Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Rutka Laskier’

Rutka jest mi bardzo bliska.

Trochę dlatego, że w 2006 roku miałam w rękach oryginalny zeszyt z jej zapiskami. Robiłam wtedy dla „Polska Press” (wydawcy „Dziennika Zachodniego”) korektę i pracowałam nad tekstami pobocznymi do 2. wydania „Pamiętnika”.

Ale bliska też, bo Rutka mieszkała w Będzinie, w tej samej dzielnicy, co ja. Tam, gdzie utworzono getto, i gdzie zapisywała swój zeszyt o zielonej okładce.

Od wielu lat opowiadam uczniom o Rutce i zachęcam ich do zgłębiania historii dziewczyny, która już na zawsze związana jest z naszym miastem. A ponieważ w tym roku Rutka skończyłaby 90 lat, zorganizowałam dla będzińskich szkół podstawowych konkurs „Będzin w oczach Rutki Laskier”.

Przygotowania spędzały mi sen z powiek, ale wszystko się udało.

Zanim jednak uczniowie zmierzyli się z pytaniami dotyczącymi losów dziewczyny i wojennego Będzina, Adam Szydłowski – Prezes Fundacji Centrum Kultury Żydowskiej im. Rutki Laskier odsłonił wystawę, którą przekazał mojej szkole (SP nr 8 w Będzinie).

Dzięki Adamowi mogłam też zrobić dla uczniów wystawkę z obcojęzycznymi wydaniami „Pamiętnika”, a z Cafe Jerozolima trafiły do nas na czas konkursu kafelki z dawnego domu Rutki przy ul. Moniuszki. Dziękuję również za przekazanie części nagród dla młodzieży!

W konkursie wzięło udział sześć szkół. Zmagania zakończyły się następującym wynikiem:

I miejsce – Szkoła Podstawowa nr 8 (drużyna: Wiktoria Taraszka, Nina Janecka),

II miejsce – Szkoła Podstawowa nr 4 (drużyna: Natalia Kowalczyk, Sandra Kobińska),

III miejsce – Szkoła Podstawowa nr 11 (drużyna: Milena Deńca, Oliwier Wójcik).

PS. Spełnił się mój najczarniejszy scenariusz – wygrała drużyna organizatora, a to zawsze budzi zastrzeżenia. Zawsze, ale nie w przypadku Dominiki Kowalik-Surmy, która przygotowywała Wiktorię i Ninę wiele dni, nawet w weekendy. W tym czasie przezornie nawet nie patrzyłam w ich kierunku, żeby nie wyczytały z moich oczu, jakie pytania konkursowe krążą mi po głowie.
Widziałam zeszyt z ich notatkami – chylę czoła! Zresztą Dominika wygrywa wszystko, nie wyłączając konkursów rejonowych czy ogólnopolskich.

Dziewczyny – gratuluję Wam ogromnej wiedzy o Rutce i Będzinie!

Read Full Post »

Gdyby żyła, obchodziłaby dziś 90. rocznicę urodzin. Można sobie tylko gdybać, czy dla Rutki Laskier wystarczające byłoby urodzić się w zupełnie innym miejscu, a w tym samym 1929 roku, żeby móc zachwycać się dziś letnim słońcem. Pewnie tak.

Rutka – nastolatka z Będzina – w najśmielszych marzeniach nie mogła przypuszać, że każde słowo, które pisała pomiędzy 19 stycznia a 24 kwietnia 1943 roku w zeszycie z zieloną okładką będzie tłumaczone po wielokroć. Że w te jej wyrazy stawiane w ciężkim czasie, w złości i bólu, wczytywać się będą ludzie na całym świecie. Że będzie bohaterką sztuk teatralnych (powstaje nawet przedstawienie na Broadwayu), że będą pisać o niej powieści, prace magisterskie i doktorskie. Że Będzin w roku 2017 podaruje jej ulicę – jedną z tych, gdzie w czasie wojny istniało getto, i skąd w ostatnią wędrówkę do obozu Auschwitz-Birkenau powędrowała z ojcem, matką, małym Heniusiem i tysiącami mieszkańców Będzina pochodzenia żydowskiego.

