Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Stanisław Lem’

Najlepsze pomysły przychodzą do głowy na granicy jawy i snu.

I tak właśnie przyszły do mnie twarze Lema – a dokładnie dziesięć dziesiątek, bo właśnie zbliżała się setna rocznica Jego urodzin. Pracy wcale nie było tak dużo – wystarczyło ściągnąć z sieci podobizny pisarza, przerobić je na czarno-biały szkic, odbić 100 razy i rozdać uczniom. A później już oglądać jak każda z odbitek nabiera innych rumieńców, jedynych i niepowtarzalnych. Fantazja dzieci nie zna granic – i o to chodziło. Przyznam szczerze, że końcowy efekt przeszedł moje wyobrażenia! Wyszło – jak to w przypadku Lema – fantastycznie!

13 września każdy uczeń mógł zrobić sobie na tle tej nietypowej ścianki zdjęcie z pisarzem. W jego rolę wcielało się na zmianę dwóch uczniów (jeden Lem był uśmiechnięty, drugi poważny – maski pisarza wykonałam, wykorzystując fragmenty fotografii autorstwa Jacka Barcza/EAST NEWS i Cz. Czaplińskiego).

O akcji napisała strona miasta i jeden z portali miejskich:

https://www.bedzin.pl/aktualnosc-3968-obchody_roku_stanislawa_lema_w_szkole.html

https://bedzin.naszemiasto.pl/100-twarzy-stanislawa-lema-na-100-urodziny-pisarza-w-sp-8-w/ar/c5-8452093

Na koniec było jeszcze pamiątkowe zdjęcie – pisarz przy pracy. 😉

„Sto twarzy Lema” spodobało się nie tylko naszym uczniom, którzy chętnie robili sobie zdjęcia na tle wielobarwnej ścianki. Dostaliśmy też dużo pochwał z zewnątrz. Wojciech Grabowski – artysta, pisarz, rysownik i filmowiec napisał pod postem na naszym bibliotecznym Facebooku tak:

Karol Baranowski – Bibliotekarz Roku 2019 pracujący w Pedagogicznej Bibliotece Wojewódzkiej im. Hugona Kołłątaja i Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Krakowie (autor znanego bloga http://charliethelibrarian.com/) wspomniał o naszej wystawie na wykładzie inaugurującym 13 Forum Młodych Bibliotekarzy! (Dodał też, że Stanisław Lem przysłał mi w 2006 r. do biblioteki pudełko ze swoimi książkami. Opisałam to tutaj.)

EDIT z 18.09.21 r.:

„Sto twarzy Lema” zajęło II miejsce w ogólnopolskim konkursie „Lustra Biblioteki” i trafiło do „eLEMentarza inspiracji na Rok Lema”! Brały w nim udział książnice różnych typów, a my jesteśmy jedyną biblioteką szkolną w finałowej piątce! (Pokonał nas tylko piękny mural z Bulkowa na drugim końcu kraju! – wyniki konursu tutaj.)

„Sto twarzy Lema” to nie jedyne wydarzenie, które zorganizowałam w ramach obchodów roku pisarza.

W maju i czerwcu przeprowadziłam z uczniami lekcje o autorze „Cyberiady” i jego twórczości. Czytaliśmy też fragmenty książki „Dyktanda czyli w jaki sposób wujek Staszek wówczas Michasia – dziś Michała – uczył pisać bez błędów”. Zarejestrowaliśmy głos ucznia, który czyta fragment jednego z dyktand, uczniowie wykonali do niego rysunki, a potem zestawiliśmy to wszystko w Canvie, tworząc prezentację słowno-plastyczną „Malowanie Lema” (dostępna tutaj: (https://www.facebook.com/Biblioteka-Szko%C5%82y-Podstawowej-nr-8-w-B%C4%99dzinie-358576084906083/videos/347095557124396)

Dzień po urodzinach pisarza rozstrzygnęłam też szkolny konkurs „Za 50 lat…” z fantastycznymi (a jakże!) nagrodami. Inspiracją do niego był fragment „Powrotu z gwiazd” z 1961 r., w którym Lem opisał czytnik książek. Uczniowie mieli za zadanie zabawić się w futurologa i wymyślić, jakie urządzenie/urządzenia pojawią się na świecie za pięć dekad, i jak będą działały.

Pomysły były naprawdę niezłe, np. muchomor pamięci, który pokazuje na ekranie sen i zamienia nas w śniące się właśnie postaci, okulary przywracające niewidomym wzrok, nosowy oczyszczacz powietrza i soczewki tłumaczące tekst w obcym języku, czy wreszcie – nagrodzona pierwszym miejscem – umiejętność przenoszenia się do czasów, w których powstawała czytana właśnie książka, tak żeby móc spotkać hologram jej autora i wreszcie dowiedzieć się, co naprawdę miał na myśli? 😀

Read Full Post »

W bibliotekach szkolnych kryją się prawdziwe perełki. Jedna z nich została wyłowiona podczas niedawnego skontrum, czyli inwentaryzacji księgozbioru.

