Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘jak pisać teksty’

Oj, dostałoby mi się za ten tytuł od prowadzących wczorajszą konferencję “Cyfrowa szkoła – czyli jaka?”.

Bo to tytuł zwodniczy, który może sugerować użytkownikowi internetu zupełnie inne treści, niż w rzeczywistości zawiera poniższy tekst. Już widzę, jak trafiają tutaj np. kulturyści albo studenci medycyny, którzy poszukują informacji o dolnej części nogi.

A to tylko relacja ze spotkania, które w katowickim WOM-ie przeprowadzili redaktorzy czasopisma “Edu Fakty – Uczę Nowocześnie” (EFUN) – Janusz S. Wierzbicki, Maciej Kułak i Bartosz Krzyżaniak.

Łydka będzie jednak usprawiedliwiona, bo mówiliśmy między innymi o tym, jak występować przed kamerą, żeby uniknąć czyhających na indagowanych pułapek – i nieważne, czy materiał nagrywa regionalna telewizja, czy może szkolne koło dziennikarskie.

Są takie konferencje, podczas których kontemplowanie pęknięć na ścianach czy studiowanie faktury własnych paznokci jest o wiele bardziej fascynujące, niż przysłuchiwanie się prelegentom. Nie w tym wypadku.

To było drugie spotkanie organizowane przez EFUN, na którym byłam. Pierwszym była marcowa konferencja „Mobilna edukacja w XXI wieku”. Było równie ciekawie, żywiołowo i dowcipnie, jak wczoraj. Prowadzący nie mają żadnego problemu, żeby przyciągnąć uwagę odbiorców. To umiejętność godna pozazdroszczenia (szczególnie zazdrośni powinni być nauczyciele).

Konferencję otwarł wykład dotyczący cyfrowej szkoły. Mówiono o tym, jak ją budować i czym się kierować przy jej tworzeniu. Już przy omawianiu zadań takiej szkoły okazało się, że nie różnią się one niczym od zadań stawianych zwykłej szkole. Większość osób na sali chyba odetchnęła 🙂

O pięciu „W” mówi Janusz S. Wierzbicki.

Z wiadomych względów najbardziej zainteresowana byłam wykładem „Jak przygotować artykuł lub komunikat na potrzeby internetu lub czasopisma?”

Na początek trzeba wiedzieć, że tekst dla użytkownika sieci nie może być pisany tak samo, jak dla czytelnika gazety. O ile ten ostatni decyduje o tym, czy przeczyta cały artykuł po pierwszych 50 słowach, to internaucie wystarczy takich słów prawie połowę mniej (to oczywiście średnie wartości).

Myślę, że ta zasada odnosi się głównie do tekstów informacyjnych, a nie tych publikowanych na blogach tematycznych, które bez względu na długość i zawartość pierwszych zdań i tak przeczytają ci wszyscy, którzy mają ten blog w ”ulubionych”.

Oto garść porad z wykładu o pisaniu tekstów:

  • Należy trzymać się zasady „5W” – tekst ma odpowiadać na pytania: who?, what?, where?, when? why? Trzeba wiedzieć, które z odpowiedzi na te pytania będą dla czytelnika najważniejsze i tak pisać.
  •  Po tytule nigdy nie stawiamy kropki!
  •  Lead (obecnie dopuszczalna jest polska forma „lid”) – to łącznik między tytułem a tekstem, ma zachęcać do dalszej lektury i musi być krótki (do 150 znaków). Co najważniejsze: lid nie jest początkiem tekstu, a stanowi osobny byt. Może być cytatem, myślą przewodnią, a najlepiej, żeby był błyskotliwy 🙂
  •  Tekst musi być podpisany.
  • Jeżeli stosujemy w tekście podtutuły, musi być ich co najmniej dwa.
  •  Podpisy pod grafiką są konieczne – czytelnik nie może mieć wątpliwości, kogo lub co przedstawia zdjęcie.

Najczęstsze błędy w tekstach:

  •  Źle podane nazwiska i nazwy – trzeba je zawsze dobrze sprawdzić i prawidłowo napisać. (Podobnie rzecz ma się ze stopniami naukowymi). A przy okazji: najpierw piszemy nazwisko osoby, potem jej funkcję.
  •  Należy pomijać wyrażenia, które nic nie wnoszą, np.: „w gruncie rzeczy”, „właściwie”, „jak gdyby”. (Ale właściwie, czy one w gruncie rzeczy jak gdyby zawsze nic nie wnoszą? 😉 )
  • Nie należy nadużywać wielokropków (uwielbiam) i wykrzykników (im jest ich mniej, tym mają większą rangę). Poza tym nie stosować w tekście pytań, na które sami dajemy odpowiedzi (ależ to jest urocze!).
  • Wystrzegajmy się zwrotu: „podsumowując” i powtórzeń wyrazów (chyba, że to celowy zabieg stylistyczny).
  • Jeżeli używamy całej nazwy jakiegoś ministerstwa piszemy ją wielką literą, ale już np. w zdaniu „…dlatego ministerstwo edukacji planuje…” piszemy tę nazwę z małej litery.
  • Przykłady błędnych zwrotów, które często są powielane: „dnia 9 grudnia br.” (wiadomo przecież, że nie „miesiąca 9 grudnia”), „dwa tygodnie czasu”, „krótka chwila”.
  • Tekst ma być prosty, jasny i zwięzły, dlatego należy unikać rozbudowanych zdań (które uwielbiam) oraz pustosłowia, wyświechtanych zwrotów i banałów (czasami trudno im się oprzeć…)
  •  Z dwóch synonimów należy wybrać krótszy (a jeżeli ten dłuższy jest piękniejszy? :))

Ostatni wykład „Szkoła w medialnym świecie” poświęcony był pracy z kamerą – czyli temu jak filmować i jak być filmowanym. Dochodzimy więc do łydki, którą umieściłam w tytule.

Otóż idąc na nagranie do studia panowie powinni założyć spodnie z niezbyt szeroką nogawką i dłuższe skarpetki – żeby, siedząc, nie świecić wyzierającymi spod spodni łydkami. Poza tym powinni dać się przypudrować – aby wyeliminować świecenie twarzy. Kobiet raczej nie trzeba do tego zmuszać 😉

Szarości i błękity to kolory, które najlepiej prezentują się na ekranie. Biała koszula często wychodzi na nagraniu, jakby była brudna. Zaprezentował to prowadzący wykład, ustawiając się dobrowolnie przed kamerą. I rzeczywiście, na ekranie jego koszula przybrała zastanawiający odcień szarości.

Nie należy też zakładać do nagrań dużej biżuterii i ubrań we wzorki – to już rada dla pań. Ale przede wszystkim należy zadzierzgnąć przyjaźń z operatorem kamery, bo od niego zależy, jak zostaniemy skadrowani, czyli: czy dobrze wyjdziemy na nagraniu.

Tylko najodważniejsi zdecydowali się stanąć przed kamerą, żeby pokazać, jak nas widzą oglądający.

Zawsze należy pytać dziennikarzy (czy tych z kamerą, czy tylko z mikrofonem) o temat pytania, które nam zadadzą, żeby móc przygotować się do odpowiedzi.

Dobrze jest dowiedzieć się wcześniej, czy nagranie będzie dłuższe, czy też dziennikarzowi zależy na krótkiej wypowiedzi, tzw. „setce”. Dawniej setka trwała 1oo sekund (stąd nazwa), dziś wartość czasu antenowego wzrosła, w związku z tym setka zmalała. Zminimalizowano ją do 12-15 sekund.

Na zadane przez dziennikarza pytanie odpowiadamy całym zdaniem, żeby utrudnić ewentualne próby manipulacji naszą wypowiedzią (np. wycięcie samych słów „tak, oczywiście”).

I pamiętać – o czym nie pamiętał pewien polityk, mówiąc o „małpie w czerwonym”, że każdy mikrofon znajdujący się w pobliżu należy traktować jako włączony.

No i nie mówimy do kamery na wprost (bo to nie orędzie ;-)), a w bok, do zadającego pytanie.

I na koniec: warto mieć w szkole miejsce, gdzie – jeżeli media często zaszczycają nas swoją obecnością – będziemy przyjmować dziennikarzy. Najlepiej jakieś tło bez rur, odchodzącej lamperii, plam, tabliczek i – uwaga – kwiatków!

Przy pisaniu warto korzystać ze strony logios.pl, która określa poziom trudności tekstu. Wystarczy wkleić do okienka kawałek tego, co napisaliśmy, a dowiemy się, jak bardzo nasz tekst jest złożony i przez jakich czytelników może zostać zrozumiany. Spróbowałam to zrobić z powyższym wpisem. Jedną cześć program ocenił tak:

„FOG dla Twojego tekstu: 11-12 lat edukacji, DIAGNOZA: język dość trudny (matura)”, inny kawałek tak:

„FOG dla Twojego tekstu: 9-10 lat edukacji, DIAGNOZA: język zalecany w komunikacji publicznej (standard plain language)”.

_____________

Konferencję zorganizowały: Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka im. Józefa Lompy w Katowicach, „Edu Fakty” i SBP.

Read Full Post »