Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Art Spiegelman „Maus”’

Do księgozbioru wpadły nam ostatnio niespodziewanie:

„Poszukiwanie” autorstwa Erica Heuvel, Ruud van der Rol, Lies Schippers – kilka egzemplarzy książki  przysłało dla szkoły Muzeum Anny Frank z Amsterdamu.

To komiks o Holokauście – historia Ester, której rodzice zostali zamordowani w Auschwitz. Ona sama odwiedza po latach holenderskie gospodarstwo, gdzie jako dziewczynka ukrywała się w czasie wojny. Towarzyszy jej wnuk, Daniel,  któremu udało się odnaleźć w internecie Boba, byłego więźnia obozu, dobrze znającego rodziców Ester…

Wbrew pozorom, w przedstawianiu takiej tematyki forma komiksowa bardzo dobrze się sprawdza: w biblio już od dawna mam „Mausa” Arta Spiegelmana, kultowy komiks o Holokauście, który cieszy się dużą popularnością. (Może też dlatego, że to prawie literatura z naszego regionu – jej akcja rozgrywa się na pobliskich terenach: w Częstochowie, Zawierciu, Sosnowcu. Historia z odniesieniami regionalnymi zawsze jakoś lepiej wchodzi uczniom do głów.)

W jednej z książek podpisał się Mark Spiegelman – kuzyn autora, który został w komiksie uwieczniony. Autograf udało się zdobyć, bo Mark Spiegelman, który kiedyś tu mieszkał, przyjechał do naszej szkoły na uroczyste odsłonięcie tablicy poświęconej jej pierwszemu dyrektorowi, Joshua Rappaportowi (w 2008 r.)

W archiwum szkolnych zdjęć sprzed lat wyszukałam to, na którym Mark Spiegelman pokazuje innym, gdzie w komiksie "Maus" narysował go kuzyn, rysownik Art Spiegelman.


Teraz okazuje się, że będąc kiedyś w księgarni obok Muzeum Auschwitz, gdzie jeździmy z młodzieżą, słusznie powstrzymałam się przed zakupem „Poszukiwania”. Mam teraz nie jeden, a kilka egzemplarzy tej książki. Nie zawsze  jednak mam takie wyczucie, o czym poniżej.

„Ilustrowaną encyklopedię: ekologia” Grażyny Łabno Wydawnictwo Europa przysłało szkole wraz z regulaminem konkursu opartego o treści w niej zawarte.

Uczniowie chętni do wzięcia udziału w konkursie wiedzy o środowisku powinni zgłosić się do nauczycielki biologii, p. Małgorzaty Górki. A po książkę oczywiście do mnie 🙂

Uwielbiam Hurtownię i Księgarnię Taniej Książki z Tuliszkowa, która przysyła do szkoły paczki pokazowe, pokrywając koszty jej podróży w obie strony. W zestawie znajdują się zawsze takie książki, że nawet, jeżeli akurat nie ma na ich zakup pieniędzy szkolnych, kupuję je z prywatnych, bo to naprawdę groszowe sprawy…

Super, że można kupić coś fajnego do biblioteki po okazyjnych cenach, ale przyznam, że taka sytuacja czasami mocno podnosi mi ciśnienie. Dzieje się tak na przykład wtedy, kiedy okazuje się, że wcześniej kupiłam jakiś tytuł za 20 zł (i była to cena hurtowa!), a tu nagle Tuliszków, powiedzmy – rok później, oferuje to wydawnictwo za złotych polskich… 6! Wrrr…

Ale tak mają się sprawy, kiedy końcówki nakładów wykupywane są przez hurtownie i sprzedawane potem na zachętę – zanętę, na którą każdy łatwo się złapie –  z obopólną korzyścią.

I tak po nieprzyzwoicie niskich cenach, z funduszy makulaturowych, zakupiłam Wam:

„Truskawkowe pola” Jordi Sierra i Fabra – w książce są wątki, które na pewno zainteresują gimnazjalistów: narkotyki i bulimia. To opowieść o Lucianie, która na imprezie, po zażyciu tajemniczej tabletki, zapada w śpiączkę. Na przyjaciół, którzy wtedy się z nią bawili, pada blady strach… Ku przestrodze.

„Mam talent” Janette Rawlison – przeczytałam tytuł tej książki i nie skojarzył mi się dobrze. (Oryginalny brzmi: Fame, Glory and Other Things on My To Do List, ale wiadomo, jak to u nas z tłumaczeniami bywa. Albo głupie, bo – nie wiadomo dlaczego, albo głupie, bo mają być chwytliwe, o co, jak mniemam, chodziło w tym wypadku).

Pierwsze wrażenie było jednak błędne, książka napisana jest ciekawym językiem, a i tematyka nie z tych najprostszych (w przeciwieństwie do większości literatury dla młodzieży tłumaczonej obecnie hurtowo, najczęściej z angielskiego, do której dobierane są potem okropne, różowo – cukierkowe okładki – koszmarki.)

Jessica chodzi do liceum i dorabia w popularnym w USA markecie Wal-Mart. Marzy o wielkiej karierze aktorskiej,  a póki co, zostaje codziennie na zajęciach kółka dramatycznego. Z grupą przyjaciół przygotowują się do wystawienia współczesnej opowieści o Romeo i Julii, czyli musicalu „West Side Story”. Jest też o miłości, wiadomo, ale nie głupio i ckliwie, jak potrafi w takich książkach bywać.

Historia Janette Rawlison przypomniała mi, że jakiś czas temu na wakacjach, z grupą zapalonych animatorów przygotowywaliśmy ten sam spektakl. Podczas kiedy wczasowicze udawali się po obiedzie na błogą sjestę, my w pocie czoła układaliśmy choreografię i ćwiczyliśmy układy taneczne, żeby po tygodniu zaprezentować się żądnym widowisk wypoczywającym. Zabawa była przednia.

Read Full Post »