Gdyby ktoś zapytał wtedy czternastoletnią dziewczynę, co wolałaby: wolność, czy może, żeby tę ulicę, na której spędziła ostatnie tygodnie nazwać kiedyś jej imieniem – na pewno wybrałaby życie i niepamięć o sobie.

W urodziny Rutki nie można zapomnieć, że pamięci przywróciła ją właśnie Stanisława Sapińska. Ponad 60 lat przechowywała w szufladzie zapiski swojej znajomej i – mówiąc o nich w 2005 roku – pozwoliła „poznać” ją przyrodniej siostrze Zahavie Scherz, nam, będzinianom, i reszcie świata.

Przyrodnia siostra Rutki Zahava Scherz i Stanisława Sapińska podczas swoich 100. urodzin w Cafe Jerozolima.

Cieszę się, że mogłam mieć w ręce oryginał dziennika Rutki. Kartkowałam go wtedy i zastanawiałam się, kiedy i czemu Rutka wyrwała z niego kilka kartek. Były zapisane, czy czyste? Mam swoją teorię na ten temat.

Profesor Białas opisał w powieści, jak wyobrażał sobie życie Rutki (Zbigniew Białas „Rutka”, Wydawnictwo MG, 2018 r.), ja wymyśliłam kiedyś na własny użytek, co zrobiła z kartkami wydartymi pamiętnikowi:

 

„Kartki wyrwane z zeszytu”

Rutka prowadzi za rękę Heniusia. Dobrze wie, jaki jest cel tej wędrówki. Patrzy na ludzi stojących wzdłuż drogi. Tych, co nie muszą maszerować w dół, do stacji kolejowej Będzina: mieszkańców, którzy mogą zostać w mieście tylko dzięki odpowiedniemu pochodzeniu matek. Stoją w ciszy, patrzą na przesuwające się ulicą postaci. Oczy świdrują każdą żydowską twarz, łapią najdrobniejsze szczegóły fizjonomii, jakby chciały zapamiętać dla siebie i przyszłych pokoleń tych, którzy zawsze tu byli, a teraz rezygnują z obecności. Niektóre z tych oczu są radosne, a uśmiech nieśmiało wypełza na towarzyszące im usta, inne zimne i nieprzyjemne, kolejne jeszcze chowają w sobie trwogę i przerażenie.

Kiedy czoło kolumny dochodzi do torów, skręca w lewo. Rutka patrzy zaś w prawo, którędy jeszcze niedawno codziennie rano chodziła do szopów. Za tłumem, który im się przypatruje, widzi jakiś ruch – ma wrażenie, że między gapiami próbuje przecisnąć się Stasia i macha do niej, podnosząc rękę najwyżej, jak tylko może. „Kochana Stasia…” – myśli ciepło Rutka. Puszcza na chwilę dłoń brata i odmachuje koleżance. Mała spocona rączka jakby tylko na to czekała. Chłopiec znika niespodziewanie między nogami osób stojących wzdłuż drogi. Dziewczyna widzi, jak piękna blondynka z długim warkoczem schyla się i przytrzymuje go za ramiona. Rutka podbiega do Heniusia, bierze go za rękę i przez chwilę patrzy w oczy kobiety. Są piękne i tak zupełnie inne od jej ciemnych oczu –  błękitne jak jezioro w górach, gdzie kiedyś była z rodzicami. Pamięta to jak przez mgłę. To było jakby w innym, poprzednim życiu. Wtedy, kiedy mogli podróżować wszędzie, gdzie pragnęli, robić, co uznali za stosowne i żyć tak, jak marzyli. Życie, którego już nie będzie – ona dobrze o tym wie.

– Kiedyś tu wrócisz – mówi powoli kobieta. A przynajmniej tak się Rutce wydaje, bo jest bardzo gorąco, a wypowiedziane słowa zagłusza obecność tych, którym już wszystko jedno, i głośne modlitwy idących z przodu. Bierze na ręce brata i biegnie do matki, przerażonej, kiwającej na nich, żeby dołączyli.

