Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘H. Ch. Andersen’

Dziś  na całym świecie obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci. Święto ustanowiło w 1967 roku IBBY (International Board on Books for Young People), wyznaczając na obchody 2 kwietnia, czyli dzień urodzin Hansa Christiana Andersena.

Co roku inny kraj jest gospodarzem tego dnia, a do jego zadań należy m.in. zaprojektowanie plakatu i rozesłanie go do wszystkich krajów. O Andersenie pisałam już trochę w tamtym roku.

Tegoroczny plakat z Meksyku. Jego autorem jest Francisco Hinojosa.

W tym roku wyjęłam z półki stareńkie wydanie książki Stefanii Wortman „Baśń w literaturze i w życiu dziecka. Co i jak opowiadać?” z 1958 roku.

Strony, na których mowa jest m.in. o Andersenie nie były jeszcze rozcięte.

Baśnie Andersena składają się z wielu warstw. Co innego wzruszy w nich dziecko, co innego dostrzeże dorosły; inaczej spojrzy na nie poeta, inaczej przeciętny „zjadacz chleba”, inaczej człowiek szczęśliwy, inaczej rozczarowany.

Smutne są baśnie Andersena, smutne i gorzkie. Jakże inaczej niż twórcy baśni ludowych, z reguły kończących się szczęśliwie, rozwiązuje on swoje opowieści. Cóż z tego, że „Dziewczyna z zapałkami” ulatuje do nieba w ramionach ukochanej babki, kiedy – podobnie jak przechodnie w dzień Nowego Roku – dostrzegamy przede wszystkim martwe, zmarznięte ciało.

Andersen pisał baśnie artystyczne, literackie, ale przerabiał też wątki ludowe, tak jak  Grimmowie, którzy opracowali dla dzieci właśnie baśnie ludowe. Chociaż czy ja wiem – dla dzieci?…  Są to najokrutniejsze z baśni dla najmłodszych – ten taniec w rozżarzonych pantofelkach aż do padnięcia trupem, kara dla służącej – zamknięcie nago w beczce nabijanej gwoździami, włóczonej przez konie, czy chęć wymordowania synów przez ojca, który zamiast nich wolałby córkę… W 1945 r. zabroniono nawet wydawania tych baśni jako zbyt bliskich duchowi hitleryzmu, a w 1954 wydawcy w NRD zmienili zakończenia na mniej okrutne…

I choć wcześniej byli i Grimmowie, i Charles Perrault, to właśnie Andersen zrewolucjonizował baśń, wykorzystując w niej własne pomysły. On nadał życie roślinom, zwierzętom i zabawkom, a bohaterów swoich baśni odnajdywał w najbliższej rzeczywistości.

Przyzwyczajeni jesteśmy do szufladkowania twórczości Andersena jako dziecięcej, ale tylko pierwszy zbiór jego opowiadań nosił tytuł „Baśnie opowiedziane dzieciom”, potem wydano je jako „Baśnie”, w końcu –  „Opowieści”. Obraz adresata nie rysuje się więc jednoznacznie – wiemy to też z lektury tych utworów (innych niż te najpopularniejsze jego autorstwa, zazwyczaj czytywane najmłodszym).

Andersen miał wiele kompleksów, których nigdy się nie pozbył (m.in. tyczących się jego pochodzenia), był dziwakiem: nie jadał wieprzowiny (w obawie przed włośnicą), a bojąc się pogrzebania żywcem zostawiał zawsze na stoliku nocnym karteczkę „Tylko się wydaje, że umarłem”…

Inną karteczkę przypiął za to jego kolega, Charles Dickens w jednym z pokoi, gdzie przez kilka tygodni mieszkał Andersen, nadużywając gościnności autora „Olivera Twista”. Dickens napisał tam podobno: „Hans Andersen spał w tym pokoju przez pięć tygodni, co dla mojej rodziny było wiecznością”.

Taki tekst, pisany przez Dickensa pewnie w zdenerwowaniu nie odbiera jednak Andersenowi wielkości i zasług w rozwoju baśni i wyniesieniu jej na wyżyny artystycznego kunsztu.

***

Od kilku lat w jeden z piątków przypadających blisko 2 kwietnia biblioteki w Polsce, ale i w Czechach, które wymyśliły tę inicjatywę, obchodzą „Noc Andersena”. Na całą noc przychodzą wtedy do biblioteki najmłodsi, żeby uczcić Międzynarodowy Dzień Książki dla Dzieci  – słucha się baśni, ogląda przedstawienia, pisze listy do baśniopisarza, uczestniczy w grach i zabawach. Najwytrwalsi podobno nie zasypiają przez całą noc – inni dają się jednak wtłoczyć w środku nocy w śpiwory przyniesione na tę okazję do biblioteki.

