Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘pamiętnik’

Gdyby żyła, obchodziłaby dziś 90. rocznicę urodzin. Można sobie tylko gdybać, czy dla Rutki Laskier wystarczające byłoby urodzić się w zupełnie innym miejscu, a w tym samym 1929 roku, żeby móc zachwycać się dziś letnim słońcem. Pewnie tak.

Rutka – nastolatka z Będzina – w najśmielszych marzeniach nie mogła przypuszać, że każde słowo, które pisała pomiędzy 19 stycznia a 24 kwietnia 1943 roku w zeszycie z zieloną okładką będzie tłumaczone po wielokroć. Że w te jej wyrazy stawiane w ciężkim czasie, w złości i bólu, wczytywać się będą ludzie na całym świecie. Że będzie bohaterką sztuk teatralnych (powstaje nawet przedstawienie na Broadwayu), że będą pisać o niej powieści, prace magisterskie i doktorskie. Że Będzin w roku 2017 podaruje jej ulicę – jedną z tych, gdzie w czasie wojny istniało getto, i skąd w ostatnią wędrówkę do obozu Auschwitz-Birkenau powędrowała z ojcem, matką, małym Heniusiem i tysiącami mieszkańców Będzina pochodzenia żydowskiego.

Gdyby ktoś zapytał wtedy czternastoletnią dziewczynę, co wolałaby: wolność, czy może, żeby tę ulicę, na której spędziła ostatnie tygodnie nazwać kiedyś jej imieniem – na pewno wybrałaby życie i niepamięć o sobie.

W urodziny Rutki nie można zapomnieć, że pamięci przywróciła ją właśnie Stanisława Sapińska. Ponad 60 lat przechowywała w szufladzie zapiski swojej znajomej i – mówiąc o nich w 2005 roku – pozwoliła „poznać” ją przyrodniej siostrze Zahavie Scherz, nam, będzinianom, i reszcie świata.

Przyrodnia siostra Rutki Zahava Scherz i Stanisława Sapińska podczas swoich 100. urodzin w Cafe Jerozolima.

Cieszę się, że mogłam mieć w ręce oryginał dziennika Rutki. Kartkowałam go wtedy i zastanawiałam się, kiedy i czemu Rutka wyrwała z niego kilka kartek. Były zapisane, czy czyste? Mam swoją teorię na ten temat.

Profesor Białas opisał w powieści, jak wyobrażał sobie życie Rutki (Zbigniew Białas „Rutka”, Wydawnictwo MG, 2018 r.), ja wymyśliłam kiedyś na własny użytek, co zrobiła z kartkami wydartymi pamiętnikowi:

 

„Kartki wyrwane z zeszytu”

Rutka prowadzi za rękę Heniusia. Dobrze wie, jaki jest cel tej wędrówki. Patrzy na ludzi stojących wzdłuż drogi. Tych, co nie muszą maszerować w dół, do stacji kolejowej Będzina: mieszkańców, którzy mogą zostać w mieście tylko dzięki odpowiedniemu pochodzeniu matek. Stoją w ciszy, patrzą na przesuwające się ulicą postaci. Oczy świdrują każdą żydowską twarz, łapią najdrobniejsze szczegóły fizjonomii, jakby chciały zapamiętać dla siebie i przyszłych pokoleń tych, którzy zawsze tu byli, a teraz rezygnują z obecności. Niektóre z tych oczu są radosne, a uśmiech nieśmiało wypełza na towarzyszące im usta, inne zimne i nieprzyjemne, kolejne jeszcze chowają w sobie trwogę i przerażenie.

Kiedy czoło kolumny dochodzi do torów, skręca w lewo. Rutka patrzy zaś w prawo, którędy jeszcze niedawno codziennie rano chodziła do szopów. Za tłumem, który im się przypatruje, widzi jakiś ruch – ma wrażenie, że między gapiami próbuje przecisnąć się Stasia i macha do niej, podnosząc rękę najwyżej, jak tylko może. „Kochana Stasia…” – myśli ciepło Rutka. Puszcza na chwilę dłoń brata i odmachuje koleżance. Mała spocona rączka jakby tylko na to czekała. Chłopiec znika niespodziewanie między nogami osób stojących wzdłuż drogi. Dziewczyna widzi, jak piękna blondynka z długim warkoczem schyla się i przytrzymuje go za ramiona. Rutka podbiega do Heniusia, bierze go za rękę i przez chwilę patrzy w oczy kobiety. Są piękne i tak zupełnie inne od jej ciemnych oczu –  błękitne jak jezioro w górach, gdzie kiedyś była z rodzicami. Pamięta to jak przez mgłę. To było jakby w innym, poprzednim życiu. Wtedy, kiedy mogli podróżować wszędzie, gdzie pragnęli, robić, co uznali za stosowne i żyć tak, jak marzyli. Życie, którego już nie będzie – ona dobrze o tym wie.

– Kiedyś tu wrócisz – mówi powoli kobieta. A przynajmniej tak się Rutce wydaje, bo jest bardzo gorąco, a wypowiedziane słowa zagłusza obecność tych, którym już wszystko jedno, i głośne modlitwy idących z przodu. Bierze na ręce brata i biegnie do matki, przerażonej, kiwającej na nich, żeby dołączyli.

Na bocznicy przy stacji kolejowej ustawiono wagony towarowe, które w tym upale już z daleka czuć rozgrzanym drewnem zmieszanym z duszącym zapachem olejów i smarów. Za chwilę stłoczą w nich wszystkich źle urodzonych mieszkańców Będzina i puszczą w ruch koła, które w zależności od okoliczności stukocą radośnie na torach, albo wybijają rytm zbliżającego się końca.

