przez 3 lata. I dlatego druga Sofka trafiła właśnie do niego! Będzie mi bardzo brakowało tego towarzystwa!

Monika i Piotr na sofie - z sofkami :-)

Monika i Piotr na sofie – z sofkami 🙂

Po wręczeniu nagród.

Po wręczeniu nagród.

Podziękowania i upominki za pracę na rzecz biblioteki dostały również Kamila i Daria z klasy II – dziewczyny mają jeszcze cały rok, żeby zapracować na małe czerwone cudeńka! Dziękuję dziewczyny! 🙂

Tymczasem bawcie się, wypoczywajcie i czytajcie mimochodem: nazwy mijanych sklepów, nagłówki w gazetach wystawionych w kiosku, smsy, składniki produktów kupowanych w sklepach i paski z wiadomościami w programach informacyjnych.

A kto lubi i widzi w tym sens życia, niech wypoczywa z najgrubszą i najpiękniejszą książką pod słońcem – wakacyjną! 🙂

Ekipa z klasy 3a: Piotr - sofkowy i chłopcy - komputerowi :-)

Ekipa z klasy 3a: Piotr – sofkowy i chłopcy – komputerowi 🙂

 

Reklamy

Read Full Post »

W Gliwicach wielkie wydarzenie – oto w nowym centrum handlowym zostanie otwarta biblioteka. Pierwsza taka na Śląsku! Na północy kraju podobna funkcjonuje już od kilku lat. To Manhattan, filia Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku.

Tymczasem chcę napisać o Włoszech, gdzie taki pomysł wdrażano od 2010 r. – i to od razu kompleksowo! W jego realizację zaangażowali się Toskania, biblioteki miejskie tego regionu, Unicoop Florencja i Unicop Tirenno (Unicoop to nazwa sieci handlowej).

bibliocoop

W 31 centrach handlowych Coop znajdują się większe czy mniejsze wypożyczalnie i czytelnie – zlokalizowane są zawsze na pasażu handlowym. Te minibiblioteki działają zazwyczaj dwa, rzadziej cztery czy więcej dni w tygodniu i, co ciekawe, pracują w nich wolontariusze wspomagani tylko przez pracowników bibliotek miejskich.

Cała akcja promowana jest przez hasło alimenta la mente, czyli nakarm umysł. Wyraźnie nawiązuje to do umiejscowienia biblioteki: sklep spożywczy (po włosku: alimentari) dzięki obecności w nim biblioteki może być też miejscem pożywienia szarych komórek.

Ideą tego przedsięwzięcia jest oczywiście poszerzenie oferty bibliotek, promocja kultury i czytelnictwa przez przybliżenie tego typu placówek społeczności, która nie wyrobiła sobie nawyku korzystania z nich. Wiadomo – do biblioteki nie zawsze po drodze. Drogę do centrum handlowego każdy zna.

 

Do dziś nie mogę sobie wybaczyć, że nie zrobiłam tam porządnych zdjęć, a tylko niewyraźne fotki komórką. :-/

IMAG0362

BiblioCoop w Empoli

W jednym z centrów handlowych Toskanii wstąpiłam na moment do takiej wypożyczalni – akurat trafiłam na otwarcie po przerwie popołudniowej. Przy wyjściu usłyszałam, że czytelniczka pyta wypożyczającego wolontariusza o temat książki „11minuti” Coehlo. Byłam ciekawa, co odpowie, ale tylko rozłożył ręce i mruknął, że niestety nie zna książki. (Są dobre i złe strony faktu, że w punktach tych pracują niewykwalifikowane osoby.) Wtedy dopiero wyjaśniłam pani, czego się może po tej lekturze spodziewać.

Niewątpliwym atutem wypożyczalni w sieci Coop jest to, że zawsze na zewnątrz bibliotek jest tam półka z książkami przeznaczonymi do bookcrossingu (giralibro), można się więc nimi poczęstować nawet wtedy, kiedy punkty są zamknięte (a na takie trafiałam w większości sklepów).

IMAG0361

Giralibro czyli bookcrossing w wydaniu włoskim.

andar

Dzięki temu z wyprawy wakacyjnej przywędrowała ze mną książka młodzieżowa „Andar per altri luoghi” Caroliny Grazia Maestrelli. Widać, że promowana jest literatura lokalna, bo autorka pochodzi z Empoli, a ja akurat byłam w tamtejszym sklepie Coop. Bookcrossing to bookcrossing – w kolejne wakacje mam zamiar zostawić ją w innym miejscu Włoch. 🙂

 

Read Full Post »

W bibliotece skontrum, na zewnątrz zima, a w sercu lato. To będzie ostatnie już w tym roku blogowe wspomnienie wakacji – taki grudniowy powrót do sierpnia. I prezencik przedświąteczny dla miłośników książek.

