Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Książka dla chłopców’

Katowickie Prezentacje Biblioteczne odbyły się  już po raz siódmy w Bibliotece Śląskiej. Podczas wczorajszej imprezy w holu biblioteki prezentowały się książnice z województwa śląskiego, swoją ofertę wystawiły wydawnictwa literatury dziecięcej i młodzieżowej, wszystkiemu towarzyszył zaś panel dyskusyjny dotyczący książki dla chłopców („WANTED – poszukiwana książka dla chłopców”).

 

Tak prezentowała się Biblioteka Miejska w Dąbrowie Górniczej

W programie zaplanowano też rozmowy o popularnych ostatnimi laty Dyskusyjnych Klubach Książki (DKK), działających na terenie całego kraju przy bibliotekach publicznych. Wręczono również nagrody „Guliwera” – czasopisma o książce dla dziecka.

  • „Guliwera w krainie Olbrzymów” otrzymało Wydawnictwo Bajka,
  • „Guliwer w krainie Liliputów” powędrował do Stasysa Eidrigeviciusa, grafika pochodzenia litewskiego, który od 30 lat mieszka i tworzy w Polsce. Jest bardzo wszechstronnym artystą, m.in. autorem ilustracji w książkach dla najmłodszych (w tym roku w Wydawnictwie Mila ukazała się „Opowieść” Joanny Papuzińskiej, którą zilustrował).

Jako pierwsza głos zabrała znana wszystkim (a przynajmniej tym zgromadzonym na sali) profesor Joanna Papuzińska. Mówiła, że współczesna kultura, zmierzając do likwidacji ról wynikających z różnic płci,  winna jest chyba brakowi pożywki – czyli tematów do książek chłopięcych. Cechy macho są dziś zgubne przez stawianie sobie nierealnych celów. Nie ma już Robinsonów, Stasiów, Ostatnich Mohikanów. Powieści traperskie, indiańskie, historyczne czy wojenne przeżyły rozkwit i schyłek, nie są już tak modne, jak jeszcze kilkanaście lat temu. Winna jest temu również powszechna dostępność mediów – TV, Internetu, gier komputerowych. Książka nie jest w stanie konkurować z telewizją w zakresie podejmowanej tematyki, np. egzotyki. Wiadomo, że długie opisy przyrody przegrają z efektywniejszymi obrazami w szklanym okienku. Podobnie z emocjami młodych ludzi – gra komputerowa oddziałuje na nie mocniej i jest bodźcem rozwijającym je w sposób łatwiejszy niż lektura.

„Harry Potter” miał być lokomotywą, która pociągnie wagony innych lektur – a nie jest. Na stacjach cokolwiek pustawo, tłumy wiwatujących na cześć wzrostu czytelnictwa rozeszły się – podsumowała profesor Papuzińska chwilowy zachwyt nad wzmożoną chęcią czytania dzieci i młodzieży, który dokonał się dzięki książkom o młodym czarodzieju.

Profesor Grzegorz Leszczyński w swoim wystąpieniu („Nie ma miłości –jest piwo i seks”) mówił, że książka dla chłopców istnieje tylko w sferze wyborów czytelniczych. Bardziej pożądany byłby podział ze względu na to, z jakiej perspektywy pisany jest utwór, np. większość tych dla najmłodszych tworzona jest przez kobiety (bajki, rymowanki, wierszyki). Jedynie w baśniach spotykamy męską perspektywę ukazania świata.

 

Profesor Grzegorz Leszczyński mówił m.in. o tekstach piosenek raperskich

W większości pozycji dla młodszych czytelników mamy do czynienia z satyrycznym ujęciem ojcostwa („Co tam u Ciumków”, „Dynastia Miziołków”, „Kacperiada”) – podobny, satyryczny obraz matki praktycznie nie istnieje, co wynika zapewne z głęboko zakorzenionego w kulturze szacunku dla rodzicielki.

Profesor Leszczyński mówił też o sposobie ukazywania ojca we współczesnej powieści – to głównie ojciec wyklęty: pije, bije bądź molestuje swoje dziecko. Taki ojciec  – degenerat występuje w „Szczurach i wilkach” Grzegorza Gortata, lub „Pannie Nikt” Tomka Tryzny. Literatura nie jest samotną wyspą – ma odbicie kulturze współczesnej – powiedział profesor. Żeby literatura była autentyczna i czytana, musi mówić tym samym, co kultura, językiem – konkludował, podając za przykład kilka piosenek raperskich, w których młodzi opowiadają dosadnie o otaczającej ich rzeczywistości, codzienności. Książka taka właśnie ma być – musi mówić o tym, co jest treścią życia ludzi, nie o pięknych, wyimaginowanych obrazach.

