Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘skontrum’

W bibliotekach szkolnych kryją się prawdziwe perełki. Jedna z nich została wyłowiona podczas niedawnego skontrum, czyli inwentaryzacji księgozbioru.

To dzieło Z. Kowalskiej o ujmującym tytule „Stonka ziemniaczana” (Wyd. Ministerstwa Obrony Narodowej 1951, seria „Biblioteka Żołnierza”). Na jego widok zadrżało mi serce i zrozumiałam, że podobnie musiały reagować poprzednie bibliotekarki, które nie wpisały tytułu na listę ubytków i pozwoliły mu przetrwać między ważniejszymi książkami w dziale „59 Zoologia”.

Według reguł bibliotecznych ta broszura powinna być już dawno temu wycofana (karta książki pokazuje, że nie była wypożyczana – znaczy: nieprzydatna). Ale jak tu pozbyć się małej maszynki do podróży w czasie, głosu historii, który dziś śmieszy, a wówczas traktowany był śmiertelnie serio?

Pamiętam jeszcze z dzieciństwa pola obsypane stonką, której przemocą wydzierało się każdy milimetr zielonego liścia ziemniaczanego i wtrącało do czeluści wiadra. Osobniki dorosłe o twardych pancerzykach upadały na dno ze stukiem, gramoloąc się nieporadnie z odnóżami w powietrzu, a czerwone, miękkie i obrzydliwe stonkowe dzieci wpadały tam z ledwie słyszalnym pogłosem.

Mówiono wtedy we wsi „znowu zrzucili stonkę”, więc zadzierałam głowę i wypatrywałam tych, co się ośmielili, ale wysoko było tylko wypłowiałe od upałów niebo i ogromne słońce, które wypalało świat.

Teraz już wszystko wiadomo – autorka kreśli ekspansję żuka Kolorado z zachodu na wschód Stanów Zjednoczonych, do Kanady i dalej. Stonce nic nie było w stanie się oprzeć, stawały przed nią nawet koleje, owady mogły pokonywać też obszary wodne. Nic dziwnego, że i nasze polskie pola uległy jej naporowi! Oczywiście nie obyło się bez pomocy…

Z. Kowalska (pseudonim?) wyjaśnia, że w maju 1950 roku amerykańskie samoloty zrzuciły na teren byłej NRD, Czechosłowacji i na polskie wybrzeże Bałtyku dziesiątki tysięcy stonki, a część z nich była nawet w… kopertach! My God!

I konstatuje: „Stonka jest bronią gangsterów z Wall Street.”

Trudno było nie uwierzyć, nabrał się na to nawet nasz pisarz, Stanisław Lem, którego rok właśnie obchodzimy.

W książeczce wspomniano, że walkę ze stonką opisała ”Trybuna Ludu” w 1950 roku. Właśnie na tą informację trafił wtedy Lem. Tak pisze o tym jego syn Tomasz Lem w książce „Awantury na tle powszechnego ciążenia” (Wydawnictwo Literackie 2009, s. 161):

W latach pięćdziesiątych mój przyszły ojciec potrafił pokłócić się z żoną o stonkę, rzekomo zrzucaną przez Amerykanów nad Polską. Barbarę ta absurdalna informacja podana przez „Trybunę Ludu” mogła tylko rozśmieszyć; jej mąż natomiast we wszystko uwierzył – przecież „Trybuna” zamieściła nawet zdjęcie imperialistycznego pojemnika, którego zawartość miała pokrzyżować plany uświadomionym klasowo chłopom (najlepiej skoszarowanym w kołchozach).

Pojemnik? Przecież to były koperty! Ups… to tylko mała nieścisłość.

Przez sympatię dla Lema i z melancholii do wspomnień z dzieciństwa – dopóki pracuję w tej bibliotece książka o stonce ma dożywotnio miejsce w dziale 59!

😉

Read Full Post »

Wreszcie doczekaliśmy się stanowiska w sprawie skontrum!

skonWieści są dobre – bibliotekarze szkolni nie będą musieli już robić inwentaryzacji zbiorów biblioteki na arkuszach spisu z natury. Ten pomysł, narzucany nam przez osoby kontrolujące szkoły, był (tutaj bardzo długie piiii) niedorzeczny i tak naprawdę nie sprawdzał niczego.

Było to wielotygodniowe, bezsensowne przepisywanie danych, które przez kilkanaście/dziesiąt lat wpisywano sukcesywnie do ksiąg inwentarzowych. Odbijało się niekorzystnie na pracy biblioteki, bo musiała być zamknięta dłużej, niż w przypadku skontrum – sposobu od dziesiątków lat stosowanego we wszystkich pozostałych bibliotekach.

Ministerstwo Finansów jednoznacznie wypowiedziało się w tej kwestii – z jego stanowiskiem można zapoznać się tutaj. Najpierw jednak trzeba przebrnąć przez obowiązkowe cytowanie aktów prawnych, które dobrze już znamy. Jedno jest pewne: SKONTRUM DOZWOLONE!

O całej sprawie poinformowała dziś „Biblioteka w Szkole”.