Może to nie jest najlepsze zdjęcie do umieszczenia na pierwszym miejscu we wpisie o włoskim miasteczku książek, ale tak to właśnie wyglądało. Droga do Montereggio wiedzie doliną, potem przez szereg wzniesień pnie się wąskimi drogami wśród niewielkich wiosek i lasów. Miejscami jest obłędnie kręta i raczej nie powinno się wtedy zatrzymywać. Dlatego – osłabiona dodatkowo zawrotami głowy – zrobiłam tę fotkę podczas jazdy. Jedno jest pewne: ci, którzy w końcu docierają do Montereggio powinni odbierać od władz miasta medal za pokonanie tej trasy.

Monterr18

Droga do Montereggio – dwukierunkowa!

Monteregggio to średniowieczne miasteczko (oczywiście na wzgórzu), które  leży na północy Włoch pomiędzy Toskanią i Ligurią, tylko 50 km od nadmorskiej La Spezii.

Dwa lata temu opisywałam tutaj wizytę w Redu, belgijskim miasteczku książek. Podobnie jak i ono Montereggio też należy do International Organisation of Booktowns, ale jest o wiele mniejsze, mniej w nim punktów sprzedaży książek, oczywiście również mniej zwiedzających.

Monterr08

Kościół przy wejściu na główny plac miasta.

Monterr19

Monterr07

Każdy zaułek i uliczka w Montereggio nosi nazwę innego wydawcy.

Każdy zaułek i uliczka w Montereggio nosi nazwę innego wydawcy.

Sprzedaż książek na głównym palcu.

Sprzedaż książek na głównym palcu. Pan prezentuje firmową torbę.

Największy księgarnio-antykwariat w Montereggio.

Największy księgarnio-antykwariat w Montereggio.

Monterr01

Dziesiątki XIX-wiecznej powieści "Małe kobietki" L.M. Alcott czekają na właściciela.

Dziesiątki egzemplarzy XIX-wiecznej powieści „Małe kobietki” L.M. Alcott czekają na właściciela.

Sprzedawcy nie było - była za to skrzyneczka, do której można było wrzucić należność za wybraną książkę. To się nazywa zaufanie!

Sprzedawcy nie było – była za to skrzyneczka, do której można było wrzucić należność za wybraną książkę (ceny umieszczone były na okładkach). To się nazywa zaufanie!

Na ścianie wisiały plakaty z poprzednich obchodów święta książek.

Na ścianie wisiały plakaty z poprzednich obchodów święta książek.

Były też takie wielkoformatowe zdjęcia.

Były też takie wielkoformatowe zdjęcia.

Tak naprawdę Montereggio to miasteczko księgarzy, którzy w tym roku już po raz 60. przyznali ustanowioną przez siebie nagrodę „Premio Bancarella”. (Po raz pierwszy wręczono ją w roku 1953. Otrzymał ją wtedy Hemingway za książkę „Stary człowiek i morze” – rok przed przyznaniem mu Nobla).

Zwycięzca ogłaszany jest co roku w lipcu w pobliskim Pontremoli. W tym roku nagrodę za średniowieczny thriller „Il mercante di libri maledetti” („Handlarz książek przeklętych”) odebrał Marcello Simoni – były archeolog, obecnie… bibliotekarz! Niestety, nie kupiłam jego książki i teraz żałuję… (W październiku wydano jego kolejną powieść „La biblioteca perduta dell’alchimista”).

Marcello Simoni podpisuje swoją książkę na głównym placu Montereggio.

Marcello Simoni podpisuje swoją książkę na głównym placu Montereggio.

Dlaczego akurat Montereggio jest miasteczkiem należącym do organizacji skupiającej miejscowości książkowe? Bo od wieków na tych właśnie północnych terenach Italii (gmina Pontremoli) szczególnie intensywnie kwitła wędrowna sprzedaż książek. Handlowano nimi pod gołym niebem, a w poszukiwaniu klientów księgarze targali ze sobą ciężkie pakunki, przemierzając m.in. słynną via Francigena – część europejskiego szlaku pielgrzymkowego biegnącego od Canterbury w Anglii aż do Rzymu.

