Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Joanna Bator’

Nawet gdyby Joanna Bator nie została dziś laureatką Literackiej Nagrody Nike, tytuł tego wpisu i tak byłby identyczny.

Ciemno_BatorTradycją jest, że siódemka finalistów dostaje pamiątkowe złote pióra. W tym roku po raz pierwszy wszyscy nominowani nie siedzieli podczas całej uroczystości w pierwszym rzędzie, uśmiechając się w stresie do kamer, ale wychodzili też pojedynczo na scenę to swoje pióro odebrać. Mieli wtedy okazję powiedzieć coś (też zresztą w stresie) do zebranych. Były to głównie podziękowania dla jury za nominację, albo dla rodziny za wsparcie.

Autorka nagrodzonej książki „Ciemno, prawie noc” po podziękowaniach zapytała prowadzącą: rozumiem, że mam powiedzieć coś więcej? – i po chwili ciszy rzuciła: Polacy – czytajcie książki! Bardzo mnie tym ujęła.

To przesłanie od osoby, której twórczość nagrodzono najważniejszą w Polsce nagrodą literacką. Dla Joanny Bator była to już trzecia nominacja. No i jak to bywa – do trzech razy sztuka.

Kiedyś pisałam już tutaj o tym, że gimnazjalistom Nike kojarzy się wyłącznie z marką butów. Po odebraniu statuetki (i czeku na 100 tys. zł) autorka „Chmurdalii” powiedziała, że od dziś to słowo będzie kojarzyło jej się przede wszystkim z nagrodą, którą dziś otrzymała, a nie z butami do biegania. 😉

Tym, którym wydaje się, że pisarstwo to czynność łatwa i przyjemna Bator wyjaśniła, że to robota mokra: pot, krew i łzy. I praca samotna, dlatego potrzebna jest też pomoc innych. Dziękowała swojemu partnerowi oraz wydawcy – Beacie Stasińskiej (Wydawnictwo W.A.B.), która od pierwszej książki Bator uwierzyła w jej talent. No i oczywiście Wałbrzychowi – swojemu miastu rodzinnemu, z którego wyjechała 30 lat temu, ale które jest w niej tak głęboko obecne, że uczyniła z niego bohatera swoich powieści.

JB

Joanna Bator. Fot. Adam Golec. Źródło strony – klik w foto.

Ciekawe, jakie wspomnienia Joanna Bator będzie miała po roku dzierżenia korony królowej literatury polskiej. Na początku uroczystości rok ubiegły wspominał poprzedni laureat Nike – Marek Bieńczyk. Na pytanie Grażyny Torbickiej „co słychać?” przywołał anegdotę ze Sławomirem Mrożkiem. Ten, zaczepiany tak na rynku w Krakowie grzebał podobno po kieszeniach, aż znajdował karteczkę, którą odczytywał nagabującemu: „po staremu”. 😉 Za miłe uznał Bieńczyk liczne podróże po Polsce i siedmiokilowy tort z jego podobizną, którym nakarmił cały blok.

A nowemu laureatowi, ku przestrodze, przytoczył taką historyjkę: hydraulik, który został wezwany do domu pisarza na interwencję, dogaszając peta powiedział do Bieńczyka: „Nikie(!) pan dostał, ale wanna się panu i tak zapchała!” 😉

Jak co roku czytelnicy „Gazety Wyborczej” wybierali też swojego zwycięzcę.  Nagrodę przyznali Szczepanowi Twardochowi za powieść „Morfina”.

A to opinie czytelników o książkach-finalistach (jest tam też moja o „Mokradełku”):

Gazeta Wyborcza z 5-6 października 2013 r, s. 15.

„Gazeta Wyborcza” z 5-6 października 2013 r., s. 15.

Read Full Post »