Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Targi Książki’

Na drugich Targach Książki w katowickim Spodku jest więcej wystawców, więcej spotkań z pisarzami i więcej imprez towarzyszących, niż w roku poprzednim. Już przy wejściu miło się zdziwiłam, bo zobaczyłam do kasy kolejkę, jaką widywałam tylko podczas tego typu imprezy w Krakowie. Wewnątrz odniosłam jednak wrażenie, że nie ma wcale wielu odwiedzających. Zobaczymy, organizator na pewno poda ostateczne statystyki po zakończeniu targów.

Odlotowe wejście na Targi Książki.

W tym roku wydrukowano nawet wielki spis wystawców, program targów i plan hali.

Publiczność wyrastała nagle, jak spod ziemi, kiedy na scenie głównej pojawiały się popularne osoby: tak było na przykład, kiedy na sofach zasiedli profesor Jerzy Bralczyk i Michał Ogórek. Jak sami zapowiedzieli już na wstępie: przyszli na targi książki… bez książki. Dopiero w październiku ukaże się owoc ich długich rozmów o „języku i poczuciu humoru”, z którego to wydawnictwa podczas redakcji wycięto podobno wszystko o gramatyce, a zostawiono same żarty. Książka będzie nosiła tytuł „Kiełbasa i sznurek” – w nawiązaniu do popularnej niegdyś wyliczanki: Jurek, ogórek…

Profesor Jerzy Bralczyk i Michał Ogórek.

Michał Ogórek, znany felietonista, powiedział, że siadając do rozmów z profesorem nie wiedział, co powiedzieć, ani do czego dojdą. Na co profesor Bralczyk rzucił, że to bardzo dobrze, bo rozmowa powinna być przyjemnością, a dziś panuje kult rozmowy skutecznej, którą się PRZEPROWADZA. Należy przywrócić przyjemność rozmowie! – zaapelował.

Miło było słuchać obydwu panów, mam nadzieję, że równie miło będzie się czytało ich książkę. Zgromadzonych co rusz rozśmieszały ich opowieści, na przykład o tym, jak to Michał Ogórek cytował Żeromskiego, a później okazało się, że Żeromski wcale takich słów nie napisał. Profesor Bralczyk skomentował wtedy, że świadczy to tylko przeciwko Żeromskiemu. 🙂 Sam profesor często używał w książce cytatów, a kiedy okazało się, że są one trochę przekręcone, i redaktor zabrał się za ich poprawę, profesor kategorycznie mu tego zabronił, twierdząc, że to świadczy o ich rzeczywistości. I dodał, że w „Lalce” jest wiele cytatów z Mickiewicza, a wszystkie z błędami, bo Prus pisał je z pamięci.

-Profesor ma cytat na każdą okazję – powiedział Michał Ogórek. Publiczność podrzucała więc hasło, a profesor miał odpowiedzieć na nie cytatem z „Pana Tadeusza”, którego ma największy zbiór wydań w Polsce. Wyglądało to mniej więcej tak:

Z rozmowy dowiedzieliśmy się też, że profesor Jerzy Bralczyk ma trochę sentymentu do PRL-u (co wynika pewnie z samego sentymentu do czasów młodości, które przypadły na tamten czas), z kolei Michał Ogórek, chociaż urodzony w Stalinogrodzie (czyli w Katowicach), sentymentów takich nie ma.

-Mnie się podobało to, co mówiłem w tej rozmowie – podsumował pracę nad książkę profesor 🙂 Jako że autorzy „Kiełbasy i sznurka” przybyli bez książki, profesor zadeklarował, że zamiast się podpisywać, może udzielać autografów ustnych, czyli autofonów 😉

Ja poszłam krok dalej i poprosiłam profesora Bralczyka o autograf metodą wideo:

Pan Michał Ogórek podpisał się za to chętnie na zbiorze swoich felietonów wydanych kilka lat temu przez „Znak” – „Najlepszy ogórek” i był zadowolony, że książka okazała się lekko sfatygowana po otwarciu, co znaczy oczywiście, że była często czytana, a to przecież dla każdego autora najważniejsze.