Co ciekawe – początkowo książkami handlowali… analfabeci, którzy wyczuli wielki potencjał w sprzedaży zapisanych czy zadrukowanych kart połączonych ze sobą w jedną całość. Najpierw handlowano lokalnie, później księgarze z Pontremoli objęli swą działalnością całą Italię.

Pomnik księgarza przy głównym placu miasteczka.

Pomnik przy głównym placu miasteczka – ku pamięci pierwszych wędrownych księgarzy, którzy pochodzili z tych gór i stąd czerpali inspirację.

Monterr10

Monterr11

Przez miejscowość idzie pod górkę jedna główna ulica i prowadzi dalej w las, poza zabudowania. Idąc tamtędy minęliśmy wesołe towarzystwo, które biesiadowało przy stole wystawionym przed jednym z domów. Po półgodzinie schodziliśmy w dół. Kiedy Włosi nas zobaczyli zaczęli krzyczeć „turisti! turisti!”, po czym zostaliśmy zaproszeni do stołu.

Okazało się, że świętuje się 80. urodziny mieszkańca Montereggio, a większość ze zgromadzonych to osoby spoza miasta, które przyjechały specjalnie na tę uroczystość. Częstowano nas smakołykami i lokalnym winem; dziwiono się bardzo, że przyjechaliśmy tutaj z tak daleka specjalnie po to, żeby zobaczyć miejscowość podczas święta książek…

Monterr06

Mieszkaniec Montereggio, który świętował osiemdziesiąte urodziny.

Mieszkaniec Montereggio, który świętował osiemdziesiąte urodziny.

Niestety, byliśmy tam tylko pierwszego dnia „Festa del libro” (18-26 sierpnia 2012 r.), a szkoda, bo program zapowiadał się ciekawie. 18 sierpnia w miejscowym kościele (chyba już nie pełnił swojej funkcji, bo co prawda był tam krzyż, ale brakowało ołtarza) odbyły się dwa spotkania z autorami, m.in. z nagrodzonym tegoroczną „Premio Bancarella”.

Po spotkaniu z Marcello Simoni.

Po spotkaniu z Marcello Simoni.

Chociaż w Montereggio nie handluje się z takim rozmachem, jak w Redu, to jest tam o wiele bardziej klimatycznie – ciszej, bardziej tajemniczo, a człowiek ma wrażenie, że znajduje się gdzieś na końcu świata. Wyjechaliśmy stamtąd po siedmiu godzinach, ciemną nocą.

Monterr17

„Niezawodny” GPS pokierował nas do celu (nocleg mieliśmy w miejscowości oddalonej o godzinę drogi) trochę niefortunnie… Musieliśmy nieźle się namęczyć, żeby w końcu znaleźć bezpieczniejszą drogę, to znaczy taką, po której przejazd nie groził śmiercią w osuwisku. Wycofywaliśmy się stamtąd z duszą na ramieniu:

Monterr16

Oczywiście, że kocham Włochy - a już szczególnie w takim miejscu jak Montereggio.

Oczywiście, że kocham Włochy – a już szczególnie w takim miejscu jak Montereggio 🙂

Read Full Post »

Laba!

To niemożliwe, że już są wakacje – niemożliwe, bo przecież wakacje były dosłownie przed chwilą! Czas leci niemiłosiernie szybko, i nie jest to chyba dobra wiadomość 😦

Nie wszyscy chcieli dziś jak najszybciej wyjść wreszcie ze szkoły. Klaudia przyszła zapłakana i powiedziała, że nigdzie nie pójdzie. To taki szczególny moment w życiu absolwenta, kiedy wie, że jest już wolny, ale wtedy właśnie chciałby jeszcze trochę sobie do szkoły przynależeć 😉 Na otarcie absolwenckich łez pozwoliłam Klaudii siąść za konsolą bibliotekarską 😉 i „odpikać” ostatnie zwrócone przez nauczycieli książki:

Klaudia w mojej roli 🙂

A tu już Artur, który podobno mocno się zdziwił, kiedy wywołałam go po odbiór nagrody za… największą ilość zebranej w tym roku szkolnym makulatury (grubo ponad 300 kg):

