Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘16. Targi Książki w Krakowie’

Patrząc na sobotnie tłumy na Targach nie można powiedzieć, że książka jest w odwrocie, jak chcą zwolennicy nowych mediów. Mam ochotę pokazać im język 😉

Sobota zapchała przejścia między wystawcami do granic nieprzytomności. Najgorzej było, kiedy na stoiskach pojawiali się bardzo popularni pisarze i VIP-y (lub po prostu celebryci). Przejście przez tłum graniczyło wtedy z cudem, i o ile komuś nie zależało, żeby dostać się do obleganego autora, najlepszym wyjściem było zmienić kierunek marszu, co też kilkakrotnie zrobiłyśmy – piszę w liczbie mnogiej, bo w sobotę pojechałam na Targi z Agatą.

Tak mniej więcej to wyglądało…

To pisarze i twórcy książek (ilustratorzy), których – mimo tłumów broniących do nich dostępu  – udało mi się uwiecznić (lepiej lub gorzej):

Edward Lutczyn i Wanda Chotomska.

Do książek z serii „Poczytaj mi mamo” ilustrator, Edward Lutczyn, wklejał takie wierszyki: Czyta Ci książki najlepsza z mam, ale niebawem poczytasz sam.

To oczywiście nie żaden pisarz, tylko pirat Rabarbar. Książkę o jego przygodach podpisał dla naszej biblio jej ilustrator, Edward Lutczyn.

Po lewej Jarosław Mikołajewski – tłumacz nowej wersji „Pinokia” wydanej przepięknie przez Media Rodzina. Po prawej ilustrator książki – Roberto Innocenti. Powiedział mi, że w jego ilustracjach odnajdę klimat Collodi, które zwiedziłam dwa lata temu.

Kolejkę do Rafała Kosika można było porównać z tymi do największych celebrytów, ale bardziej cieszyła moje oko, bo składała się głównie z młodzieży. I co najmilsze – po autograf pisarza stały nie tylko dziewczyny, bo te stanowią większość wśród młodych czytelników, ale było też wielu chłopców!

Rafał Kosik i jego wielbiciele.

Michał Ogórek podpisuje książkę, którą napisał wraz z Profesorem Jerzym Bralczykiem: „…Kiełbasa i sznurek”.

Agata Tuszyńska podpisuje nam „Ćwiczenia z utraty”.

Małgorzata Kalicińska (po lewej) z Agatą.

Monika Szwaja.

Ewa Lipska na tle ściany kamer i aparatów.

Dorota Masłowska, która według sondażu „Gazety Wyborczej” ma wśród pisarzy młodego pokolenia największe szanse, żeby w przyszłości dostać literackiego Nobla – siadła do stolika, żeby podpisywać książki, uprzedziwszy wcześniej, że nie życzy sobie zdjęć. Aparaty – z niechęcią, ale pochowano. Nie można było robić zdjęć autorce „Kochanie, zabiłam nasze koty”, ale wolno było sfotografować tych, którzy czekają na jej autograf. Na zdjęciu widać tylko ręce pisarki, które oddają podpisane książki 🙂

Ten pan sprzątnąłby każdego, kto by Dorocie Masłowskiej pstryknął fotkę 😉

Później, po zgraniu zdjęć okazało się, że robiąc fotografię Ewie Lipskiej, goszczącej na stoisku WL-u w tym samym, co Masłowska, momencie – uchwyciłam niechcący w tle, Pisarkę Która Nie Życzy Sobie Zdjęć 😉 Mam nadzieję, że będzie mi to przebaczone.

Spotkanie z Romą Ligocką na stoisku Wydawnictwa Literackiego. Ostatnie  na naszej liście (bo najpóźniejsze), ale najbardziej wyczekiwane. Agata podchodzi pierwsza. Mówi pisarce, że dzięki jej opowiadaniu „Dzień luksusu” z książki „Wszystko z miłości” – od dłuższego już czasu i my celebrujemy taki dzień. –Bardzo się cieszę – mówi Roma Ligocka – bo takie było przesłanie tego tekstu: żeby od czasu do czasu poświęcić sobie dzień, w którym to my będziemy najważniejsze.

Roma Ligocka w podpisywanej książce narysowała tej siostrze różę.

Później przy stoliku siadam ja i podsuwam do podpisania „Księżyc nad Taorminą”, który kupiłam do biblioteki. Rozmawiamy chwilę o wspólnej znajomej – Dorocie Terakowskiej. Roma Ligocka jest pewna, że Dorota ciągle skądś nas obserwuje. Nie trzeba mnie o tym przekonywać – wiem to bardzo dobrze. Więcej – wiem, że pisarka, która zmarła w 2004 r. daje nam znać o sobie bardziej namacalnie. A przynajmniej tak było w moim wypadku.