Na bocznicy przy stacji kolejowej ustawiono wagony towarowe, które w tym upale już z daleka czuć rozgrzanym drewnem zmieszanym z duszącym zapachem olejów i smarów. Za chwilę stłoczą w nich wszystkich źle urodzonych mieszkańców Będzina i puszczą w ruch koła, które w zależności od okoliczności stukocą radośnie na torach, albo wybijają rytm zbliżającego się końca.

W ścisku i gorącu, ściśnięta między ojcem, matką trzymającą na kolanach Heniusia, a rodziną starego Nunberga, od którego kupowali drewno i trociny, Rutka z trudem wkłada rękę do kieszeni spódniczki. Opuszki palców delikatnie gładzą kilka czystych kartek w linie złożonych na cztery. Wyrwała je w nagłym impulsie, zanim pod zepsutym schodem, tak jak tłumaczyła jej Stasia, ostatni raz schowała pisany w getcie dziennik.

Myślała, że może uda jej się też notować w miejscu, gdzie ich później przenieśli, ale nie dała rady napisać ani słowa. Teraz wiezie ze sobą kartki z tamtego zeszytu jak talizman, jak nadzieję na cud, jak zapowiedź czegoś dobrego. Dotykając ich, czuje się trochę spokojniejsza, serce wyrównuje rytm, a ze stukotu pod podłogą uszy wyławiają melodię, którą chcą słyszeć: kie-dyś tu wró-cisz, kie-dyś tu wró-cisz…

(tekst: Izabela Tumas-Matuszewska)

Read Full Post »

Już po raz 14. Miejska Biblioteka Publiczna im. Gustawa Daniłowskiego w Sosnowcu zaprasza na spotkania z pisarzami w ramach Sosnowieckich Dni Literatury.

W tym roku z czytelnikami spotkają się m.in. Andrzej Franaszek, który z upodobania do opasłych tomów popełnił tym razem biografię Zbigniewa Herberta, Cezary Harasimowicz promujący książkę o dziejach swojej rodziny „Saga, czyli filiżanka, której nie ma”, czy Anna Bikont z dziełem o Irenie Sendlerowej, nominowanym w tym roku do Nagrody Literackiej Nike.

Szczególnie polecam spotkanie jutrzejsze (25 września o godz. 18.00 w Auli Zagłębiowskiej Mediateki), z prof. Zbigniewem Białasem, który promował będzie swoją najnowszą powieść „Rutka” – o znanej chyba wszystkim będzinianom Rutce Laskier.

Program spotkań na stronie biblioteki, do której warto wybrać się również z tego powodu, że budynek przy ul. Daniłowskiego został gruntownie przebudowany i wyremontowany, a wnętrza prezentują się teraz okazale i nowocześnie.

 

Read Full Post »

Już dawno jestem po lekturze „Talu” – kolejnej książki Zbigniewa Białasa, profesora literatury angielskiej Uniwersytetu Śląskiego. Pisarz z Zagłębia napisał wcześniej dwie powieści cieszące się bardzo dużym powodzeniem: „Korzeniec” i „Puder i pył”. (Pisałam o nich tutaj.) Wszystkie trzy książki związane są z naszym regionem, a ich akcja rozgrywa się w początkowych latach XX wieku.

t_zb„Tal” przypomina współczesnym historię domniemanego truciciela własnej rodziny, inżyniera Grzeszolskiego z Sosnowca, o której przed wojną było bardzo głośno i zdawało się wtedy, że nigdy nie zostanie zapomniana! (O skandalu powstała przecież nawet piosenka, którą śpiewano na ulicach Sosnowca.)

