Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Teatr Dzieci Zagłębia im. Jana Dormana w Będzinie’

Wczoraj, 11 marca, minęła setna rocznica urodzin Jana Dormana, wybitnego reżysera i autora scenografii spektakli, znanego w całej Polsce twórcy idei wychowania przez sztukę. To postać ważna dla Będzina, bo Dorman jest założycielem Teatru Dzieci Zagłębia w naszym mieście, który od 1996 roku nosi jego imię.

Portret Jana Dormana w foyer Teatru Dzieci Zagłębia.

Jan Dorman urodził się w Dębowej Górze, dzisiejszej dzielnicy Sosnowca. Tam skończył Seminarium Nauczycielskie Męskie i już w nim organizował teatr szkolny. Do pasji podchodził na serio: wystawiał inscenizacje (oparte głównie na motywach ludowych), do których sam wykonywał dekoracje, ale jednocześnie dokształcał się i czytał dużo o teorii teatru.

Po wojnie zorganizował Międzyszkolny Teatr Dziecka w Sosnowcu, gdzie odbyła się premiera sztuki jego autorstwa „Malowane dzbanki” (22 grudnia 1945 r.) Dormanowi – pasjonatowi – pomysły przychodziły naturalnie, jakby same. Tak jego żona, Janina Dorman, pisała o tym, jak powstał pomysł na sztukę „Malowane dzbanki”:

Mała łączka tuż przy torach kolejowych nad Brynicą (…) na peryferiach Sosnowca (…). Na tej łączce stawiała swe pierwsze kroki jednoroczna Dorotka (córka Dormanów) i tam ojciec Dorotki, Jan Dorman, zaczął uczestniczyć w łąkowych zabawach dzieci. (…) Pewnego razu spadł niespodzianie deszcz i dzieci na łące zmokły. Pan powiedział, że wyglądają jak zmokłe kury i tak zaczęła się zabawa w kurki, i tak powstał pomysł napisania widowiska „Malowane dzbanki”.

(„Być mistrzem. Materiały z tamtych lat” t. 1, s. 92.)

Scenariusz przedstawienia wydany w Katowicach w 1946 r. Ze zbiorów naszej biblioteki.

 W 1946 Dorman dostaje na teatr stałą siedzibę, zmienia się też nazwa: na Eksperymentalny Teatr Dziecka. Placówka działa do 1949 roku.

Do kwietnia 1950 r. trwa remont jej nowej siedziby – Domu Katolickiego w Będzinie, tuż obok cmentarza, gdzie mieści się do dziś. W 1951 r. teatr przyjmuje nazwę: Teatr Dzieci Zagłębia. Jan Dorman był jego kierownikiem do 1978 roku, kiedy to przeszedł na emeryturę.

Dorman był człowiekiem wszechstronnym: eksperymentatorem teatru, reżyserem, aktorem, pedagogiem, artystą plastykiem i pisarzem. Zmarł 21 lutego 1986 r.

W setną rocznicę urodzin Jana Dormana, aby uhonorować jego postać i przypomnieć ją mieszkańcom naszego miasta, rok 2012 ogłoszono Będzińskim Rokiem Kultury.

W zbiorach naszej biblio znalazłam wydawnictwo wydrukowane na jubileusz 30-lecia TDZ.

W środku znajdują się kolaże autorstwa Dormana, które od razu przypomniały mi wyklejanki Szymborskiej. Oto one:

Zamieszczam tutaj również pdf umieszczonego w tej broszurce artykułu, „Dlaczego akurat teatr”, który wydrukowano pierwotnie w miesięczniku „Scena” (nr 11 z 1975 r.) Tam sam Jan Dorman opowiada, jak zakochał się w teatrze, dlaczego jest on dla niego ważny, i jak widzi jego rolę. Dorman_Dlaczego akurat teatr

W bibliotece mamy też dwutomowe wydawnictwo „Być mistrzem. Materiały z tamtych lat” autorstwa Iwony Dowsilas, córki Jana Dormana (w 1998 r. założyła fundację jego imienia), gdzie zebrano ogrom materiałów dotyczących i jego, i teatru. Są listy, wycinki z gazet, zdjęcia, wspomnienia oraz teksty samego Dormana.

A tutaj pisałam o wizycie naszych uczniów w TDZ.

Read Full Post »

W ubiegłym tygodniu zwiedziłam z gimnazjalistami i nauczycielką plastyki, Moniką Bengier, Teatr Dzieci Zagłębia im. Jana Dormana w Będzinie, do którego mamy dosłownie rzut kamieniem: budynek widać niemalże zaraz po wyjściu z naszej szkoły.

Placówka obchodziła w tym roku 60-lecie istnienia: Dorman, jej założyciel i wieloletni dyrektor, już pod koniec lat 40. ubiegłego wieku wystawiał sztuki dla dzieci w Sosnowcu, a w 1951 roku przeniósł scenę do Będzina, zajmując na potrzeby teatru budynek domu parafialnego.

Obecny dyrektor teatru, Dariusz Wiktorowicz, zgodził się pokazać uczniom swoje królestwo, a potem zaprosił nas na próbę generalną bardzo wzruszającego spektaklu „Chłopiec z gwiazd” (na kanwie utworu Oskara Wilde’a).

