Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Listopad 2010

Dzień targowy

Dziś spędzę cały dzień  jakieś 100 km od biblioteki. Jadę na 14. Targi Książki do Krakowa.

Znowu będzie duuużo ludzi, dużo książek, dużo zniżek (co akurat jest pożądane) i coraz cięższa moja siatka z książkami.

Wyruszam na książkowe łowy przygotowana jak nigdy. Rozpisałam książki, których kupnem jestem zainteresowana – nie jak zwykle – autorami, ale wydawcami. Mam nadzieję, że to pomoże mi maksymalnie wykorzystać czas i nie będę musiała wracać niepotrzebnie do jakiegoś stoiska (jest 450 wystawców!).  Czas na krakowskich targach płynie jakoś innym trybem, niż czas nie-targowy, bo co roku powtarza się ta sama historia: bez względu na to, ile godzin poświęcam na buszowanie po stoiskach – zawsze okazuje się, że było ich za mało…

Read Full Post »

Na uroczystości z okazji nadania szkole imienia, która odbyła się u nas tydzień temu, skorzystała nie tylko placówka (która dostała piękny sztandar), ale i biblioteka. Naczelnik Wydziału Edukacji, Pan Roman Goczoł, podarował szkole baaardzo ciężkie pudło z prezentem. Okazało się, że w środku są książki dla biblioteki! Bardzo dziękujemy!

O tak, takie uroczystości, dzięki którym bibliotece przybywa nowych książek, bardzo lubimy;-) I prosimy o więcej 🙂

Read Full Post »

Nieobecni

Dziś i jutro wspominamy tych, których nie ma już z nami. Powspominam więc i ja, zwłaszcza, że nawiążę w tym wspomnieniu do niesamowitego zdjęcia, o którego istnieniu jeszcze niedawno w ogóle nie miałam  pojęcia.

Zostało zrobione około roku 1925 we Francji, a jego niesamowitość polega na tym, że na fotografii sprzed tylu lat po lewej stronie na pierwszym planie ujrzałam… siebie. Nie, nie jestem czarownicą, nie znam receptury eliksiru młodości i nie pijam go co wieczór. Na tym zdjęciu jest po prostu moja babcia. Kiedy miałam mniej więcej tyle lat, co ona na tej fotografii, wyglądałam i-den-tycz-nie!  Po prostu jak jej klon! To niesamowite, jak bardzo upodobniamy się do dziadków.

Zdjęcie zrobione prawdopodobnie w Lille we Francji około 1925 roku. Pierwsza z lewej stoi moja babcia.

Na zdjęciu oprócz babci (Janina Miś, pierwsza z lewej) znajdują się jeszcze: mój pradziadek (Władysław Miś, z lewej),  w środku siedzi prababcia (Marcjanna Miś z domu Kamińska). Obok niej młodsza siostra mojej babci (Stanisława Miś), a po prawej pan, którego personaliów nie znam, prawdopodobnie brat prababci.

Janina Miś i Władysław Miś - moi przodkowie, miłośnicy książek.

I jeszcze ciekawostka, znana z opowieści rodzinnych. Ta para po lewej: pradziadek z fantazyjnie wywiniętymi wąsami i o tajemniczym spojrzeniu, oraz stojąca przed nim córka (moja przyszła babcia), mieszkając we Francji chodzili podobno do biblioteki po książki  z wielkim koszem. Po co? Żeby móc wypożyczyć ich więcej na raz, bo czytali z upodobaniem i w ekspresowym tempie. Jasne więc już jest, skąd u mnie te skłonności książkowo-biblioteczne…

Read Full Post »

Dziś wiersz Ludwika Jerzego Kerna: aktualny z trzech powodów. Nie będę jednak ich wymieniać, sami się domyślicie…

DIETA

Najpierw:

Jeta,

Jeta,

Jeta…

Potem:

Koniec,

Kropka,

Dieta.

Poniedziałek:

Sucharka kawałek.

Wtorek:

Pomidorek.

Środa:

Płatki i woda.

Czwartek:

Jabłuszko tarte.

Piątek:

Ryby kawalątek.

Sobota:

Trochę kompota.

Niedziela:

Surówki małowiela.

Mija tak

Parę tygodni,

W końcu

Przestajemy być

Głodni.

Coraz nam

Zmniejsza się

Ciało,

I jak już

Niewiele

Zostało

Wkładamy na siebie

Śmiało

Białą

Niewinną

Sukienkę

I nabywamy małą,

Zgrabną,

Dziecinną

Trumienkę…

Read Full Post »

« Newer Posts