Zbigniew Białas zadał sobie wiele trudu, żeby przebrnąć przez mnogość ówczesnych artykułów prasowych, które na bieżąco relacjonowały wydarzenie i związane z nim procesy sądowe. Udało mu się te informacje tak ubrać w słowa, że dla czytającego „Tal” nie są nużącymi sprawozdaniami, a trzymającymi w napięciu relacjami z przebiegu tych procesów. Można by sądzić, że autor sam zasiadał wówczas w sądowych ławach dla publiczności i poznał wszystkie szczegóły z autopsji…

Jak się czyta nową książkę Zbigniewa Białasa? Może ta historyjka powie coś na ten temat: Próbowałam zachęcić do lektury „Talu” mojego narzeczonego – miał akurat inne książki w czytaniu i powiedział, że „Tal” przeczyta dopiero po skończeniu tamtych. – Przeczytaj tylko kilka pierwszych stron – zachęcałam, aż w końcu ustąpił, przeczytał i… poleciał już do końca. Musiałam mu podstępem podbierać książkę, żeby sama ją dokończyć.

Skoro jestem po lekturze powieści, czekam więc teraz z niecierpliwością na film. „Korzeniec” został wystawiony na deskach Teatru Zagłębia w Sosnowcu i zyskał szerokie uznanie, a „Tal” to według mnie doskonały materiał do ekranizacji filmowej! Marzy mi się taki film, dzięki któremu będzie można zajrzeć sobie obrazem, a nie tylko wyobraźnią, w przedwojenne lata pobliskich ulic i miasteczek. Ten film – jestem pewna – obejrzałaby chętnie cała Polska, a nie tylko ludzie z naszego regionu. Sprawą żył przed wojną cały kraj – rozprawy odbywały się również w Warszawie, a bohater dokończył przecież żywota w Krakowie. Kto się podejmie zadania? Może Magdalena Piekorz?

ZB_Tal

Zbigniew Białas

Po wydaniu „Talu” Zbigniew Białas nie złożył pióra – wszem i wobec wiadomo, że jest właśnie w trakcie pisania kolejnej powieści. I to jakiej! O naszej Rutce Laskier, nastolatce z Będzina, która w czasie wojny pisała tutaj pamiętnik, przechowywany przez ponad 60 lat przez Stanisławę Sapińską, a ujawniony dopiero w 2006 roku.
To dopiero wyzwanie! I jakie oczekiwania! Jak powiedział sam autor – bezpośrednim impulsem do pisania o Rutce były informacje prasowe o tym, że wyburza się dom, w którym mieszkała przed wojną. Wspominałam o tym tutaj. Czekam na książkę z niecierpliwością.

W „Cafe Jerozolima” (ul. Modrzejowska 44 w Będzinie) 11 marca odbędzie się spotkanie z prof. Białasem, podczas którego będzie czytał fragmenty powstającej powieści o Rutce.

Read Full Post »

Domy Rutki

Odkąd przy ul. Moniuszki 4 w centrum Będzina wyburzono pewien zagrażający bezpieczeństwu dom, o rozbiórce zaczęły rozpisywać się gazety regionalne. A to dlatego, że nie był to zwykły dom, a budynek, w którym przed wojną wraz z rodziną mieszkała Rutka Laskier – dziewczynka, która przez trzy miesiące 1943 roku pisała dziennik (uporczywie, acz niesłusznie nazywany „pamiętnikiem” – dlaczego, wyjaśniam to w rozdziale dotyczącym piśmiennictwa młodych ludzi z okresu Holocaustu, który zamieszczono w drugim wydaniu książki).

DSC_0073

DSC_0069

DSC_0084
Rutka nie przeżyła, ale zeszyt przetrwał wojnę przechowany przez znajomą dziewczyny, Stanisławę Sapińską. Jego istnienie ujawniono w 2006 r. Potem sprawy potoczyły się szybko: dwa kolejne wydania polskie, a następnie seria tłumaczeń na inne języki. Rutkę szybko okrzyknięto „polską Anną Frank”.

W rzeczonej sprawie zabiorę głos i ja. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że swego czasu zaangażowałam się w prace redakcyjne przy drugim wydaniu zapisków Rutki, pomagałam też przy wydaniu trzecim. Oryginalny zeszyt, który leży teraz w Muzeum Yad Vashem, i który można dotykać tylko przez białe rękawiczki – a i nie każdemu, miałam we własnych rękach i pochylałam się nad nim przez wiele godzin, próbując odczytać to, co napisała dziewczynka.