Kilka lat temu, już po śmierci Terakowskiej, kiedy pisałam recenzję książki „Moja mama czarownica” Kaśki T. Nowak, jej córki, wydarzyło się coś, co spowodowało, że w jednym momencie włosy stanęły mi dęba. Jeszcze teraz, kiedy o tym piszę, czuję, jak zimno przechodzi mi po plecach. Co mnie tak poruszyło, opisałam tutaj.

Opowiadam o tym Romie Ligockiej, a ona odwdzięcza mi się podobnym wspomnieniem, które dotyczyło jej znajomego. Nasza rozmowa trochę się przedłuża, z kolejki do pisarki słyszę już nerwowe pochrząkiwania – znak, że czas kończyć rozmowę. Agata robi zdjęcia i straszy stojących po autograf: państwo jej nie znacie, ale ona może tak jeszcze długo… Uśmiechają się, ale nerwowo. Czas kończyć. –Szkoda, że nie możemy dłużej sobie tutaj porozmawiać – mówi Roma Ligocka.

Ale nic straconego – umówiłyśmy się na spotkanie autorskie. Może uda nam się dokończyć rozmowę.

Podobnie jak w poprzednie dni Targów, tak i w sobotę na okoliczność czytania przepytano kilka osób. Tym razem już bardziej znanych, niż w filmiku z ostatniego dnia.

Michał Rusinek, pisarz, były sekretarz Wisławy Szymborskiej mówi, dlaczego czyta.

Tutaj obejrzycie filmik, na którym wypowiadają się m.in. Janusz L. Wiśniewski, Krystyna Mazurówna, Ewa Wachowicz czy Jolanta Kwaśniewska:

A to już zdjęcia osób, które znane są bardziej z innego powodu niż ten, że popełnili jakieś książki:

Krystyna Mazurówna, tancerka, jurorka programu „Got to dance”.

Urszula Dudziak, wokalistka jazzowa.

Martyna Wojciechowska, podróżniczka.

Prezydentowa, Danuta Wałęsa.

Prezydentowa, Jolanta Kwaśniewska (i duży chłopiec).

Ewa Wachowicz – Miss Polonia z 1992 r., autorka książek kucharskich.

W tym roku ograniczałam się z osobistymi zakupami, pamiętając, że w domu nie mam już gdzie wcisnąć nowych książek. Oto, co – przypłacając naderwaniem ramion – przywlekłam jednak z Targów dla biblio i prywatnie:

Read Full Post »

Tegoroczne Targi Książki w Krakowie to ponad 550 wystawców, tysiące odwiedzających, setki spotkań z pisarzami. W piątek do hali na ul. Centralnej dotarło bardzo dużo miłośników książek, ale prawdziwy szturm i oblężenie Targi przeżyły w sobotę, o czym przekonałam się na własnej skórze. Migawki z sobotnich odwiedzin zamieszczę w następnym wpisie.

W piątek było jeszcze na tyle przestronnie między stoiskami wydawnictw, że możliwe było zrobienie zdjęcia takiego, jak to: kilka osób ogląda książki, przejście puste (a przynajmniej chwilowo):

Coraz większą popularnością cieszy się w naszym kraju literatura czeska – powstają wydawnictwa ukierunkowane na publikowanie twórczości pisarzy zza południowej granicy (Wydawnictwo Afera z Wrocławia), portale dedykowane tej literaturze (np. czeskieklimaty.pl).

Nie wolno zapomnieć, że ogromne zasługi w promowaniu u nas literatury czeskiej ma Mariusz Szczygieł – dziennikarz, reportażysta i pisarz, autor m.in. „Gottlandu”  i świetnej książki „Zrób sobie raj”.

Na stoisku Wydawnictwa Afera można było kupić maskotki pożerające skarpetki – Niedoparki. To bohaterowie książki o tej samej nazwie, którą napisał Pavel Šrut.

Stoisko „Czeskich klimatów” – w centralnej części ten, który mówił tylko „ah jo”, a i tak wszyscy go kochali – Krecik (Krtek), którego stworzył w 1956 r. Zdeněk Miler.

Na samym końcu hali ulokowało się Wydawnictwo Element (gdzie – jak mówili jego przedstawiciele – nie wszyscy już docierają). To młode wydawnictwo – założone w 2009 r. i  ma w ofercie dopiero kilka tytułów. Może bym je przegapiła w ferworze targowym, gdyby nie to, że zastosowali chwyt, który mnie tam przyszpilił: odtwarzany na laptopie film. Ten sam, do którego w pierwszym w  tym roku szkolnym wpisie zamieściłam tutaj odnośnik. Jego bohaterem był Ken Robinson – jak sam mówi o sobie: dożywotni adwokat edukacji. Tylko, że nie takiej, jaka przychodzi nam w pierwszej chwili na myśl, a edukacji, która stawia na kreatywność i kładzie nacisk na znaczenie pasji. Polecam Wam obejrzenie tego krótkiego wykładu, bo jest lekki, dowcipny i ujmujący – ale mówi o bardzo ważnych sprawach.