To dzieło Z. Kowalskiej o ujmującym tytule „Stonka ziemniaczana” (Wyd. Ministerstwa Obrony Narodowej 1951, seria „Biblioteka Żołnierza”). Na jego widok zadrżało mi serce i zrozumiałam, że podobnie musiały reagować poprzednie bibliotekarki, które nie wpisały tytułu na listę ubytków i pozwoliły mu przetrwać między ważniejszymi książkami w dziale „59 Zoologia”.

Według reguł bibliotecznych ta broszura powinna być już dawno temu wycofana (karta książki pokazuje, że nie była wypożyczana – znaczy: nieprzydatna). Ale jak tu pozbyć się małej maszynki do podróży w czasie, głosu historii, który dziś śmieszy, a wówczas traktowany był śmiertelnie serio?

Pamiętam jeszcze z dzieciństwa pola obsypane stonką, której przemocą wydzierało się każdy milimetr zielonego liścia ziemniaczanego i wtrącało do czeluści wiadra. Osobniki dorosłe o twardych pancerzykach upadały na dno ze stukiem, gramoloąc się nieporadnie z odnóżami w powietrzu, a czerwone, miękkie i obrzydliwe stonkowe dzieci wpadały tam z ledwie słyszalnym pogłosem.

Mówiono wtedy we wsi „znowu zrzucili stonkę”, więc zadzierałam głowę i wypatrywałam tych, co się ośmielili, ale wysoko było tylko wypłowiałe od upałów niebo i ogromne słońce, które wypalało świat.

Teraz już wszystko wiadomo – autorka kreśli ekspansję żuka Kolorado z zachodu na wschód Stanów Zjednoczonych, do Kanady i dalej. Stonce nic nie było w stanie się oprzeć, stawały przed nią nawet koleje, owady mogły pokonywać też obszary wodne. Nic dziwnego, że i nasze polskie pola uległy jej naporowi! Oczywiście nie obyło się bez pomocy…

Z. Kowalska (pseudonim?) wyjaśnia, że w maju 1950 roku amerykańskie samoloty zrzuciły na teren byłej NRD, Czechosłowacji i na polskie wybrzeże Bałtyku dziesiątki tysięcy stonki, a część z nich była nawet w… kopertach! My God!

I konstatuje: „Stonka jest bronią gangsterów z Wall Street.”

Trudno było nie uwierzyć, nabrał się na to nawet nasz pisarz, Stanisław Lem, którego rok właśnie obchodzimy.

W książeczce wspomniano, że walkę ze stonką opisała ”Trybuna Ludu” w 1950 roku. Właśnie na tą informację trafił wtedy Lem. Tak pisze o tym jego syn Tomasz Lem w książce „Awantury na tle powszechnego ciążenia” (Wydawnictwo Literackie 2009, s. 161):

W latach pięćdziesiątych mój przyszły ojciec potrafił pokłócić się z żoną o stonkę, rzekomo zrzucaną przez Amerykanów nad Polską. Barbarę ta absurdalna informacja podana przez „Trybunę Ludu” mogła tylko rozśmieszyć; jej mąż natomiast we wszystko uwierzył – przecież „Trybuna” zamieściła nawet zdjęcie imperialistycznego pojemnika, którego zawartość miała pokrzyżować plany uświadomionym klasowo chłopom (najlepiej skoszarowanym w kołchozach).

Pojemnik? Przecież to były koperty! Ups… to tylko mała nieścisłość.

Przez sympatię dla Lema i z melancholii do wspomnień z dzieciństwa – dopóki pracuję w tej bibliotece książka o stonce ma dożywotnio miejsce w dziale 59!

😉

Read Full Post »

Zdjęcie ze strony: http://pl.wikipedia.org

Zdjęcie ze strony: http://pl.wikipedia.org

Trzecioklasiści przychodzą do mnie właśnie po „Bajki robotów”. Przy okazji dyskutujemy sobie trochę o Stanisławie Lemie, jego niezwykłym intelekcie i wizjonerstwie.

Jako przykład wspominam opowiadanie „Przyjaciel Automateusza” napisane w latach 60., które przecież mogłoby stać się kanwą filmu „Her” z 2013 r. Scenariusz napisał Spike Jonze, opierając się na obserwacjach rozwoju współczesnych technologii informacyjnych. A tu Lem ciachnął sobie opowiadanko o tej tematyce 50 lat temu…

Oczywiście wspominam też o tym, że dostaliśmy kiedyś paczkę z książkami Autora od niego samego! 9 lat temu napisałam maila z prośbą o darowiznę dla naszej biblioteki. W marcu 2006 r. zupełnie niespodziewanie przyszła do nas paczka po butach… Od samego Stanisława Lema! Mam ją do dziś – razem z dowodem, że na nasz adres rzeczywiście przysłał ją Mistrz SF:

????????

dar Stanisław Lem

Read Full Post »