Pod sceną główną targów zapełniło się oczywiście także podczas spotkania z Andrzejem Pilipiukiem, który z rozbrajającą szczerością odpowiedział na pytanie, co właściwie mobilizuje go do pisania: ogromny kredyt, który zaciągnął. Póki co udaje mu się żyć z pisania, co w Polce jest dosyć trudne, bo trzeba w takim wypadku pisać dużo i dobrze. Jak powiedział skromnie, pisze książki, które sam chciałby przeczytać, czyli: nieskomplikowane, z sympatycznymi bohaterami i fajnymi przygodami. Jego twórczość ma tak wielu zwolenników, że po rozmowie pisarz jeszcze bardzo długo składał autografy.

Andrzej Pilipiuk.

Chyba ponad godzinę swoje książki podpisywał też spec od przyrody, czyli Adam Wajrak. Jego opowieści o zwierzętach kupowali chętnie i mali, i duzi.

Kolejka do Adama Wajraka.

Wydawnictwa nauczyły się już, że podczas targów trzeba przyciągnąć czytelnika dobrą ofertą cenową. Książki sprzedawane w cenie detalicznej (lub prawie detalicznej) to nie jest zabieg, który zwiększy liczbę kupujących. Z przyjemnością skorzystałam więc w tym roku z oferowanych zniżek. Wydawnictwo „Literatura” przygotowało dla bibliotek biorących książki na fakturę rabat 45%, a na stoisku granice.pl za każdą zakupioną książkę można było wybrać sobie kolejną – gratis!.

Nagroda blogerów książkowych „Złota Zakładka” w kategorii książka dziecięca powędrowała do Joanny Papuzińskiej za „Asiunię” (Wyd. Literatura).

W tym roku wydawca „Kodu władzy” starał się przyciągnąć czytelników za pomocą niestandardowych sposobów.

Jednak jak zwykle najwięcej zainteresowanych było przy książkach na stoiskach antykwariatów, które rozlokowały się w holu głównym Spodka, i gdzie można było wyszperać coś za kilka złotych.

Myślę, że w kolejnych latach Spodek może nam zaserwować prawdziwy odlot z książkami – to przecież dopiero druga edycja targów, podczas których głównym bohaterem jest coś, co u większości społeczeństwa nie cieszy się wielką popularnością. I jak nie wierzę w spodki latające, tak wierzę, że książki powrócą jeszcze do łask.

A na koniec najładniejszy obrazek targowy:

Read Full Post »

Nie zapomnijcie, że od piątku do niedzieli w Spodku trwają drugie już Targi Książki w Katowicach.

Chętni mogą zapoznać się ze szczegółowym programem i listą wystawców tutaj.

Relację z ubiegłego roku można przeczytać tu.

Read Full Post »

Coroczne Targi Książki w Krakowie to wielkie wydarzenie kulturalne dla wydawców, twórców książek (pisarzy, ilustratorów, grafików), dla księgarzy, bibliotekarzy i wszystkich miłośników słowa drukowanego.

Targi to spotkanie czytelników z książkami i pisarzy z czytelnikami. Podczas czterech dni (4-7.XI) można zdobyć autograf m.in.: Władysława Bartoszewskiego, Julii Hartwig, Jacka Dukaja, Olgi Tokarczuk, Andrzeja Stasiuka, Michała Rusinka, Eustachego Rylskiego, Katarzyny Grocholi czy Jeffreya Archera. Targom towarzyszą też wykłady dotyczące literatury, czytelnictwa, nowych mediów (np. książek elektronicznych).

 

Osobisty sekretarz Wisławy Szymborskiej - Michał Rusinek oraz Joanna Olech podpisują swoją książkę "Kiedy byłam mała/Kiedy byłem mały".

 

Książki przy stoisku Wydawnictwa Znak podpisuje profesor Bartoszewski. Z tyłu na ścianie książka Manna, którą również kupiłam, ale nie w "Znaku".