Wydawnictwo Element zafascynowane ideami Robinsona postanowiło wydać jego książki. Tak to się zaczęło, ale pewnie tak nie skończy, bo Robinson napisał tylko trzy książki, a wydawnictwo chce promować – podobnie jak TED – idee warte rozpowszechniania.

Salon Nowe Media już na dobre rozgościł się na Targach Książki w Krakowie – w końcu rynek e-booków i technologii pozwalających na czytanie książek w postaci innej, niż tradycyjna przeżywa w Polsce (trochę powolniejszy, niż w innych krajach) rozkwit.

Nowy produkt Woblinka: ReadKid, system, który pozwala na tworzenie interaktywnych książeczek dla dzieci.

Nie bez przyczyny zamieszczam teraz zdjęcie Łukasza Gołębiewskiego, który był na Targach w piątek, bo to on napisał „Śmierć książki. No Future Book”, gdzie przedstawia – wydaje się, że nieuchronną – wizję świata z bibliotekami bez książek, światem bez księgarń… Gołębiewski jest też wydawcą miesięcznika „Magazyn Literacki Książki” i dwutygodnika „Biblioteka Analiz”. Co roku publikuje znaną monografię „Rynek książki w Polsce „.

Łukasz Gołębiewski

Ciągle jednak częściej słyszę, że ludzie wolą książki w postaci tradycyjnej, a nie elektronicznej, myślę więc, że papierowe wydawnictwa nie dadzą się tak łatwo wyprzeć z rynku.

Dosyć niewiarygodne wydają się także statystyki dotyczące czytelnictwa w Polsce, kiedy patrzy się na przewalające się przez Targi tłumy. W tym roku namawiano zwiedzających do wypowiedzi o tym, dlaczego czytają.

Tak nagrywano wypowiedzi o czytelnictwie odwiedzających Targi.

Tutaj zobaczycie króciutki filmik „Nakręć się na czytanie” zmontowany z ich wyznań:

Trafiłam też na stoisko nowego portalu e-usług bibliotecznych w.bibliotece.pl dedykowanego zainteresowanym wymianą informacji na temat książek i multimediów zgromadzonych w bibliotekach i prywatnych kolekcjach. To rodzaj globalnego katalogu polskich bibliotek publicznych i naukowych połączonego z forem dyskusyjnym miłośników książek.

W tym roku Honorowym Gościem Salonu Małe Ojczyzny było Podhale:

Piękna ekspozycja książek – stoisko Muzeum Tatrzańskiego.

Gościem Targów była w piątek Anna Sztaudynger-Kaliszewicz, córka, drugiego po Janie Kochanowskim, wybitnego fraszkopisarza i poety polskiego, Jana Sztaudyngera. O jego istnieniu dowiedziałam się dopiero podczas studiów i zachwyciłam się jego mistrzowskim ujęciem, najczęściej w dwuwiersz, rzeczy ważnych i błahych.

Sztaudynger napisał wiele fraszek frywolnych, ale nie mogę ich tu zamieścić, przecież to blog dla gimnazjalistów. Cytuję więc te grzeczne:

Prawda kole

W aureolę.

___

Daruj minutom, dniom, godzinom –

Miną…

______

Echo

Ma własne zdanie –

Na zawołanie…

Pani Anna Sztaudynger-Kaliszewicz, która przygotowała do druku większość książek ojca, podpisywała (nie tylko) „Różowe piórka”:

Od Pani Anny Sztaudynger-Kaliszewicz dostałam taki wpis: „Izabela miła jak morela” 😉

Najwięcej pisarzy gości na Targach w sobotę i niedzielę, kiedy i odwiedzających jest więcej. W piątek udało mi się utrwalić na fotografii tylko trzech piszących:

Pani Anna Onichimowska, której książki młodzież bardzo lubi (szczególnie „Hera, moja miłość”) podpisuje nam opowiadania „Pomiędzy”.

Anna Łacina podpisuje dla naszej biblioteki „Telefony do przyjaciela”.

Krzysztof Varga promował swoją najnowszą książkę „Polska mistrzem Polski” – zbiór felietonów, które ukazały się w „Dużym Formacie”. To właśnie od nich rozpoczynam czwartkowe czytanie tego dodatku 🙂

A na koniec piękne podpórki do książek, które – jak zauważyłam podczas dwóch dni Targów- cieszyły się dużym zainteresowaniem (w tym moim). Produkuje je  AleArte z Łodzi, a sprzedaje m.in. Ideadizajn.

Prawda, że nie można przejść obok nich obojętnie?

Read Full Post »