Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘15. Targi Książki w Krakowie’

To były moje trzecie już w tym roku Targi Książki. W czerwcu byłam w Krakowie na tych zorganizowanych specjalnie dla dzieci i młodzieży, dwa tygodnie temu – w Katowicach, a w ubiegły piątek – znów w Krakowie. Było to piętnaste krakowskie spotkanie wydawców z czytelnikami, księgarzami, bibliotekarzami. W tym roku wystawców było ponad 500, a Targi odwiedziło ponad 34 tys. osób.

Oczywiście obiecałam sobie, że oprócz kilku książek do biblioteki szkolnej nie kupię nic dla siebie, bo nowości nie mieszczą mi się już w domu, a i czasu na przeczytanie tego wszystkiego coraz mniej. A jeszcze donoszę sobie z bibliotek! Kiedy pojawiłam się na stoisku „Krytyki Politycznej”, żeby kupić coś, co chciałam podarować znajomej, ale okazało się, że książki nie ma, sprzedawca bez wysiłku namówił mnie na coś innego (udowadniając mi tym samym, że mam słabą wolę – przynajmniej jeżeli chodzi o zakup literatury). Kupiłam polecaną książkę, ale wiem, że termin prawdopodobnego zapoznania się z tą lekturą nastąpi dopiero chyba dwa lata po śmierci. A nowości przybywa…

Stosik z Krakowa. Książki kupione do biblioteki i prywatne.

Najgorzej chyba odwiedzić Targi w czwartek lub piątek, zanim w sobotę i niedzielę na stoiskach wydawców pojawią się prawdziwe literackie sławy, wystawiając się na widok publiczny w celu skreślenia na podsuniętych egzemplarzach swoich dzieł kilku podpisów. Ale cóż, zawsze jeździmy tam w piątek. W sobotę nie mogłam pojechać nawet, gdybym bardzo chciała, bo w planach miałam turniej.

I tak  ominęły mnie spotkania na przykład z tymi autorami „Wydawnictwa Literackiego”:

W piątek spotkałam za to i uwieczniłam na zdjęciach:

Twórcę imprezy od czerwonych serduszek.

Ewę Nowak, poczytną autorkę dla młodzieży.

Zuzannę Kurtykę w otoczeniu paparazzi.

Fotografa papieża, Adama Bujaka.

Katarzynę Bosacką, postrach producentów żywności, uczącą, jak być świadomym konsumentem.

Wojciecha Cejrowskiego - jak zwykle na Targach: boso i w tej samej koszuli 🙂

Inne obrazki z piątkowej wizyty na Targach:

E-bookowa kawiarenka.

Wydawnictwo "Czarna Owca" oferowało jeden z największych upustów - łącznie z kuponem "Książka za książkę" - 35 % rabatu od ceny detalicznej.

Ciągle "Czarna Owca". Zestaw książeczek o tematach tabu dla najmłodszych.

Oto króliczka Miffy - bohaterka holenderskiego komiksu stworzona przez Dicka Bruna w 1955 r. Stoisko "Format &Namas"

Na tym stoisku...

.. piękne książki ogląda się wyłącznie w białych rękawiczkach.

Papierowa firma.

Po prostu Łoś (Graf).

Gdyby oprawić wszystkie swoje książki w skórę, można by pewnie zbankrutować, ale też pozbawić się miłego widoku kolorowych okładek.

"Media Rodzina" promowała pięknie wydanie książki o drewnianym pajacyku. O wakacyjnej wizycie w Collodi pisałam w tamtym roku.

Stoisko "Wydawnictwa Literackiego" znacznie się w tym roku powiększyło.

Ci, którzy nie chcieli książek, mogli na Targach kupić inne cudeńka 😉

Najjaśniejszą gwiazdą piątkowych Targów był bez wątpienia kultowy mistrz horroru, autor ponad stu książek, którego nazwisko kojarzą nawet ci, co nie czytają: Graham Masterton.

Dawno temu, kiedy byłam nastolatką, przeczytałam wszystkie jego książki z biblioteki miejskiej. Myślę, że każdy miał (bądź też ma nadal) etap czytania literatury sensacyjnej, thrillerów, horrorów. Wszystkie moje prywatne „mastertony” już dawno przyniosłam do biblioteki szkolnej i teraz krążą wśród gimnazjalistów złaknionych strrrasznej literatury.

Do pisarza ustawiła się bardzo długa kolejka, która nie zmniejszała się ani na jotę przez całą godzinę, w której autor podpisywał książki. Stały w niej osoby ze świeżo kupionymi powieściami pisarza, ale i te, które wydobyły z domowych księgozbiorów dawne wydania jego dzieł. Byli też tacy, którzy kładli na stoliku kilka wydrukowanych zdjęć autora i hurtem prosili o autografy, albo o wpis do zeszyciku 😉

Przechodziłam obok tej kolejki kilka razy, zrobiłam zdjęcie pisarzowi (który „jest miły i taki dostępny, nie gwiazdorzy” – jak usłyszałam w tłumie), ale początkowo wcale nie zamierzałam polować na autograf. Widząc jednak ściskane w rękach, wytłamszone i podniszczone od częstego czytania stare wydania „Rytuału”, „Wizerunku zła” czy „Zaklętych” przypomniałam sobie swoją dawną fascynację i z sentymentu do tych minionych czytelniczych upodobań stanęłam w końcu w kolejce.

Za czym kolejka ta stoi? Po autograf Grahama Mastertona.

Kupiłam oczywiście wcześniej książkę „Masterton. Opowiadania. Twarzą w twarz z pisarzem”, której współautorami są Robert Cichowlas i Piotr Pocztarek. I oni byli obecni na targach – siedzieli przy stoliku ze swoim mistrzem i też podpisywali książki –  tym, którzy w amoku spowodowanym bliskością Mastertona przypominali sobie o ich istnieniu i współautorstwie powyższego wydania.

Graham Masterton, Robert Cichowlas, Piotr Pocztarek.

Pod koniec na stoisku zostały tylko te osoby, które chciały zrobić sobie również zdjęcie z pisarzem, a nie tylko pisarzowi. To było akurat chwilę po tym, kiedy i ja dostałam autograf. Zostałam więc, żeby stanąć obok twórcy „Manitou” i uwiecznić ten moment na wieki. Po każdym zdjęciu pisarz całował w policzek pozujące z nim kobiety i dziewczyny. I mnie też się dostało. A że akurat postanowiłam ten właśnie moment zatrzymać w kadrze, Graham Masterton tkwił przyklejony do mojego polika jakieś 15 sekund, w oczekiwaniu na gotowość aparatu do ponownego zrobienia zdjęcia – dlatego nie dziwcie się mojej minie 🙂

Tak oto pochodzący z Edynburga pisarz o polskich korzeniach, który miał żonę Polkę, i który umie powiedzieć w naszym języku „kapusta”, „gołąbki” i „kiełbasa”, oddał najdłuższy pocałunek podczas piątkowej wizyty na Targach w Krakowie.


Read Full Post »