Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Ludwik Jerzy Kern’

Na Dzień Dziecka przejrzałam sobie stare numery „Przekroju”, które mam w domu. Znalazł się wśród nich jeden akurat z 1 czerwca 1980 roku.  Na okładce zdjęcie bliźniaczek – bohaterek przedstawienia „Ania czy Mania”, które grał wtedy akurat Teatr Groteska w Krakowie (oparte było na książce Ericha Kästnera).

Przekroj_1980

Poprzedni właściciel tej gazety domalował postaciom na okładce co nieco.

Na stornie trzeciej, w dziale „Co piszą inni” znalazłam ciekawą notatkę dotyczącą ówczesnego rozpowszechniania książek. Dziś, 33 lata później, w dobie nieograniczonego i szybkiego dostępu do wszelkich treści ten tekst wydaje się naprawdę egzotyczny:

Cierniowe_podroze_ksiazki

W numerze znalazłam też tekst Doroty Terakowskiej. Z ogromnego sentymentu do autorki artykułu zamieszczam jej relację z wyprawy do (wtedy jeszcze) czechosłowackiego Doubi, gdzie powstawały wtedy pierwsze rodzinne domy dziecka.

Dzieci_z_Doubi

Na koniec oczywiście najfajniejsza strona „Przekroju”, czyli ostatnia, tzw. Rozmaitości. I musowo – w tamtych latach – wiersz Ludwika Jerzego Kerna:

Kern_Nocne_spacery

I jeszcze z ostatniej strony 😀

Doktorat_za_słoiki

Reklamy

Read Full Post »

Dziś wiersz Ludwika Jerzego Kerna: aktualny z trzech powodów. Nie będę jednak ich wymieniać, sami się domyślicie…

DIETA

Najpierw:

Jeta,

Jeta,

Jeta…

Potem:

Koniec,

Kropka,

Dieta.

Poniedziałek:

Sucharka kawałek.

Wtorek:

Pomidorek.

Środa:

Płatki i woda.

Czwartek:

Jabłuszko tarte.

Piątek:

Ryby kawalątek.

Sobota:

Trochę kompota.

Niedziela:

Surówki małowiela.

Mija tak

Parę tygodni,

W końcu

Przestajemy być

Głodni.

Coraz nam

Zmniejsza się

Ciało,

I jak już

Niewiele

Zostało

Wkładamy na siebie

Śmiało

Białą

Niewinną

Sukienkę

I nabywamy małą,

Zgrabną,

Dziecinną

Trumienkę…

Read Full Post »

 

Zrobiłam to zdjęcie w 2004 roku podczas Targów Książki w Krakowie.

Wczoraj w Krakowie w wieku 90 lat zmarł Ludwik Jerzy Kern, pan od wierszy, „Przekroju” i psa Ferdynanda.  To bardzo skrótowe i niepełne opisanie twórczości Kerna.

Zupełnie niedawno, we wrześniowym „Dużym Formacie” czytałam wywiad z poetą autorstwa Anny Żebrowskiej („Ja se piszę wierszyki”). Kern opowiadał o początkach swojej przygody w słynnym krakowskim tygodniku „Przekrój”, na którego salony wprowadził go sam Konstanty Ildefons Gałczyński. Wspominał, że dzięki książce dla dzieci „Ferdynand Wspaniały”, która została przetłumaczona na ponad 20 języków, mógł wybudować sobie dom, mówił w jakich okolicznościach powstały teksty do znanych wszystkim piosenek „Cicha woda” czy „Nie bądź taki szybki Bill”.

Kern był również tłumaczem, przełożył m.in. książki Roalda Dahla, jednego z moich ulubionych pisarzy (na takie miano zasłużył sobie głównie zbiorem opowiadań „Niespodzianki”). Dahl miał niesamowite poczucie humoru, i Kern również je miał. Świadczy o tym cała jego twórczość. Kiedy kupiłam zbiór jego wierszy „Dyskretne podglądanie rodaków” przy każdym utworze byłam gotowa bić mu brawo za umiejętność obserwacji życia z przymrużeniem oka i niebywałą zdolność pozostawienia tegoż oka przymrużonego podczas pisania.

Kiedy myślę lub wypowiadam nazwisko „Kern” przed oczyma staje mi ostatnia strona „Przekroju”, na której jego wiersz czytałam zawsze jako pierwszy. Mam całkiem pokaźną kolekcję starych numerów „Przekroju” z lat 60., 70. i 80. Dla większości to nieużyteczna makulatura – dla mnie skarby. Przetrząsnęłam dziś troszkę te skarby i specjalnie dla Was wygrzebałam dwa wiersze Kerna z rubryki „Rozmaitości”, którą przez lata redagował (w tym niezapomniane pod-rubryczki: „O Wacusiu” i „Prosimy nie powtarzać”).

 

Ostatnia strona "Przekroju" z 12 października 1975 roku

Ostatnia strona "Przekroju" z 23 kwietnia 1978 roku. Aby powiększyć - kliknij na zdjęcie

I rubryczka "Prosimy nie powtarzać" z tego samego numeru

Wspomniany wyżej wywiad Anny Żebrowskiej z Kernem kończy się tak:

A. Ż.: Lubi pan jakiś swój wiersz szczególnie? Napisał pan coś, za co warto dać Nagrodę Nobla?

L. J. Kern.: Nagrodę skobla najwyżej. Mój ulubiony wierszyk jest krótki: „Chmurko, idź na inne podwórko”.

I poszedł.

 

O pogrzebie pisarza można przeczytać tutaj.

Read Full Post »