Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Dawna Szkoła Podstawowa nr 5 im. Henryka Sienkiewicza w Będzinie’

Już od dawna nosiłam się z zamiarem zamieszczenia tutaj zdjęć pieczątek z najstarszych książek naszej biblioteki – wpisywanych do inwentarza od roku 1939. Tak, mamy tak wiekowe zbiory, bo chociaż gimnazjum młode, powstało –  jak wszystkie inne w Polsce – dopiero w 1999 r. w wyniku reformy oświatowej, to rozgościło się w murach Szkoły Podstawowej nr 5 im. H. Sienkiewicza, która funkcjonowała od pierwszych lat powojennych, kontynuując swoją przedwojenną działalność. (Historia szkoły.)

Kiedy w sierpniu 2004 r. szkoła podstawowa zakończyła żywot, gimnazjum przejęło całą spuściznę po niej – a więc również bibliotekę. Stąd wcześniejszy paradoks: chociaż zatrudniono mnie w gimnazjum, przez pierwsze lata pracowałam w bibliotece szkoły podstawowej, bo do niej formalnie biblioteka należała. Nigdy jednak nie miałam poczucia odrębności dóbr – zawsze wszystko, co znajdowało się w murach tego budynku traktowałam po prostu całościowo, jako szkolne. Jedyną zmianą w mojej pracy, która była konieczna od września 2004 r. było wyrobienie nowej pieczątki dla biblioteki gimnazjum, skoro trzeba było odłożyć do lamusa tę z napisem „szkoła podstawowa”. Stąd nie dziwcie się, że poniżej znajdziecie głównie pieczątki z podstawówki – to ciągle nasz księgozbiór, biblioteka ta sama od dziesiątków lat, pomimo zmiany typu szkoły.

To nie są żadne cuda techniki pieczątkarskiej, po prostu ówczesne zwykłe stempelki w starych książkach, które informują nas o zmianie właścicieli – przynależności i wędrówkach między instytucjami, o których nawet nie miało się dotychczas pojęcia.

Rozczulają mnie kaligrafowane przy tych pieczątkach atramentem – pewnie piórem z obsadką, numery inwentarzowe z finezyjnie zakręconą literą „N” w skrócie „Nr”, przekreślane, kiedy książka dostała się w posiadanie innej biblioteki.

Już dawno nie ma rąk, co to pisały i skreślały, pieczątek też nie. Został po nich tylko ślad w tych książkach.

Na płóciennych grzbietach pisano atramentem numer inwentarzowy książki.

Najstarsze książki są oprawione u introligatora w podobne oprawy o ciemnych kolorach...

...albo ciągle jeszcze pięknie kolorowe.

Pierwsze numery zapisane w inwentarzu mają pieczątkę "Bibljoteka Szkoły Powszechnej Nr 5 w Będzinie im. St. Konarskiego", która rozwiewa wątpliwości, czy nasza szkoła zawsze nosiła imię Henryka Sienkiewicza. Otóż nie zawsze.

Dopiero później pojawia się pieczątka z imieniem H. Sienkiewicza.

Poniżej pieczątki ze strony tytułowej książki „Związek siedmiu” (Oprac. M.B.A.,  z rysunkami A. Gawińskiego. Wydane w serii „Zajmujące czytanki dla młodzieży” w 1915 r. przez Michała Arcta w Warszawie.)

U  góry strony  tytułowej znajduje się bardzo ciekawa pieczątka ‚Męska Szkoła Realna „Jabne” w Będzinie’. To prawdopodobnie książka ze szkoły, o której wspomina się w źródłach jako o żydowskiej szkole „Javne”, otwartej w Będzinie w 1917 r. Została ona później przekształcona w Koedukacyjne Gimnazjum im. Szymonostwa Fürstenbergów – obecnie II LO im. S. Wyspiańskiego w Będzinie.

Pośrodku pieczątka biblioteki naszej szkoły a na dole inna, z napisem „Nachnahme”, co po niemiecku oznacza „za pobraniem”.

Pieczątki księgarni działających dawniej w Będzinie:

Bardzo miła (i mała) pieczątka przedwojennej Księgarni M. Bartnik z Będzina

„Na Oceanie Atlantyckim. Listy z podróży” Henryka Sienkiewicza (wydanie nowe, nakładem Gebethnera i Wolffa w Warszawie, 1937) przywędrowało do nas aż ze Lwowa – jak widnieje na pieczątce: z Uniwersytetu Żołnierskiego 6-ej armji, która mieściła się na ul. Sysktuskiej za główną pocztą!

W książce Stefana Dembego „Łany ojczyste: wyjątki z pism autorów polskich. Książka dla młodzieży i dorosłych” wydanej w 1916 roku przez M. Arcta w Warszawie znalazłam pieczątkę „Szkoła na Koszelewie. Towarzystwo Francusko-Włoskie Dąbrowskich Kopalni Węgla”. Koszelew to dzielnica, która znajduje się rzut kamieniem od naszej szkoły, mieszka tam wielu naszych uczniów.

