Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Alice Munro’

Szaleństwo związane z tegorocznym literackim Noblem przebrzmiało już w mediach, natomiast w Życiu Alice Munro, trzynastej kobiety, której przyznano tę nagrodę, pewnie dopiero się zaczyna. Co prawda zapowiedziała ona, że kończy karierę pisarską, ale możliwe, że wobec czwartkowych wieści zmieni jednak zdanie.

Mam w planach zakupienie jej najnowszego zbioru opowiadań do biblio, tymczasem czytelnicy mogą wypożyczyć książki, które trafiły do nas wcześniej. Piszę o nich tutaj.

Read Full Post »

Po ostatniej służbowej wizycie w Krakowie (gdzie „Akapit Press” udzielił mi oszałamiającego rabatu) do naszej biblioteki trafiły m.in. następujące książki dla gimnazjalistów:

 

Wniosek z tego zakupu płynie taki, że warto wysyłać bibliotekarkę na wszelakie targi książki – nawet pomimo tego, że kiedy wizyta taka wypada w dniu roboczym, biblioteka jest wtedy zamknięta. Po spotkaniu z pisarką Martą Fox na Targach w Katowicach (na szczęście w sobotę!) uzmysłowiłam sobie, że mamy zbyt mało książek jej autorstwa i postanowiłam uzupełnić zbiory o  te powieści – uwielbiane przez nastolatki, doceniane przez tych, którzy literaturą zajmują się zawodowo: jej twórczość już dwukrotnie uhonorowano przez Polską Sekcję IBBY w konkursie Książka Roku.

Do waszej dyspozycji są więc opowieści o Karolinie XL – tytuł sugeruje, z jakim problemem przyszło jej się w życiu borykać. Bohaterka walczy o własną godność, ale też poszukuje akceptacji dla osób z nadwagą, co w czasach ogłupiającego kultu ciała wydaje się przedsięwzięciem karkołomnym.

Temat zgoła odmienny porusza Fox w innej książce –  „Iza Anoreczka” (autorka powiedziała, że starała się wymyślić zdrobnienie, które złagodziłoby wyraz pejoratywnego określenia „anorektyczka”). To opowieść o dziewczynie, która stara się zrobić karierę w świecie mody, w czym dopinguje ją matka, bo w karierze córki widzi też szansę dla siebie. Książka pisana jest w formie pamiętnika i to jej atut, bo gimnazjalistkom szczególnie podoba się proza pisana w ten sposób.

Ostatnia – „Paulina w orbicie kotów” to powieść o pewnej wielbicielce kotów, która prowadzi blog, i gdzie pewnego razu zamieszcza bardzo kontrowersyjny wpis: „Mam dwóch tatusiów…”.

Nie zapomniałam też o starszych – lub może: bardziej wyrobionych czytelniczo – odbiorcach. Dla nich kupiłam dwie książki Alice Munro wydane przez „Wydawnictwo Literackie” – „Zbyt wiele szczęścia” i „Widok z Castle Rock”.

Te opowiadania – dopiero od niedawna dostępne w Polsce –  doceniono już dawno na świecie (pisarka dostała m.in. prestiżową Man Booker International Prize, która przyznawana jest co dwa lata za całokształt twórczości).

Na okładce jej książki napisano: „To jedna z tych współczesnych pisarek, którą czytać się będzie i za sto lat”.  O dziwo zgadzam się z tą opinią i w tym przypadku nie skrzywiłam się po jej przeczytaniu (bo zazwyczaj takie notki zamiast do czytania zachęcać – skutecznie odpychają mnie od lektury, albo najzwyczajniej w świecie drażnią).

Munro pisze prosto i o zwykłych rzeczach, przeciętnych osobach (umie jednak literacko prześwietlić ich naturę niczym najnowszy tomograf),  banalnych wydarzeniach, w które nagle wdziera się „coś”, co każde nam poprawić się w fotelu (jeżeli akurat tam czytamy), zacisnąć mocniej palce na książce albo podejrzeć, za ile stron kończy się opowiadanie – bo chcielibyśmy jak najszybciej dowiedzieć się, co przygotowała dla nas pisarka przed postawieniem kropki w ostatnim zdaniu. Może to „coś” zabrzmiało zbyt mocno i wyobraziliście sobie, że Alice Munro stosuje chwyty rodem z powieści kryminalnych  – ale nic bardziej mylnego. To „coś” też jest zwykłe i bez znamion niesamowitości…

Jak napisała Joyce Carol Oates – a ja nie zrobię tego lepiej – „Munro posiada talent przemieniania tego, co zwyczajne, w dzieło sztuki”.

Jej opowiadania ujmują prostotą. Po ich lekturze nagle przypominamy sobie, że treść życia to nie wielkie chwile, na które czekamy, ale każdy bury poranek zwykłego dnia, o którym marzymy, żeby szybko się skończył.

Read Full Post »