Historia Rutki była mi na tyle bliska, że wielokrotnie, począwszy od 2008 roku, realizowałyśmy w szkole projekty edukacyjne z nią związane (razem z nauczycielka historii, Agatą Durbacz). Potem „Pamiętnik” wszedł już na stałe do kanonu lektur w naszej szkole. Zorganizowałyśmy też spotkanie uczniów ze Stanisławą Sapińską, która opowiadała o Rutce i życiu w Będzinie czasów wojny. Do tej pory zostajemy w stałym kontakcie i przyjaźni z panią Stasią.

Podczas podsumowania projektu w naszej szkole. Na pierwszym planie: ówczesna dyrektor gimnazjum Danuta Jakóbczyk i Stanisława Sapińska. W tle m.in.: ambasador Izraela - Dawid Peleg oraz Michał Sobelman - rzecznik prasowy ambasady.

Podczas podsumowania projektu w naszej szkole. Na pierwszym planie: ówczesna dyrektor gimnazjum – Danuta Jakóbczyk oraz Stanisława Sapińska. W tle m.in.: nieżyjący już ambasador Izraela – Dawid Peleg oraz Michał Sobelman – rzecznik prasowy ambasady.

W pracy „W getcie będzińskim…”, którą przygotowałyśmy z uczniami na ogólnopolski konkurs „Póki nie jest za późno” (zajęłyśmy 3 miejsce) pisałyśmy o potrzebie stałego upamiętnienia Rutki. Proponowaliśmy tablicę lub tabliczki w miejscach związanych z dziewczynką. W końcu Anna Frank ma swoje muzeum w Amsterdamie, a Rutka na tyle rozsławiła Będzin na świecie, że należy jej się zadośćuczynienie.
Dlatego z ulgą czytam o pomyśle, by w oknach na ścianie, którą zostawiono od strony ulicy Moniuszki wstawić portrety jej rodziny, a może nawet zrekonstruować parter budynku i urządzić tam izbę pamięci Rutki. Mam nadzieję, że właściciele budynku, których zaskoczyła informacja o tym, że nimi są, dadzą radę doprowadzić pomysł do końca. Trzymam za nich kciuki!

DSC_0053

DSC_0094

Gwoli ścisłości, należałoby też oznaczyć miejsce, do którego przesiedlono Rutkę z rodziną. To przecież tam, przy ul. 1 Maja 13, w dawnym domu Stanisławy Sapińskiej prowadziła zapiski, i tam został ukryty zeszyt, zanim Laskierów wywieziono do Auschwitz. Obecni właściciele, zmęczeni wizytami zwiedzających, zdjęli numer z fasady budynku, utrudniając odnalezienie go osobom spoza Będzina. Ja akurat wiem, gdzie to jest, bo mieszkałam w tym rejonie i przez większość życia mijałam ten budynek codziennie.

Na placyku w Amsterdamie stoi mały pomnik Anny Frank. Marzy mi się, żeby pod domem przy ul. 1 Maja 13 posadzić na ławce Rutkę z dziennikiem na kolanach. Bo – jak wspominała Stanisława Sapińska – tutaj kilka razy się spotkały, rozmawiały też o zeszycie w zielonych okładkach i młoda wówczas Stasia podsunęła nastoletniej Rutce pomysł, żeby cenny dla niej skarb schować w skrytce pod schodami prowadzącymi na piętro.

Dom, w którym Rutka schowała swój dziennik.

Dom, w którym Rutka schowała swój dziennik.

Kiedy w 1943 roku Rutka mówiła swojej polskiej znajomej, że prowadzi notatki i chciałaby, żeby przetrwały, aby jakiś ślad po niej pozostał, nie spodziewała się pewnie, że o jej skromnym, zielonym zeszyciku dowie się kiedyś cały świat. BBC w 2008 roku nakręciła film o historii żydowskiej 14-latki z Będzina i jej pamiętniku – „The Secret Diary of the Holocaust”.

Read Full Post »

W lokalnym dodatku do „Gazety Wyborczej” ukazał się ostatnio wywiad ze Stanisławą Sapińską, która przechowywała przez ponad 60 lat pamiętnik będzińskiej Żydówki, Rutki Laskier.