Hurrrrraaaaa! 🙂

 

Read Full Post »

Co to skontrum, i czym ono pachnie, dowiedziałam się już dawno temu, kiedy jako nastolatka pomagałam przy nim w słynnej Filii nr 2 naszej będzińskiej książnicy. Później miałam też z nim do czynienia w innych bibliotekach. Z doświadczenia i obserwacji wiem, że skontrum powoduje u bibliotekarzy gwałtowny wzrost ciśnienia i odruch… wiadomo jaki. Bo to przecież niezła harówka, żmudna (i na dodatek odpowiedzialna) praca, kiedy do ręki trzeba wziąć po kolei każdą ze stojących na półkach książek, otworzyć, sprawdzić numer z inwentarzem i skreślić go na arkuszu kontroli. A przy tym wyjaśniać setki rzeczy w trakcie, a na koniec znaleźć jeszcze ewentualnie błąd ostateczny – wśród dziesiątek arkuszy-płacht służących do przeprowadzania takiej inwentaryzacji. (Tak one wyglądają.)

Kiedy dawniej myślałam o skontrum w mojej biblio robiło mi się słabo – miałam przed oczyma te wszystkie kolorowe skreślenia numerów (ubytki – na czerwono, u czytelnika – na zielono, na półce – na niebiesko itd.), to szukanie i sprawdzanie w inwentarzach, to liczenie, podsumowywanie – koszmar jakiś.

Dziś oficjalnie w naszej biblio rozpoczęło się skontrum, ale próżno szukać u mnie jakichkolwiek oznak podwyższonego ciśnienia czy choćby malującej się na twarzy chęci natychmiastowej ucieczki. Te objawy towarzyszyły mi tylko od czerwca 2010 do stycznia 2012 r., kiedy tworzyłam w programie Mol Optivum bazę wszystkich książek. Teraz, kiedy już ją mam, skontrum w Molu to pikuś!

Przynosi sobie człowiek po kolei z półek partię książeczek i podstawia kod kreskowy każdej z nich pod czytnik. Program sam wyszukuje numer i pyta uniżenie, jak na poniższym obrazku:

scontr01

Czy na pewno zainwentaryzować podany egzemplarz? …Ależ proszę bardzo, Janie… 🙂

A my tylko – jakby z łaski lub od niechcenia – zatwierdzamy jego pytanie enterem (lub ewentualnie nie zatwierdzamy, jeżeli okazuje się, że program pyta o inny numer, niż my właśnie trzymamy w ręku; w takim wypadku uruchamiamy opcję: bibliotekarzu, napraw sobie błąd ;-)).

Jest to wszystko proste, bezbolesne i szybkie. Oczywiście najpierw musi boleć (żmudne i monotonne wprowadzanie danych do programu – każdego, nie tylko Mol). Za to później, kiedy już mamy kompletną bazę – można na niej szaleć wzdłuż i wszerz, co właśnie robię z rozkoszą.

Jak skontrum działa w Molu? Po zaznaczeniu w programie opcji rozpoczynającej inwentaryzację tworzy się lista wszystkich posiadanych przez bibliotekę książek. Każde sczytanie kodu książki (lub wpisanie numeru inwentarzowego, jak kto woli) powoduje automatycznie wykreślenie danej pozycji z tej listy.

Po przewróceniu do góry nogami wszystkich regałów i wszystkich zakamarków w naszej bibliotece lista powinna zostać pusta. To oczywiście najbardziej optymistyczna wersja, kiedy cudem okaże się, że wszystko się zgadza i nie brakuje żadnej pozycji (taaa…)

scontr02

Narzędzia skontrowca Molowego 🙂

Przy wersji mniej optymistyczniej (lub: normalnej) na liście pozostaną pewnie jakieś książki. Jeżeli żadne z nich nie zostaną już odnalezione (na przykład tak, że pani Zosia przynosi mi słownik, który rok temu wzięła sobie bez mojej wiedzy, ale dosłownie na momencik, a teraz nagle wydobyła go z biurka spod stosu kartkówek) – to wykaz tych pozycji staje się naszą listą braków względnych. Co ważne – tych braków nie wykreśla się z inwentarza, a traktuje jako „możliwe do odnalezienia” aż do następnego skontrum. Dopiero przy następnej inwentaryzacji te braki względne, które się powtórzą, stają się brakami bezwzględnymi i możemy je ubytkować.

Protokół po takim skontrum tworzy się sam, nie musimy nic wyliczać i sumować. Nasza praca ogranicza się więc do dostarczenia przed oblicze czytnika wszystkiego, co posiadamy w bibliotece. Tyle. Życzę wszystkim bibliotekarzom takiej bezbolesnej inwentaryzacji!

Jedyny mankamencik mojego skontrum: muszę koniecznie przyciszyć dźwięk czytnika, bo dziś po ośmiu godzinach ciągłego „piiiiiiiiip” (czytnik) – „bach” (enter) mam głowę wielkości halloweenowej dyni. W sumie – niezły beat 🙂

Read Full Post »

SKONTRUM

Bardzo proszę wszystkich czytelników o zwrócenie do piątku

(7 grudnia)

książek wypożyczonych z naszej biblioteki.

Od 10 grudnia w bibliotece będzie trwało skontrum

(czyli inwentaryzacja)

😦

Całe szcęście, że nie będę musiała uzywać do skontrum tradycyjnych arkuszy - płacht

Całe szczęście, że nie będę musiała używać do skontrum tradycyjnych arkuszy stosowanych ciągle jeszcze w niektórych bibliotekach. Zamiast takimi płachtami pobawię się z programem MOL 🙂

Read Full Post »