Tegoroczne zabawy w będzińskiej bibliotece publicznej.

Pisanie listów do Andersena.

W tym roku jedną z atrakcji podczas „Nocy Andersena” (z 30 na 31 marca) w Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Będzinie był występ dwóch młodych par sportowego tańca towarzyskiego ze szkoły tańca „Akcent” z Będzina. To ta sama szkoła, którą i ja reprezentuję od czasu do czasu na turniejach.

 

Read Full Post »

2 kwietnia 206 lat temu w duńskim mieście Odense na świat przyszedł Hans Christian Andersen.

Egocentryczny pan z dużym nosem, o histerycznej naturze,  cierpiący na depresję i pełen kompleksów twórca „Calineczki”, hodowca „Brzydkiego kaczątka”, kreator „Nowych szat cesarza”.

Ten miłośnik podróży próbował swoich sił w balecie, dramatopisarstwie i śpiewie, ale jego przeznaczeniem stało się co innego: to na słowo „baśnie” przed oczyma staje nam jego postać.

H. Ch. Andersen. Ilustracja Pauliny Garwatowskiej z "Baśni" wydanych przez Państwowy Instytut Wydawniczy w 1989 r.

Podobno wróżka przepowiedziała matce Andersena, że Hans zostanie kiedyś sławnym człowiekiem i Odense będzie na jego cześć iluminowane. W istocie, doceniono go jeszcze za życia (co nie bywa  wcale oczywiste), nadzorował nawet prace nad projektem pomnika, który postawiono mu w Kopenhadze. Przepowiednię można uznać za spełnioną, bo w wieku 62 lat Andersen otrzymał honorowe obywatelstwo Odense.

 

Pamiętacie...?

W dniu urodzin pisarza obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Książki Dziecięcej.

Tego samego dnia (lub w jego okolicach) – z inicjatywy bibliotek dziecięcych w Czechach – w bibliotekach publicznych Europy odbywają się imprezy dla najmłodszych nazywane „Nocą Andersena”. Ich celem jest oczywiście popularyzacja czytelnictwa wśród dzieci i zainteresowanie ich biblioteką. W ramach przedsięwzięcia organizowane są zabawy, konkursy, zajęcia plastyczne, czytanie baśni, projekcje filmów – wszystko od wieczora aż do ranka następnego dnia…

Chylę czoła przed koleżankami i kolegami po fachu, którzy jedyny raz w roku przychodzą do pracy na nocną zmianę i udowadniają, że w bibliotece można wspaniale bawić się w późnych, a potem bardzo wczesnych godzinach…

Jestem typową sową, nie mam problemów z zachowaniem przytomności umysłu do późnej pory, za to poranny rozruch świadomości bywa mozolny, a powrót do świata żywych następuje zazwyczaj dopiero po zderzeniu z drzwiami biblioteki. Takie imprezy Andersenowskie ciągną się do siódmej rano i mam wątpliwości, czy około godz. 3.00 dałabym radę roztoczyć chociażby szczątkową opiekę nad sennymi kilkuletnimi, którzy chcą malować baśniowe potwory. Raczej – przebrana za książkę – położyłabym się na regale i przespała jakoś do rana.

Wielki szacunek dla bibliotekarek i bibliotekarzy, którzy przez Andersena muszą zamienić wygodne łóżka na przestrzenie międzyregałowe, a nad ranem będą podpierać powieki baśniami w wydaniach popularnych 😉

Jeszcze o Andersenie:

Nagroda im. Hansa Christiana Andersena, nazywana potocznie Małym Noblem istnieje od 1956 roku. Co dwa lata przyznaje ją najlepszym autorom i ilustratorom książek dla dzieci Międzynarodowa Izba ds. Książek dla Młodych (IBBY). Otrzymali ją m.in.:

1958 – Astrid Lindgren (Szwecja)

1966 – Tove Jansson (Finlandia)

1970 – Gianni Rodari (Włochy)

2010 – Joanne K. Rowling (Wielka Brytania)

„Andersen” to także nazwa czasopisma o książkach dla dzieci i młodzieży wydawanego we Włoszech – takie połączenie naszego „Guliwera”, „Rymsa” i „Nowych Książek”. Miesięcznik przeznaczony jest dla nauczycieli, bibliotekarzy i rodziców, ukazuje się w nim wiele ciekawych artykułów, niektóre z nich dostępne są na stronie internetowej. Polecam!

Read Full Post »