Stanisława Sapińska. Fot. I. Tumas

Stanisława Sapińska. Fot. I. Tumas

Stanisława Sapińska to nasza dobra znajoma, gościliśmy ją kiedyś w gimnazjum. Z wywiadu dowiecie się m.in., jak wyglądało w Będzinie życie przed wojną i w jakich okolicznościach Stanisława Sapińska poznała 14-letnią Rutkę, autorkę dziennika przetłumaczonego już na kilka języków.

Wywiad: Tylko zaufanie się liczy a nie to, kto kim się urodził

Read Full Post »

O Rutce Laskier pisałam już tutaj kilkakrotnie, piszę też dziś i napiszę na pewno jeszcze w tym miesiącu, a to w związku z pewnym konkursem, w który razem z młodzieżą i nauczycielką historii zamieszaliśmy nastoletnią mieszkankę getta będzińskiego.

Wyniki konkursu zostaną podane 24 maja, i dopiero wtedy będę mogła napisać o szczegółach, dziś wiemy tylko, że doceniono naszą pracę.

A Rutka… W 2006 roku dowiedzieli się o jej istnieniu mieszkańcy naszego regionu (po publikacji artykułu w „Dzienniku Zachodnim”), potem reszta Polski (pamiętnik dziewczyny wydano trzykrotnie – dwa razy w 2006 i w 2008 r.), a następnie cały świat (książkę przetłumaczono na kilka języków).

Rutka Laskier mieszkała na Starym Rynku w Będzinie, skąd w czasie II wojny światowej wysiedlono ją z rodziną do domu w dzielnicy Warpie (na teren getta),  na ul. 1 Maja 13, którego właścicielami byli z kolei rodzice Stanisławy Sapińskiej. To tam 14-letnia Rutka prowadziła zapiski, o których powiedziała odwiedzającej swój dom Stasi. Ta wskazała Rutce miejsce, gdzie w razie czego można było bezpiecznie ukryć dziennik.

Dom, w którym Rutka ukryła swój dziennik.

Kiedy getto zlikwidowano, a Stanisława wróciła do swojego domu, w skrytce pod schodem znalazła zeszyt w zielonych okładkach… Zapiski Żydówki, która bardzo chciała żyć, ale była też świadoma nieuchronnego losu.

Pani Sapińska przechowywała pamiętnik ponad 60 lat i traktowała jak osobistą pamiątkę po znajomej z czasów wojny. Kiedy wydano go po raz pierwszy nie wszystkie fakty dotyczące Rutki były wiadome. Dopiero w ostatnim polskim wydaniu opublikowano sprawdzoną informację o śmierci dziewczynki (do tej pory domniemywano, że zginęła od razu po przyjeździe do Auschwitz).

Otóż w dokumentach Żydowskiego Instytutu Historycznego znaleziono zeznania Zofii Minc z 1947 roku, więźniarki Auschwitz-Birkenau:

Obok mnie w bloku sypiała moja koleżanka, 17-letnia Rutka Laskier z Będzina.[Minc podaje błędnie wiek Rutki – dop. mój] Była taka śliczna, że nawet doktor Mengele zwrócił na nią uwagę. Wtedy wybuchła epidemia tyfusu i cholery. Rutka zachorowała na cholerę i w ciągu kilku godzin zmieniła się nie do poznania. Został z niej tylko marny ślad. Sama ją zawiozłam na taczce od śmieci do krematorium. Błagała mnie, bym zawiozła ją do drutów, to rzuci się na nie i prąd elektryczny ją zabije, ale za taczką szedł SS – man z karabinem i nie pozwolił na to. 

Rutka Laskier: Pamiętnik. Wyd. 3. Będzin 2008, s.131-132.

Piszę dziś ponownie o Rutce z powodu wspomnianego wyżej konkursu, ale też dlatego, że akurat w majowym numerze „SOSNartu”, dodatku do „Kuriera Miejskiego”, znalazłam przypadkowo wiersz, który w 2006 roku napisał Patryk Chrzan:

Film o Rutce, który nakręciło BBC.

Read Full Post »

Older Posts »