Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Irena Tuwim’

 

Sklep z misiami w Gdańsku

Dziś Światowy Dzień Pluszowego Misia. Misiem bawił się w dzieciństwie chyba każdy i każdy słyszał o najsłynniejszym misiu, bohaterze znanej na całym świecie książki, Winnie the Pooh, czyli Kubusiu Puchatku.

Moja mała chrześnica zapoznaje się właśnie z tekstem Alana Alexandra Milne w tłumaczeniu Ireny Tuwim, pierwowzorem wszystkich poznanych przez nią dotychczas dziecięcych przeróbek tej opowieści – pięknych, kolorowych i na kredowym papierze.

Jestem akurat bardzo w temacie misiowym, ponieważ wczoraj skończyłam czytać „Zaczarowane miejsca” Christophera Milne. Autorem książki jest ten sam Krzyś, syn Alana Alexandra, którego znamy z opowieści o Puchatku.

Opisuje on swoje dzieciństwo, życie w Londynie a później na wsi, w Cotchford, gdzie przeniosła się cała rodzina, ale czyni to dosyć powściągliwie. Taki też był jego ojciec – raczej skryty, małomówny. Bardzo lubił grać w krykieta, nie rozumiał muzyki, którą z kolei kochała jego żona. Rodzice Christophera bardzo się różnili, ale żyło im się dobrze, bo – jak pisał sam Alan – żona śmiała się z jego żartów. Mama chłopca marzyła, że Christopher będzie dziewczynką, stąd w dzieciństwie jego długie włosy i troszkę dziewczęcy sposób ubierania.

 

Mały Christopher, jego niania, miś i prosiaczek. Zdjęcie z książki Christophera Milne "Zaczarowane miejsca" (wyd. z 1982 r., "Czytelnik")

Christopher pisze, że ilustracje do książki ojca autorstwa Ernesta H. Sheparda powstały z autopsji: rysownik przyjechał do nich na wieś i szkicował rzeczywiste opisywane w opowieści miejsca (Stumilowy Las, mostek od „misiów –patysiów” itd.)

Książka jest też próbą zmierzenia się Christophera z okresem, kiedy po publikacji książki (w 1926 roku) A. A. Milne i jego rodzina stali się bardzo sławni, co dla małego chłopca bywało czasami uciążliwe. Można powiedzieć, że tata nieźle  urządził swojego pierworodnego, bo przez długie lata przychodziły do niego listy od dzieci i innych miłośników Kubusia, którzy uważali, że Krzyś chyba nie rośnie i jest ciągle małym chłopcem, schodzącym z misiem po schodach. Christopher Robin Milne zmarł w 1996 roku w wieku 76 lat.

Warto wspomnieć też o tłumaczce polskiego wydania, Irenie Tuwim (1900-1987), siostrze Juliana Tuwima. Prywatnie nie ułożyło jej się w życiu – od pierwszego męża odeszła, ale chyba nie przestała go nigdy kochać. Wyszła ponownie za mąż, po wybuchu wojny wyjechała do Anglii, potem do Kanady i USA. Kiedy ona była na emigracji podczas wojny, w Polsce została zamordowana jej matka. Irena nie mogła pogodzić się z tym, że nie było jej wtedy w kraju… Boleśnie przeżyła też śmierć brata (w 1953 r.) i męża. Nigdy się z tego nie otrząsnęła, do końca swoich dni była załamana i samotna. W ostatnim numerze „Wysokich obcasów” ukazał się artykuł o jej losach (namiary podaję poniżej).

Przekład  książki o Winnie the Pooh Ireny Tuwim podlega obecnie ochronie prawno-autorskiej, jako odrębny utwór. W tłumaczeniu spolszczyła ona humor angielski, zmieniła niektóre wątki. Dziś powtarzając wyrażenia „małe co nieco” czy „to, co tygrysy lubią najbardziej” mówimy jej słowami.

Warto wspomnieć, że istnieje też inny przekład, autorstwa Moniki Adamczyk„Fredzia Phi-Phi” (wydanie z 1986 roku), ale nie przyjął się tak, jak wersja Ireny Tuwim.

Teraz kilka słów o tłumaczeniach przygód misia na świecie. Nie zmieniono jego nazwy (Winnie) w wielu przekładach, m.in.: holenderskim, rumuńskim, słoweńskim, niemieckim, włoskim. W kilku językach zmieniono mu imię na zupełnie inne: Ole Brumm (norweski), Peter Plys (duński), Joanica (portugalski) no i Kubuś  – po polsku. Druga część imienia – „the Pooh” została przekształcona na przykład tak: de Poeh – w Holandii, Pu – w Czechach, der Puh – w Niemczach, no i Puchatek – u nas.

Kończąc wywody o Kubusiu wypada jeszcze wspomnieć, że mamy w bibliotece książki, których bohaterem również jest Puchatek i jego przyjaciele, ale w zupełnie innym kontekście. Otóż Benjamin Hoff napisał „Tao Kubusia Puchatka” oraz „Te Prosiaczka”, w których wyjaśnia zasady taoizmu poprzez postaci z książek A. A. Milne.

 

 

A u nas w bibliotece, chociaż to przecież poważna biblioteka, bo gimnazjalna, też mieszka sobie jeden miś. Miś uczony, po uniwersytecie (może nawet po doktoracie? ;-)) pełniący obecnie zaszczytną funkcję strażnika waszych ukochanych lektur!

 

Nasz miś gimnazjalny

Z okazji Dnia Pluszowego Misia serdeczne pozdrowienia dla zaprzyjaźnionego Przedszkola Niepublicznego „Chatka Puchatka” w Bydgoszczy!

Warto przeczytać:

Anna Augustyniak „Irena płacząca za szafą”. „Wysokie obcasy”, nr 46/2010, s. 20-26.

Read Full Post »