Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Muzeum „Pana Tadeusza”’

Podczas weekendowej podróży do Wrocławia nadrabiałam zaległości i czytałam „Duży Format” sprzed tygodnia (z 6 września), w którym Krzysztof Varga wspominał z rozrzewnieniem wakacyjne wojaże po muzeach francuskich pisarzy, a szczególnie jednego, związanego nierozerwalnie z jego młodością – Julisza Verne’a. W tym właśnie muzeum w Amiens wielkie wrażenie zrobiło na Vardze to, co usłyszał w jednym z pokoi – a mianowicie dźwięk wiecznego pióra sunącego po papierze.

Tak, czytając te sugestywne opisy autora felietonu i ja uszami wyobraźni 🙂 usłyszałam ten dźwięk i pozazdrościłam mu takich zachwytów. A ponieważ życie lubi nas zaskakiwać i sprawiać nam od czasu do czasu małe niespodzianki, powinnam przynajmniej się spodziewać, że i ja z każdym słowem czytanego tekstu mogę zbliżać się do podobnego muzeum, gdzie już na własne uszy usłyszę dźwięk podobny. A nie spodziewałam się.

A było to tak:

Na rynku we Wrocławiu usiadłam zupełnie przypadkowo naprzeciw tego budynku, który nazywa się Kamienicą pod Złotym Słońcem, nad którym pieczę przejął teraz Zakład Narodowy im. Ossolińskich:

Kiedy podniosłam wzrok, na pierwszym piętrze dojrzałam informację, że mieści się tam wystawa dotycząca historii rękopisu „Pana Tadeusza”. Całkiem niedawno, w dniu moich odwiedzin na Targach Książki w Katowicach, odbywało się narodowe czytanie naszej epopei. Nic tutaj wtedy nie napisałam, postanowiłam więc nadrobić zaległości i odwiedzić wystawę.

Już w pasażu zachwyciłam się tym, jak odnowiono to miejsce – zaaranżowano go podobno na wzór uliczki Rue Saint Nicolas d’Antin z Paryża, gdzie Mickiewicz rozpoczynał pracę nad dziełem.

Później, kiedy już opuszczałam wystawę, jeden z panów ochroniarzy zapytał, czy jestem z Wrocławia, a kiedy zaprzeczyłam, kazał spojrzeć mi w dół za barierkę. Oto, co tam zobaczyłam:

Jak się okazuje (i o czym nie wszyscy wiedzą) to, co poniżej parteru, to wcale nie piwnica, a poziom wrocławskiego rynku z okresu średniowiecza. Był niższy od obecnego o ponad 2,70 m!

A teraz wracamy do wystawy, która zaczyna się już na parterze, gdzie można obejrzeć ekspozycję nawiązującą do polowania (I księga: „Gospodarstwo”) – jest tam skóra z niedźwiedzia, broń myśliwska i trofea. Już teraz przepraszam Was za jakość zdjęć, ale wiadomo – w muzeach nie wolno używać flesza, więc trudno zrobić dobre zdjęcia, a dodajmy do tego jeszcze, że i obiektyw mojego aparatu wymaga już czyszczenia, bo jakiś paproch usadowił się na samym środku wewnątrz.

Na pierwszym piętrze ustawiono zegary, w tym XIX-wieczny zegar z pozytywką, który wygrywa melodię Mazurka Dąbrowskiego (dopiero od 1925 r. naszego hymnu narodowego). Kiedy tam weszłam, na podłodze zobaczyłam pojawiające się czasomierze i usłyszałam ich tykanie, a potem melodię z pozytywki, wiedziałam już, że wpadłam tam jakby wprost z felietonu Krzysztofa Vargi.

Wszędzie w tym muzeum było multimedialnie i w ogóle nie nużąco, jak to potrafi bywać w muzeach: dalej umieszczono animację dotyczącą „Pana Tadeusza”, potem była szafa, w której można było przejrzeć na ekranie strona po stronie rękopis dzieła. W tym pokoju pod oknem zaaranżowano też miejsce pracy Mickiewicza, a w stole pod szybą umieszczono rękopis „Pana Tadeusza” (wydaje mi się, że to faksymile, oryginał jest przechowywany w szkatule z mahoniu i kości słoniowej). To właśnie tam usłyszałam dźwięk, o którym wcześniej czytałam: odgłos pisania na papierze, przewracania kartek. Cudo!

Animacja w sali tańczących postaci. Po lewej klaruje się Zosia 😉

W starej szafie – nowoczesne sposoby przeglądania dawnych treści.

Tutaj było słychać skrzypienie pióra prowadzonego po papierze ręką pisarza.

Pod szkłem stolika – rękopis „Pana Tadeusza”.

Pierwsza strona rękopisu.

Były również kwiaty z ogródka Zosi.

Dzięki multimediom przywołano też klimat salonów, w których bawił Mickiewicz. W jednej z ram, zamiast obrazu wisiał ekran. Zwiedzający mogli przed nim stanąć, aby w złoconej ramie na tle takiego salonu ujrzeć… siebie! Obserwowałam chłopaka, który –  zachwycony efektem – przez kilka minut przybierał w tym obrazie różne pozy.

To ja – na salonach 😉

Na drugim piętrze znajduje się m.in. sala map, które obrazują najważniejsze wydarzenia polityczne w Europie na przełomie XVIII i XIX wieku i miejsca, które były istotne dla Mickiewicza. Jest też sala bohaterów narodowych, o których mowa w „Panu Tadeuszu” i sala z multimedialną mapą wydarzeń militarnych tamtego okresu.

Gwasz z wizerunkiem Tadeusza Kościuszki z XVIII wieku. Jak powiedział przyciszonym głosem ochroniarz – otoczony brylantami….

To, co zwiedziłam, to dopiero pierwsza odsłona ekspozycji – kolejna będzie poświęcona dalszym sześciu księgom „Pana Tadeusza”, a trzecia przedstawi losy rękopisu i recepcję dzieła.

W obiekcie pomyślano też o dzieciach – kiedy starsi idą zwiedzać wystawę, mogą zostawić swoje pociechy w specjalnej sali. Tam najmłodsi, na razie jeszcze na luzie, mają możliwość bawić się tą materią, którą zapewne później, w szkole średniej, będą katować ich nauczyciele polskiego 😉

Gdzie ten Mickiewicz?

Jeżeli będziecie we Wrocławiu – zajrzyjcie koniecznie do Muzeum „Pana Tadeusza” Zakładu Narodowego im. Ossolińskich – warto!

A to już ostatnie zdjęcia o humorystycznym podejściu do tematu – w korytarzach między piętrami:

Szlachta przy zamku…

I charty jakieś 😉

Reklamy

Read Full Post »