W ścisku i gorącu, ściśnięta między ojcem, matką trzymającą na kolanach Heniusia, a rodziną starego Nunberga, od którego kupowali drewno i trociny, Rutka z trudem wkłada rękę do kieszeni spódniczki. Opuszki palców delikatnie gładzą kilka czystych kartek w linie złożonych na cztery. Wyrwała je w nagłym impulsie, zanim pod zepsutym schodem, tak jak tłumaczyła jej Stasia, ostatni raz schowała pisany w getcie dziennik.

Myślała, że może uda jej się też notować w miejscu, gdzie ich później przenieśli, ale nie dała rady napisać ani słowa. Teraz wiezie ze sobą kartki z tamtego zeszytu jak talizman, jak nadzieję na cud, jak zapowiedź czegoś dobrego. Dotykając ich, czuje się trochę spokojniejsza, serce wyrównuje rytm, a ze stukotu pod podłogą uszy wyławiają melodię, którą chcą słyszeć: kie-dyś tu wró-cisz, kie-dyś tu wró-cisz…

(tekst: Izabela Tumas-Matuszewska)

Read Full Post »

stasinskiŚwiatło dzienne ujrzało właśnie kolejne świadectwo wydarzeń II wojny światowej w naszym mieście. Z inicjatywy Adama Szydłowskiego, pasjonata kultury żydowskiej, twórcy Dni Kultury Żydowskiej w Będzinie i organizatora inscenizacji historycznych, wydano właśnie dziennik ks. Leona Stasińskiego – „Będzin, pierwsze dni wojny 1939”.
Dokument funkcjonował do tej pory w maszynopisie, znany był wąskiemu kręgowi odbiorców. Mieliśmy to szczęście, że byliśmy w posiadaniu tekstu, wykorzystywaliśmy go w naszym gimnazjum przy tworzeniu prac historycznych (zob. cytat we wpisie poniżej).
Zapiski w dzienniku prowadzone są od 1 września do 21 listopada 1939 roku. Piszę „dziennik”, chociaż do tej pory na określenie tego dokumentu funkcjonowało robocze określenie „pamiętnik”. Jednak pamiętnik pisany jest z perspektywy czasu, wydarzenia opisywane są minione, a opisujący jest poza nimi. Dziennik zaś to zapiski dokonywane stopniowo, z dnia na dzień – z takim dokumentem mamy właśnie do czynienia w przypadku ks. Leona Stasińskiego, wikariusza parafii Świętej Trójcy w Będzinie.

SONY DSC
Jak pisze we wstępie do książki Ewelina Konopczyńska – Tota ks. Leon Stasiński skupił się na tym, „co dzieje się w Będzinie w czasie okupacji, obserwuje, jak polityka rządzących wpływa ujemnie na sytuację mniejszości narodowych i jakie konsekwencje z tego wynikają”. Dalej pisze o ks. Stasińskim: „dziennik jest także zapisem światopoglądu wikariusza, którego podstawą była tolerancja i otwarcie na kontakt z innymi. Księdza cechował altruizm i wrażliwość na krzywdę bliźniego bez względu na wyznanie, daleki był także od antysemityzmu, choć nastawienie to nie było obce duchownym.” (s. 5-6)

Wychodząc na drogę między obu cmentarzami zauważyłem mnóstwo uciekających, przeważnie byli to ubodzy Żydzi. Okropny widok. Są z dziećmi, z tobołkami, bochenkami chleba, kozą, krową, z psem. Na twarzach rozpacz i strach. Zatrzymują się obok mnie pytając, co mają robić? Twierdzą, że niemieckie wojska już niedaleko. Powtarzające się informacje o morderstwach, każą im uciekać, porzucać wszystko – aby ratować życie. Rzadko w życiu płakałem. Ostatni raz przy trumnie mojej Matki w 1927 r. Ale taki widok, który jeszcze przed trzema dniami był nie do pomyślenia, wycisnął mi łzy. Nie mogłem ani mówić, ani pocieszać, ani radzić. Powlokłem się ociężałym krokiem w górkę starego cmentarza. Odruchowo odwróciłem się i nad tym biednym tłumem zakreśliłem znak błogosławieństwa.

ks. Leon Stasiński „Będzin pierwsze dni wojny 1939”, s. 23.

Dziennik księdza Leona Stasińskiego jest kolejnym pisemnym świadectwem mieszkańców Będzina, którym przyszło osobiście uczestniczyć w tragicznych wydarzeniach czasu wojny.
Stanie na półce regionaliów obok znanych już wydawnictw: „Pamiętnika” Rutki Laskier czy „Będzin, miasto Jedenfrei/Spotkania klasowe” Eugenii Prawer.

SONY DSC

Promocja wydawnictwa „Będzin – pierwsze dni wojny 1939” odbyła się 11 września 2014 r. w kinie Nowość w Będzinie. Gościem honorowym była Stanisława Sapińska, dzięki której cały świat ma możliwość zapoznania się z notatkami Rutki Laskier, nazywanej będzińską Anną Frank.

SONY DSC

Adam Szydłowski pyta Stanisławę Sapińską o wspomnienia z pierwszych dni wojny w Będzinie.

Relacja z promocji książki na Kanale 99, którą przygotowała Martyna Daczkowska, dziennikarka – absolwentka naszej szkoły:

http://kanal99.pl/2014/09/wspomnienia-ks-leona-stasinskiego/31828

Read Full Post »