Młodzież miała okazję przekonać się, że podczas takiej próby zdarzają się sytuacje, kiedy aktor prosi o ponowne odtworzenie muzyki, żeby jeszcze raz zaśpiewać piosenkę, albo posiłkuje się scenariuszem, bo właśnie wyleciało mu z pamięci jakieś słowo.

Wchodzimy za kulisy. Nad nami scenografia do przedstawienia "Chłopiec z gwiazd".

A to jedna z kolorystycznych odsłon tej samej scenografii - już podczas próby generalnej.

Uczniowie byli za kulisami, w sali prób, w pracowni plastycznej, gdzie powstają elementy stroju (np. maski) i scenografia. W foyer podziwialiśmy lalki ze spektakli wystawianych w teatrze oraz zdjęcia archiwalne: Jana Dormana oraz z przedstawień sprzed kilkudziesięciu lat.

W oczekiwaniu na występ. Te panie biorą udział w spektaklu "Chłopiec z gwiazd".

Musiałam zrobić zdjęcie sukniom w moim ulubionym kolorze 🙂

W skrzyni po lewej uwięziono bestię...

...przed którą zapewne ukrywa się to biedactwo.

Foyer teatru - wchodzimy na piętro. Po prawej fotografia Jana Dormana.

Szarzy panowie ze spektaklu "Momo". Powieść o Momo napisał Michael Ende i jest to jedna z najpiękniejszych książek, jakie czytałam.

Dariusz Wiktorowicz, dyrektor Teatru Dzieci Zagłębia, pokazuje nam lalki ze spektaklu "Dzikie łabędzie".

W pracowni plastycznej teatru.

Pani Katarzyna i maska.

W foyer znajduje się także rzecz niezwykła: strój Marcela Marceau (Mangela), najsłynniejszego na świcie mima. Dlaczego akurat jego?

Tak się składa, że ojciec Marcela, Charles Marceau (naprawdę: Chaim Mangel) urodził się w Będzinie w 1896 roku  i mieszkał tutaj przez 16 lat. Potem wyjechał do Strasburga, gdzie  założył rodzinę. Tam w 1923 roku urodził się jego syn, przyszły artysta, Marcel. Chaim był rzeźnikiem i… śpiewakiem, i to on wprowadził syna w świat sztuki. W 1944 roku Chaima Mangela wywieziono do Auschwitz, gdzie zginął.

Marcel Marceau stworzył niezapomnianą postać Bipa – klowna w kapeluszu z kwiatkiem. Jego pantomimy, kilkuminutowe nieme satyry o różnorodnej tematyce były prawdziwymi perełkami i nieodmiennie zachwycały publiczność. Mim zdobył sławę i popularność na całym świecie.

Strój Bipa Marcela Marceau.

Występował też w Polsce (jedną z jego żon była wrocławianka, aktorka i reżyserka – Elżbieta Jaroszewicz).  Był i u nas, w Będzinie, rodzinnym mieście swego ojca. Nie wiem, czy uzasadnione jest tutaj użycie słowa „był”, bo podobno oglądał miasto tylko zza szyby. Nie wysiadł z samochodu – jak opowiadał jego uczeń, z którym rozmawiał darczyńca stroju – po prostu nie sądził, że zachowały się tutaj groby jego przodków. Zmarł w 2007 roku we francuskim mieście Cahors.

Nowy Jork ustanowił w 1999 roku dzień 18. marca „Dniem Marcela Marcelu”. Może i u nas warto byłoby przypominać wtedy twórcę Bipa?

Strój artysty, będący teraz w posiadaniu Teatru Dzieci Zagłębia, został zaprojektowany przez  Jacques’a Noël. Zachował się dzięki asystentowi Marceau, Bogdanowi Nowakowi, który w 2009 roku przekazał pamiątkę na licytację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Okazję wykorzystał natychmiast Adam Szydłowski, znany tropiciel historii Będzina, który zakupił kostium, a potem podarował go teatrowi.

Oprowadzając nas po swoich włościach, dyrektor zapytał uczniów, czy chcą zobaczyć również jego gabinet. Oczywiście, że chcieli. Przemaszerowaliśmy więc przez sekretariat i dyrektorski pokój. Co zwróciło naszą uwagę – okna tych pomieszczeń wychodzą na znajdujący się po drugiej stronie ulicy cmentarz miejski. Widok tylko dla prawdziwych twardzieli.

– Ciekawy ma pan dyrektor widok z okna – zagadnęłam.

Memento mori – odpowiedział Dariusz Wiktorowicz.

Odpowiedź idealna, żeby zamknąć opowieść zamieszczaną tutaj w dniu Wszystkich Świętych.

Pamiętajcie więc…

Foyer teatru. W oknie wychodzącym na specyficzne sąsiedztwo zastosowano element łagodzący widoki.

Nie jest tu jednak tak straszno. 31 października 2011 r. godz. 20. Widok na budynek teatru w przeddzień świetlistego święta.

Read Full Post »