Autorka podpisuje swoją "Agrafkę". Nazwisko na stoliku ma ułatwić życie tym czytelnikom, którzy czyhają na autograf, ale nie zawsze wiedzą, jak wygląda pisarz 🙂

Co roku podczas targów rozstrzyganych jest kilka konkursów – na najlepszy podręcznik akademicki, najciekawszą prezentację książki w mediach, czy najlepszą imprezę czytelniczą dla dzieci. Najważniejszy, i towarzyszący targom już od dawna, jest Konkurs o Nagrodę im. Jana Długosza, przyznawaną najbardziej znaczącemu dziełu z dziedziny szeroko pojętej humanistyki.

W tym roku na targach było bardziej przestronnie niż w latach ubiegłych, a to za sprawą dostawionego pawilonu, w którym mieściły się dodatkowe wejścia, szatnia i kilkadziesiąt stoisk wydawnictw i księgarni internetowych. Było przez to również więcej miejsca w hali głównej i nie trzeba było przeciskać się wśród zwartej masy ludzkiej z wypchanymi do granic wytrzymałości torbami i reklamówkami pełnymi książek.

 

Promocja niejedno ma imię: Gandalf i Reksio - jak z jednej bajki!

 

Wioletta Piasecka jako wróżka przyciągała do siebie więcej dzieci i rodziców skłonnych kupić tutaj książki.

 

Wojciech Cejrowski to nieodłączny element Targów Książki. Bywa na nich co roku (zawsze w tej samej koszuli) i robi wokół siebie dużo szumu. Obok żadnego pisarza nie widziałam tego dnia kamery - tylko tutaj. Po prostu Cejrowski Show.

Czas na targach – o czym pisałam wcześniej – ucieka w ekspresowym tempie. Od godziny 11.00 do 15.00 starczyło mi go tylko na to, żeby z grubsza zapoznać się z rozkładem wydawnictw i ich ofertą. Po 15.00 grupa koleżanek po fachu, z którą jeżdżę na targi co roku, zaplanowała wyjazd do podziemnego muzeum Krakowa, które mieści się pod Rynkiem Głównym. Z rozmysłem odłączyłam się od grupy i zostałam na targach. Muzeum można odwiedzać przecież calutki rok, a na kolejne targi trzeba czekać dwanaście długich miesięcy!

 

To tutaj kupiłam czytelnikom naszego gimnazjum "Agrafkę" Izy Sowy, "Przebudzenie Jenny Fox" Mary Pearson oraz "Zamek i klucz" Sarah Dessen

To nie powrót do książek w okładkach z szarego papieru (choć przez sekundę miałam takie wrażenie). Na stoisku portalu "czasdzieci.pl" pani przygotowuje te zeszyty dla dzieci, aby zamieniły je w śliczne okładki. Ufff...

Decyzja pozostania okazała się słuszna: kupiłam książkę „Mój Auschwitz” i zdobyłam autograf jej autora –  profesora Władysława Bartoszewskiego. Dotarłam też spokojnym, spacerowym krokiem do stoiska księgarni internetowej Gandalf, gdzie – taniej nawet niż na stoiskach wydawców – kupiłam „Naszą klasę” Słobodzianka (18 zł) i „Rock Mann” Wojciecha Manna (32 zł). Za tą ostatnią Wydawnictwo Znak życzyło sobie po zniżce aż 36 zł!

 

A to moje targowe zdobycze - szkolne i prywatne.

Relację z ubiegłorocznych, 13. Targów Książki można przeczytać tutaj.

 

Read Full Post »

Dzień targowy

Dziś spędzę cały dzień  jakieś 100 km od biblioteki. Jadę na 14. Targi Książki do Krakowa.

Znowu będzie duuużo ludzi, dużo książek, dużo zniżek (co akurat jest pożądane) i coraz cięższa moja siatka z książkami.

Wyruszam na książkowe łowy przygotowana jak nigdy. Rozpisałam książki, których kupnem jestem zainteresowana – nie jak zwykle – autorami, ale wydawcami. Mam nadzieję, że to pomoże mi maksymalnie wykorzystać czas i nie będę musiała wracać niepotrzebnie do jakiegoś stoiska (jest 450 wystawców!).  Czas na krakowskich targach płynie jakoś innym trybem, niż czas nie-targowy, bo co roku powtarza się ta sama historia: bez względu na to, ile godzin poświęcam na buszowanie po stoiskach – zawsze okazuje się, że było ich za mało…

Read Full Post »