Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘czytelnictwo lektur’

Z naszej biblioteki korzystają czasem absolwenci. Jedna z byłych uczennic przychodzi w odwiedziny wtedy, kiedy postanawia nie trafić danego dnia do swojej obecnej szkoły. (Wyobrażacie sobie? Na wagary do biblioteki!). Jakiś czas temu wypożyczyła „Nad Niemnem”.

Żeby wprowadzić ją w klimat dzieła Orzeszkowej zaleciłam jej obejrzenie jednego z odcinków Kabaretu Moralnego Niepokoju pt. „Biblioteka”, gdzie natrętny bibliotekarz przepytuje czytelnika z treści oddawanych książek (O „Nad Niemnem” czytelnik ten zapewnia: Czytełem! Oj, podobała mi się, ależ mi się podobaaaała! Taka gruba, ale mi się podobała! Orzeszkowa powinna więcej pisać! Na co bibliotekarz: A jak pan myśli? Dlaczego tyle świata przyrody u Orzeszkowej?…)

Wczoraj absolwentka przyszła oddać książkę. Ciekawa byłam tylko (wzorem tego natręta z kabaretu), czy dała radę powieści – nie ma co ukrywać – nie znajdującej się na liście ulubionych lektur szkolnych.

-Obejrzałam film i przeczytałam streszczenie – powiedziała.

-Wiesz, że film nie jest nigdy wiernym odzwierciedleniem tekstu? – zapytałam.

-Tak, wiem – zapewniła, i jakby chcąc mnie uspokoić, że jednak udało jej się dobrze poznać treść utworu, do powyższych metod zaznajomienia się z nim dodała jeszcze jeden:

– Rozmawiałam z osobami, które to przeczytały.

Rozbroiła mnie tym argumentem zupełnie. 😉

Sposobów, żeby poznać treść książki, jak widać, jest wiele. Jednym z nich pozostaje jednak ciągle czytanie – bryków czy innych opracowań. Kiedyś ukazała się nawet pozycja o tym, że można prowadzić ożywione dyskusje o lekturach, o których się nie ma pojęcia. Napisał ją Pierre Bayard, a nosi tytuł „Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało” (Wyd. PIW, 2008).

W takiej dyskusji może być w pewnym sensie pomocny mój niedawny zakup: „Mikstura czyli komiks i literatura” (Wyd. G+J, 2008). To niekonwencjonalny, satyryczny zbiór streszczeń 55 arcydzieł literatury światowej dokonany przez Roberta Jazze Niederle. Każdy z jego krótkich tekstów zilustrowany jest komiksem. W oryginale książka ukazała się w Austrii. Na potrzeby polskiego przekładu wydanie poszerzono o kilka tytułów, a rysunki do nich stworzyli polscy rysownicy.

Znajdziemy tam omówienia (chociaż w tym przypadku użycie słowa „omówienie” będzie chyba nadużyciem) m.in. takich książek: „Pachnidło”, „Imię Róży”, „Władca pierścieni” „Biblia”, „Iliada” oraz… „Pippi Langstrump”.

Tak to wygląda - po lewej krótki opis, po prawej komiks o danym dziele.

Tytuły wybrało, jak wyjaśnia we wstępie Niederle, paru czytających Austriaków, którzy zastanawiali się, „jakie są najbardziej godne lektury, a tym samym najcenniejsze dzieła literatury światowej.”

Oto próbka tego, na co możemy trafić w książce Roberta J. Niederle, autora z dużym poczuciem humoru:

Don Kichot ma nierówno pod sufitem. Wkłada stary zardzewiały pancerz, wsiada na szkapę i wyrusza w świat, ubzdurawszy sobie, aby naśladować czyn swoich bohaterów z powieści rycerskich. Dzięki temu staje się sympatycznym, cudacznym bojownikiem o wszystko, co szlachetne i piękne. (…) Chociaż Don Kichot wychodzi z każdej walki posiekany niczym befsztyk tatarski, jakby zamalował graffiti nowojorskiego gangu ulicznego, nigdy nie daje się zbić z tropu, a tym bardziej pokonać.


Romeo dowiaduje się o śmierci swej najmilszej, pędzi do jej grobu i rozpoznaje jej rzekome zwłoki. Życie traci dla niego sens. Wyciąga flakonik z trucizną – który każdy dżentelmen powinien nosić przy sobie – i odbiera sobie życie obok pozornie martwej. Julia budzi się, widzi Leonarda DiCaprio i ze zgryzoty zatapia nóż w swym sercu.

Cena wydrukowana na książce to 34 zł. Kupiłam ją (oczywiście na wyprzedaży „Matrasowej”) za 9,90, co i Wam polecam zrobić!

Read Full Post »