Okazuje się, że dawniej było w szkole coś takiego, jak "Opieka szkolna"...

A to już ostatnia pieczątka używana w bibliotece za czasów szkoły podstawowej i obecna, gimnazjalna (mojego projektu).

Read Full Post »

Międzynarodowy Miesiąc Bibliotek Szkolnych trwa,  będzie więc (jakże nietypowo!) o bibliotece. I to w dodatku o naszej.

Wystawa zdjęć, którą możecie u mnie obecnie oglądać wzbudza dużo radości i zdziwienia. Można zobaczyć, jak biblioteka wyglądała wcale znowu nie tak dawno temu. Niektórzy absolwenci, którzy zaglądają jeszcze do szkoły, po wejściu do biblio mówią: o rany, ależ tu się zmieniło! I wtedy dopiero przypominam sobie, że nie zawsze było tak miło, jak teraz.

W pierwszych latach mojej pracy biblioteka mieściła się tylko w jednym pomieszczeniu (teraz jest tam sala informatyczna), a 60% mebli pamiętało zamierzchłe czasy. I  żeby to były chociaż czasy i meble antyczne! Gdzie tam! To były sztuki z czasów sklejki i posuchy, prawdziwa zbieranina gracików, których nikt już nigdzie nie chciał,  nadawały się więc znakomicie do biblioteki szkolnej. Dobrze, że stały tam też prawdziwe cudeńka z drewna, które przystawione pilśnią i zbierające kurz przez lata, dały się jednak pięknie doczyścić i obecnie wyeksponowane  – robią wrażenie.

To, co teraz stoi w dwóch pomieszczeniach, gnieździło się w jednym i nie wiem jakimż to cudem było tam jeszcze miejsce dla mnie i czytelników.  Przeprowadzka do nowego, podwójnego lokum dokonywała się podczas ferii zimowych w 2004 roku, a to wszystko dlatego, że biblioteka dostała komputery do Internetowego Centrum Informacji Multimedialnej i należało wygospodarować na nie dodatkową przestrzeń. Połączono więc klasę biologiczną i języka polskiego, o czym zawsze przypominają mi  starsi absolwenci.  Stojąc przy obecnym dziale 61- Medycyna, mówią „tu stało biurko naszej pani”, a przechodząc do działu 94 – Historia informują „o, a tutaj była moja ławka!”

Zanim jednak zobaczycie fotki sprzed kilku lat, mam dla Was coś specjalnego: w pierwszej kronice szkolnej, założonej w 1945 roku, znalazłam zdjęcia z ówczesnej biblioteki. Wtedy w naszym obecnym gimnazjum mieściła się  Szkoła Podstawowa nr 5 im. H. Sienkiewicza, która dokończyła żywota w 2003 roku, i po której wszystko odziedziczyliśmy – również bibliotekę.

To zdjęcie zrobiono ok. 1945 roku, a wieszak, który widać po lewej stronie stoi teraz w pokoju nauczycielskim i bardzo mi się podoba... 🙂

Napis na gazetce po prawej głosi "Nowe książki to nasza radość". Patrzcie, tyle lat minęło, a nic się w tej kwestii nie zmieniło 🙂

A teraz już historia nie tak zamierzchła. W pierwszym dniu pracy po wejściu między regały oczom moim ukazał się taki oto widok. Nie uciekłam jednak, ale z odwagą, męstwem i w gumowych rękawiczkach walczyłam z szarzyzną 🙂

Ach, te napisy z literek i te obrusiki z lnu... Też zwalczyłam.

Zwróćcie uwagę na blat stolika po prawej. To obrusiki właśnie kryły te niedoskonałości.

Przeszklone regały w głębi pamiętały chyba jeszcze czasy, kiedy w budynku mieścił się Arbeitsamt, czyli urząd werbujący do pracy w Niemczech.

A tutaj już opuszczamy stare lokum. Po odstawieniu paździerzowych regałów oczom naszym ukazały się bardzo solidne regały drewniane. Po doszorowaniu okazały się również śliczne.

Cyklinowanie wykonywano dawniej pomiędzy meblami, co widać doskonale na tym zdjęciu. W miejscu, gdzie stały biurka, nie odnowiono podłogi.

Za to współcześnie cyklinowanie odbywa się przed wstawieniem mebli. Drugie życie podarowano regałom, które stłoczone przez lata w starej bibliotece, nie liczyły już pewnie na wiele...

Inne ładne meble, które mamy w bibliotece od niedawna można popodziwiać tutaj.

A ja czekam na Wasze opisy biblioteki idealnej – to na konkurs, o którym pisałam poniżej.

Dziękuję wszystkim, którzy w tym miesiącu intensywnie zbierają i aktywnie dostarczają do mnie makulaturę. Ta podkręcona w październiku zbiórka pozwoli mi w pierwszych dniach listopada kupić Wam coś ciekawego do czytania na Targach Książki w Krakowie.

Read Full Post »