Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘allegro’

…każdy widzi. Wspaniałe z niebywałymi okazjami, ryzykowne z możliwością trafienia na nieuczciwego sprzedawcę.

Czasami robię tam zakupy dla biblioteki, i to nie tylko książkowe – za jego pośrednictwem kupiłam np. drewnianą podpórkę do ekspozycji nowości. Przy łucie szczęścia allegrowa cena książki łącznie z przesyłką potrafi być nawet połowę niższa niż w księgarni. Czasami też jakiś tytuł okazuje się być dostępny tylko tam – wtedy wybór jest jasny. Korzystam z allegro już ładnych parę lat i do tej pory udało mi się trafiać wyłącznie na uczciwych ludzi.

Miesiąc temu zamówiłam do biblio książkę „Biała jak mleko, czerwona jak krew” (oczywiście w świetnej cenie). Zapłaciłam od razu. Po dwóch tygodniach na horyzoncie nie widać było nawet cienia zamówienia. Weszłam na stronę sprzedającego, gdzie odkryłam w komentarzach wpis ostatniej, niezadowolonej klientki: że czeka już długo, a sprzedawca nie odpowiada na ponaglenia drogą mailową, zaś podany telefon jest namiarem na nieaktualne już miejsce pracy. Trochę się wkurzyłam, bo chociaż kilkanaście złotych to nie jest taki znów majątek, to z punktu widzenia zbieracza surowców wtórnych – jednak jest. Trzeba się trochę nazbierać i trochę nanosić.

– No, to pani wtopiła –  powiedział mi hurtownik, który przyjeżdża czasami z atrakcyjną ofertą książkową. – Bo oni tak sprzedają – kilka rzeczy w porządku, a potem lecą niezrealizowane zamówienia i konto im się zapełnia. Albo to może być też jakiś księgarz, który próbuje ratować psuty przez innych rynek: oferuje niskie ceny tytułów, które tanie nie są, ludzie się nabierają, wpłacają pieniądze, a po jakimś czasie, kiedy kupujący zaczyna się już denerwować brakiem zamówionego towaru, księgarz pisze, że nakład się właśnie wyczerpał i trzeba czekać trzy tygodnie. Wtedy klient życzy sobie zwrotu gotówki, a potem w ostateczności kupuje książkę w normalnej cenie. A o to księgarzom chodzi.

Ładne mi ratowanie zepsutego rynku śmierdzącymi sposobami!

Do mojego sprzedawcy napisałam maila pytająco-grożącego i udało mi się w nim nawet użyć biblioteki szkolnej jako argumentu! Byłam pewna, że książki nie zobaczę już na oczy, dlatego mile zaskoczyła mnie odpowiedź, że przesyłka została wysłana. No i rzeczywiście. W piątek odebrałam ją na poczcie. Dlatego wreszcie mam dla Was (prawie że pod choinkę):

„Biała jak mleko, czerwona jak krew” autorstwa młodego włoskiego pisarza Alessandro D’Avenia. To historia pierwszej miłości i jak piszą – „współczesne love story”.

Jej bohaterem jest uczeń trzeciej klasy liceum humanistycznego – Leo, który zakochuje się na zabój w rudowłosej koleżance ze szkoły – Beatrice. Podziwia ją z daleka, marzy i nieustannie o niej myśli. Dziewczyna kojarzy mu się z czerwienią – nie tylko przez barwę włosów, po prostu czerwień to jego ulubiony kolor, w przeciwieństwie do białego, który jest dla Leo synonimem smutku, pustki. Nieoczekiwanie kolory te połączą się w jedno…

Jest jeszcze Silvia – przyjaciółka, która zawsze jest obok i kiedy trzeba wysłucha i doradzi, oraz Naiwniak – nauczyciel historii i filozofii. Pojawia się w szkole w zastępstwie za nieobecną

Okładka włoskiego wydania.

nauczycielkę a potem zostaje na stałe. To nauczyciel pasjonat, który potrafi zaciekawić uczniów, przekazać im trochę własnego zaangażowania w to, co robi, a nawet… skłonić do samodzielnego odrobienia pracy domowej – a nie tak, jak zwykle – odpisania jej od kolegów.

D’Avenia przedstawia historię z perspektywy Leo – łatwo było mu obrać ten sposób narracji, bo sam jest nauczycielem w mediolańskim liceum i z problemami uczuciowymi podopiecznych styka się na co dzień.

W powieści główny bohater wspomina o tym, że zagląda na blog swojego nauczyciela. Naiwniak wzorowany jest na samym autorze książki, który rzeczywiście prowadzi blog –  znajdziecie go tutaj.

Wyczytałam w nim, że w listopadzie ukazała się nowa powieść pisarza („Cose che nessuno sa” – „Rzeczy, których nikt nie wie”), a obecnie D’Avenia pracuje nad ekranizacją „Białej jak mleko…”. Film ma wejść do kin włoskich w 2012 roku.

Oto kilka cytatów z książki. O marzeniach:

„Nie wyrzekaj się swoich marzeń! Nawet wtedy, gdy inni śmieją się z ciebie za plecami. Wyrzekłbyś się samego siebie.”  s. 24

„Chciałbym pozostawić po sobie jakiś ślad, a chyba tylko dzięki marzeniom, tym naprawdę wielkim, można to osiągnąć.”  s. 57

„Tak, mam pod oczami wory, które mi służą do przechowywania marzeń. Kiedy już znajdę moje marzenie, opróżnię worki i oczy zaczną mi błyszczeć, a spojrzenie stanie się lekkie.”  s. 60.

A tutaj możecie zobaczyć i posłuchać, jak autor czyta w klasie swoim uczniom pierwszy rozdział książki. Piękny jest ten język, cudowny po prostu:

Kto chciałby przeczytać pierwsze strony powieści może to zrobić na stronie wydawnictwa „Znak”, klikając w ikonę „Zajrzyj do książki”. A kto całość – zapraszam do biblioteki! 🙂

Jest nawet strona tej książki z materiałami dydaktycznymi dla uczniów i nauczycieli.

Read Full Post »