Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘PKP’

Niedawno z wielką pompą otwarto nowy budynek dworca PKP w Katowicach. Byłam w nim dopiero wczoraj, skuszona wcale nie tym, żeby na własne oczy zobaczyć, jak wraz z nowym rozkładem jazdy rozregulowano połączenia na Śląsku. Trafiłam tam po trosze z łakomstwa, to prawda (o tym na końcu), ale głównym celem wizyty było jednak skonfrontowanie dworcowych wspomnień książkowych z rzeczywistością.

Ci, którzy mieszkają w tym regionie i korzystali z kolei na pewno wiedzą, że w holu starego dworca PKP przez lata istniała księgarnia – antykwariat. Cieszyła się ogromnym powodzeniem, bo – jak to w antykwariacie – można tam było trafić na prawdziwe rarytasy książkowe, co sprawdzał z zamiłowaniem wielotysięczny tłum przelewający się przez to miejsce.

Kupowałam tam nie raz, ale dopiero, gdy na łamach prasy ogłoszono, że to już ostatnie miesiące funkcjonowania starego budynku, wybrałam się z aparatem, żeby uwiecznić coś, czego za chwilę miało nie być.

Zdjęcia zrobiłam prawie trzy lata temu, w lutym 2010 r., ale dopiero teraz jest sens, żeby je opublikować: mogę zestawić je tak, żeby widoczne było to, co przed i to, co po. Ten antykwariat przeniósł się chyba z dworca na ul. Piotra Skargi, kilkaset metrów od dawnego miejsca. Poprawcie mnie, jeżeli się mylę.

 PKP_Katowice01

PKP_Katowice02

PKP_Katowice03

PKP_Katowice

PKP_Katowice04

Mniej więcej w tym miejscu, gdzie dawniej można było przebierać w książkach, są teraz takie widoki (wśród punktów gastronomicznych i kiosków jest też mała księgarnia „Matras”!):

PKP_Katowice06

PKP_Katowice05

PKP_Katowice07

Nowy dworzec kolejowy w Katowicach jest świeży, ładny i przytulny, ale – jak dla mnie – stracił cały klimat. Tamte przestrzenie, i przede wszystkim widok na wszystkie kielichy (teraz widać ledwie część z tych zrekonstruowanych) miały w sobie urok, którego nie zrekompensuje nowość. A wystarczyło wszystko domyć…

Kto  sentymentalny, może przypomnieć sobie jak dawniej było na dworcu PKP w Katowicach.

Jedyne, co ratuje to miejsce przed całkowitym skreśleniem go przeze mnie jest pewien mały szczegół. Otóż w nowym budynku dworca pojawiło się coś, co uwielbiam, a za czym do tej pory musiałam jeździć m.in. do Bydgoszczy, Poznania lub Łodzi: cukiernia Sowa i jej najpyszniejsze torty świata.

Cukiernia Sowa w Katowicach. Nareszcie!

Cukiernia Sowa w Katowicach. Nareszcie!

W zasięgu 10 km znalazł się więc mój ulubiony dakłas (dacquoise), truflowy, pralinowy, kawowy, czekoladowy… Mam nadzieję, że ten dystans będzie odpowiedni, żeby jeść te torty wtedy, kiedy tylko jest ku temu okazja, ale jednocześnie uniknąć tego, że kiedyś mi się przejedzą.

(Już tyle razy polecałam – między innymi tutaj – torty bydgoskiego cukiernika Adama Sowy, że chyba powinnam dostać jakiś za tę reklamę ;-))

Read Full Post »