Nagrodą był słownik, nie gitara 😉

I jeszcze ogłoszenia parafialne dla nauczycieli, bo tak się składa, że w wakacje zawsze znajdzie się ktoś, kto zapała nagłą chęcią przeczytania książki, która stoi właśnie u nas na półce. Kiedy wypożyczałam jeszcze książki na karty, zamiast za pomocą systemu MOL, sprawa była prosta – kartę zostawiało się na biurku z adnotacją, kto książkę zabrał. Teraz kart już nie ma, dlatego instrukcje są bardziej skomplikowane:

Pięknych wakacji moi drodzy! Wypoczywajcie ile wlezie!:-)

Read Full Post »

Jak wyczytałam w kalendarzu świąt nietypowych – 27 września obchodzony jest  Światowy Dzień Turystyki.  Sprytnie wykorzystam tę okazję i zabiorę Was w krótką wycieczkę po miejscach, gdzie latem planowałam odpocząć od pracy. Niestety, trafiałam zazwyczaj na tereny o klimacie silnie książkowym (jak wspomniane niżej miasteczko Redu), a przed obiektyw pchały mi się głównie obiekty, które znam doskonale z racji wykonywanego zawodu.

Lille – oto charakterystyczny budynek tego miasta (u podnóża tulipanki, które postawiono tam w 2004 roku, kiedy Lille nosiło miano Europejskiej Stolicy Kultury). Budynek w kształcie litery „L” kojarzy się oczywiście z nazwą miasta, ale dla mnie skojarzenie było inne – „L” jak literatura, lire, leggere (czyli: czytać).

Uciekłam spod śmiesznego budynku na główny plac miasta. Tam nogi same zniosły mnie na pewien dziedziniec,  gdzie… sami zobaczcie:

Uliczna sprzedaż książek prześladuje mnie w każdym miejscu, w którym postawię nogę. Cóż, przeznaczenie… 😉

Teraz Nancy – tam po wygnaniu z Polski osiadł nasz król, Stanisław Leszczyński. Był księciem Lotaryngii i dlatego na głównym placu miasta stoi jego pomnik. To miłe – w dalekiej Francji natknąć się w centrum na pomnik Polaka – i króla w dodatku! Tak go tam polubili, że nawet księgarnię nazwali jego imieniem…

A propos księgarni: podróżując stwierdziłam, że na zachodzie modne są księgarnie dedykowane tylko młodym czytelnikom, czego u nas w kraju brakuje. Poniżej dwie przykładowe księgarnie dla najmłodszych:

Księgarnia dla dzieci w Antwerpii.

Księgarnia dla dzieci w Cremonie (Włochy).

No i teraz muszę zwrócić honor Polsce, bo będąc tego lata w Bielsku-Białej trafiłam przy ul. Wzgórze niedaleko Starego Miasta na taką właśnie księgarnię dziecięcą:

Podczas podróży co rusz trafiałam też na antykwariaty. Jak wygląda taki sklep i co się w nim znajduje, wiadomo. Ale tylko w antykwariacie w Awinionie na wystawie dumnie prezentował się taki oto stróż (i nie był to – jak zazwyczaj bywa – kot książkowy):

W szybie odbijają się postaci przechodniów po drugiej stronie ulicy. Na dole po prawej maskotka antykwariatu.

Na duet „kot i książka” trafiłam za to w małym miasteczku Valenciennes, gdzie nie oparłam się oczywiście chęci zrobienia zdjęcia miłej i urokliwej jadłodajni, o pięknej nazwie „U kota, który czyta” 🙂

A na koniec obrazek, który mnie rozczulił. Zdjęcie zostało zrobione na maksymalnym przybliżeniu, w dodatku nocą, dlatego musicie wybaczyć nie najlepszą jego jakość.

Nicea, zaraz po północy, turyści przelewają się głównym deptakiem miasta, ciągnącym się wzdłuż wybrzeża. W kasynach zaczyna się gra, w innych miejscach – zabawa, a tu pewien pan, na balkonie bardzo drogiego hotelu, wśród tego zgiełku – czyta. Moje bibliotekarskie oczy wypatrzyły tą nietypową, nocną nicejską namiętność 🙂

Read Full Post »

Pamiątki z wakacji

Witam wszystkich, którzy tutaj zaglądają. Miło było wypoczywać, ale powrócić tutaj – jeszcze milej :)…

Tradycyjnie już, w pierwszych dniach (tygodniach) nowego roku szkolnego powspominam wakacje – oczywiście będą to wspomnienia z książkami w tle.