Wykłady profesorskie przedzielone były luźną rozmową o książkach dzieciństwa dorosłych już chłopców: Przemysława Myszora z grupy Myslovitz, Grzegorza Gortata – wspomnianego wyżej pisarza, Henryka Gołębiowskiego – aktora grającego w ekranizacjach słynnych powieści Adama Bahdaja „Podróż za jeden uśmiech” czy „Stawiam na Tolka Banana”, oraz Jarosława Kreta – znanego wszystkim pana od pogody.

 

O książkach dzieciństwa próbowali opowiadać: Henryk Gołębiewski, Przemysław Myszor, Grzegorz Gortat, Jarosław Kret.

Najbardziej rozmowny okazał się Jarosław Kret. Opowiadał, że długo żył w nieświadomości, że książki w ogóle dzielą się na te dla chłopców, i te dla dziewczynek, bo czytał z zapamiętaniem „Anię z Zielonego Wzgórza” czy „Romans naszej mamy”. Poza tym „Baśnie” Andersena  i oczywiście książki z serii „Pan Samochodzik”.  Nie czytał słynnej ówcześnie książki Maya „Winnetou” ponieważ… na czasy jego dzieciństwa przypadł rozwój kolorowej telewizji i zamiast zapoznać się z książką, obejrzał film. To zupełnie tak, jak dzisiejsza młodzież!

Jarosław Kret wypowiedział się też o naszym – od niedawna – patronie szkoły. Bardzo podobała mu się „Trylogia”, ale już „W pustyni i w puszczy” nie – ze względu na mnogość opisów krwawych łowów, zabijania. Co musiało siedzieć w Sienkiewiczu, że lubował się w takich opisach? – pytał. Drastycznych scen uniknięto w filmie o Stasiu i Nel, dlatego film jest wg Kreta o wiele lepszy od książki. (Prowadzący spotkanie Grzegorz Kasdepke – autor książek dla dzieci, dorzucił od siebie: Zacznijcie mi czytać Sienkiewicza, a usnę od razu!)

Przemysław Myszor wspominał jedną książkę, która wywarła na nim wrażenie w dzieciństwie: „Ziemię słonych skał” autorstwa Sat-Okh, czyli Stanisława Supłatowicza, który był synem Polki i Indianina.

Grzegorz Gortat – odwrotnie niż Jarosław Kret, chętnie czytał w młodości właśnie „Winnetou”. Wymienił też „Króla Maciusia Pierwszego” i „Chłopców z Placu Broni” jako najważniejsze książki okresu chłopięcego, bo śmierć w nich była prawdziwa, a nie teatralna. Okazuje się, że dla wielu ta ostatnia książka jest bardzo ważna, bo uświadamia czytelnikom, że ból i trudne decyzje są nieodzownym elementem życia i nie da się przed nimi uciec. Tak więc rację miał profesor Leszczyński mówiąc, że tylko takie książki będą miały powodzenie, które są prawdziwe, tzn. mówią o problemach ważnych i aktualnych dla czytającego, a kwestia wyborów życiowych pozostanie przecież zawsze istotna.

 

Stanisław Mikulski podpisuje książkę siedzącego po lewej Dariusza Rekosza

Do krótkiej dyskusji zaproszono też Ewę Szykulską i Stanisława Mikulskiego – aktorów grających m.in. w ekranizacji zaczytywanej kiedyś przez chłopców książki „Pan Samochodzik i Templariusze”. Rozmowę z aktorami prowadził Dariusz Rokosz, autor „Zamachu na Muzeum Hansa Klossa”. Książkę można było kupić podczas spotkania w Bibliotece Śląskiej, a nawet zdobyć autograf odtwórcy roli głównej (czyli pana Mikulskiego właśnie).

 

Stanisław Mikulski, Ewa Szykulska i Dariusz Rekosz

Chwile dzieciństwa przypomniały się niejednej siedzącej na sali osobie, kiedy wyświetlono kawałek czarnobiałego filmu o Panu Samochodziku, który z trójką chłopców szukał skarbu Templariuszy.

 

Kadr z filmu "Pan Samochodzik i Templariusze" z 1971 roku. Stanisław Mikulski z Ewą Szykulską.

Ach, ten młody Stanisław Mikulski, na którym podobno grupa turystek węgierskich rozerwała kiedyś koszulę, oraz piękna Ewa Szykulska o charakterystycznej urodzie i takimż głosie… Zobaczcie sami:

 

 

Relacja z ubiegłorocznych Katowickich Spotkań Bibliotecznych tutaj.

 

Read Full Post »