Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘medusagroup’

O czym mogę napisać w Dniu Mamy? Wiadomo 🙂

Książeczek z serii „Poczytaj mi mamo” wydawanych przez Naszą Księgarnię miałam całe mnóstwo. Uwielbiałam je, a te rymowane znałam na pamięć. Zawsze intrygowały mnie rysunki na tylnej okładce: domek, ptaszek, motyl, rybka, koniczyna, serduszka, jakiś niby-zajączek i coś, o identyfikowałam jako lustereczko (a to po prostu kwiatek!) – to niebieskie na dole:

Tak się składa, że kilka lat temu dostałam w spadku książki po pewnej bibliotece osiedlowej, wśród których były też książki dla najmłodszych, w tym z „Poczytaj mi mamo” – ponad 30 sztuk. No i co z nimi zrobiłam? Oczywiście, że ich nie wyrzuciłam! Dzięki temu mogłam zrobić poniższe zdjęcie, bo większość moich książeczek z tej serii już dawno wyczytały inne dzieci, m.in. moja chrześnica:

Seria wydawana była od 1951 r. : książeczki miały format 16 x 16 cm, 12 kartek. Od 2010 r. Nasza Księgarnia wznowiła wydawanie kultowej serii, ale już nie pojedynczo – w jednym woluminie znajduje się 10 reprintów.

Kiedy oglądałam te stare, oryginalne wydawnictwa z lat 70. i 80., wracały do mnie przebłyskami –  jak fotografie z dzieciństwa – chwile, kiedy siedziałam nad tymi tekstami i oglądałam te rysunki. Jedne pamiętałam doskonale (jak się coś ogląda po kilkaset razy, to zapada w pamięć ;-)), inne mniej, a na ten tytuł nie trafiłam w ogóle, a szkoda, bo kiedy przeczytałabym opowiadanie „O gadającym zegarze i maszynie do pisania wierszy” Sławomira Grabowskiego i Marka Nejmana, z pewnością sama zostałabym poetką:

Ilustr.: Maria Uszacka Godlewska

Pamiętam za to dobrze rysunki z „Rybki” Małgorzaty Musierowicz, wspaniałego opowiadania o niegrzecznym chłopcu, którego z nieposłuszeństwa w bardzo przemyślny sposób wyleczyli rodzice i babcia, zachowując się przez jeden dzień tak, jak Rybka zwykł to robić codziennie:

Ilustr.: Mirosław Pokora

Pamiętam też doskonalę tę parę stojącą przy trzepaku z opowiadania „Nikt się nie trzęsie” Marii Terlikowskiej:

Ilustr.: Mateusz Gawryś

Czy teraz w ogóle dzieciaki bawią się na trzepakach? Raczej nie, bo taki trzepak nie jest przecież ani multimedialny, ani nie ma procesora ;-). Chociaż widziałam niedawno w jakimś programie informacyjnym, że w Parku Śląskim powstała instalacja z trzepaków (klopsztang) właśnie, mająca zachęcić do zwieszania się głową w dół tych, co odwiedzą park. To projekt „medusagroup” – można o nim poczytać tutaj.

A że kiedyś taki trzepak to był gadżet naprawdę popularny i ulubione miejsce zabaw, niech świadczy kolejny rysunek z opowiadania „Chcę mieć przyjaciela” Danuty Wiłow, wydanego oczywiście w tej samej serii:

Ilustr.: Zbigniew Rychlicki

Na koniec, jak na deser, zostawiłam rysunki z najcudowniejszej dla mnie książeczki, którą czytałam i oglądałam pasjami. Wszystko tam współgrało: wiersz Marii Konopnickiej „Parasol” z cudnymi ilustracjami Anny Stylo-Ginter. Jeszcze teraz, kiedy je oglądam, czuję się ja dziecko:

Ilustr.: Anna Stylo-Ginter

Dzieci, zwędziwszy biednemu wujowi parasol uciekają z nim na łąkę. Janek  – w „barankowej ojca czapce, Julka w czepku po prababce”. No a potem nieźle się mieli, bo zerwała się wichura, rozpętała burza i tyle widzieli parasol:

Ilustr.: Anna Stylo-Ginter

A tutaj tekst wiersza w Polskiej Bibliotece Internetowej. Dla chcących przypomnieć sobie dzieciństwo 😉

Read Full Post »