Zacznę więc od tegorocznych wakacyjnych pamiątek, których rodzaj można w moim bibliotekarskim przypadku  łatwo przewidzieć. Co będzie przypominało mi letni wypad A.D. 2011? Kilkanaście książek na półkach, bo w tym roku naprawdę zaszalałam z ilością. Oto mój wakacyjny nabytek:

Zakupy książkowe zaczęłam bardzo skromnie, bo w drugim dniu wakacji kupiłam w pewnym belgijskim antykwariacie małą książeczkę Antonio Tabucchi. Historia o tym, jak weszłam w jej posiadanie, to materiał na długą opowieść ilustrowaną zdjęciami, więc zamieszczę ją w kolejnym wpisie.

Potem (już we Włoszech) kupiłam bardzo grzecznie jedynie dwie książki w księgarni (Edoardo Nesi „Storia della mia gente”, która zdobyła w tym roku najbardziej prestiżową włoską  nagrodę literacką „Premio Strega” i powieść dla młodzieży autorstwa Bianchi Pitzorno).

Będąc w Cremonie (miasteczku, gdzie urodził się sławny lutnik, Antonio Stradivari) natrafiłam przy  pewnym sklepie na mały stolik, na którym leżało kilka książek. Na szybie ktoś wywiesił informację, że książki można wziąć, a po przeczytaniu puścić ponownie w obieg (taki bookcrossing, tyle że bez naklejek i numerów). W ten sposób weszłam w posiadanie trzech powieści.  W jednej z nich – „La boutique del mistero” Dino Buzzati znalazłam taką oto dedykację:

Dedykacja głosi: „Z nadzieją, że będziesz czytać więcej, i że także ta książka nie wyląduje w piwnicy. Alesandro”

Obdarowany  widocznie nie wziął sobie do serca słów darowującego, bo książka nie stoi teraz na półce u właściciela w Cremonie, tylko po 18 latach wylądowała na regale będzińskim.

Wszystko wskazywało na to, że przywiozę z wakacji tylko te 6 książek, jednak przed samym powrotem do domu postanowiłam zrobić większe zakupy w jednym z dużych supermarketów. I to była bardzo dobra decyzja, bo po wejściu na pasaż sklepu moim oczom ukazał się ten piękny widok, a serce skoczyło do góry z radości:

„Książki dla każdego – 5,90 euro za kilogram” to najpiękniejszy napis, jaki przeczytałam podczas tych wakacji 🙂

Musielibyście widzieć mnie, jak nurkuję w tych stosach wzdłuż i w poprzek! Szaleństwo!

Co znamienne, po podejściu do stoiska pierwszą książką, jaka wpadła mi w ręce, było włoskie wydanie „Córki czarownic” Doroty Terakowskiej! Potem, kiedy przetrząsnęłam tam już prawie wszystko okazało się, że to był jedyny egzemplarz w całym tym stosie. I mam go właśnie ja. To na pewno sprawka Doroty! 🙂

Read Full Post »

Na wakacje?

I znów nie wiedzieć kiedy upłynął rok szkolny i nagle okazuje się, że to już wakacje!

Niektórzy nauczyciele pojawią się w szkole jeszcze na chwilkę w przyszłym tygodniu, żeby rozliczyć się z ostatnich papierków. Ja posiedzę sobie w bibliotece  do końca czerwca i powpisuję książki do MOLa. Po roku wprawy  działam jak automat, wystarczy przestawić mnie na tryb wakacyjny 😉

Uczniów nie będzie, za to będzie cicho i skupienia nad okienkami programu nie przerwie mi np. nagły okrzyk „Proszę pani, proszę pani, ja tu sobie robię gimnastykę korekcyjną!”  Podnoszę wtedy wzrok i widzę taki mniej więcej obrazek:

Uczniowska wersja gimnastyki korekcyjnej. Z czystej sympatii dla bibliotekarki wykonana na stole w czytelni biblioteki.

Nauczycielom i uczniom życzę zasłużonego wypoczynku i ciągnących się w nieskończoność wakacji. Tak dłuuugich, żeby Wam się w końcu znudziły i ułatwiły bezbolesny powrót do szkoły!

A sobie życzę, żebym po 1 lipca nie zetknęła się z żadnym MOLem – ewentualnie z książkowym 🙂

Jakiś czas temu nawet kapsel znanego soku apelował, że pora wreszcie odpocząć 🙂

Read Full Post »

Older Posts »